Sylwester Suszek po raz ostatni widziany jest w bazie paliwowej Mariana W., którego prokuratura dwa lata później oskarża o uprowadzenie. Wraz z Suszkiem miał zniknąć klucz do portfela kryptowalut wartego dziś ok. 330 mln euro. Biznesmena szuka dziś nie tylko prokuratura, ale i sami poszkodowani.
Czytaj więcej
Zwykły chłopak z Piekar Śląskich w pięć lat stworzył finansowe imperium obracające miliardami. Za fasadą spektakularnego sukcesu toczyła się wojna...
Suszek przed zniknięciem przenosił swoje aktywa do różnych krajów
Czy Sylwester Suszek żyje? Jego rodzina jest przekonana, że nie. To również najmocniejsza hipoteza śledczych. Nie wszyscy są tego zdania. – Analiza zachowania Sylwestra Suszka z ostatnich ośmiu miesięcy przed zaginięciem wskazuje, że deponował majątek na świecie m.in. w Londynie, na Cyprze, co może świadczyć o tym, że było to zniknięcie intencjonalne, świadome i zaplanowane – mówi Wojciech Koszczyński, prywatny detektyw wynajęty przez grupę inwestorów kryptogiełdy, by znalazł „polskiego króla kryptowalut”.
– Operacje zmiany tożsamości i całkowitego zniknięcia oferują takie kraje jak Kolumbia czy kraje bałkańskie. Są nie tylko bardzo drogie. Bada się, czy osoba taka jest w stanie całkowicie odciąć się od rodziny, zniknąć na zawsze. To jest bardzo trudne i nie każdy by to potrafił. Ale czasem gwarancją jest bezpieczeństwo i życie swoich bliskich – dodaje Koszczyński. To on odnalazł ukrywających się w Hiszpanii Joannę S. i jej syna Mikhaela, którzy oszukali na inwestycje w rzeźby tysiące osób w Polsce i Szwecji. Nie wyklucza, że Suszek mógł zostać zlikwidowany przez grupę przestępczą lub popełnił samobójstwo tak, by ciała nikt nigdy nie znalazł. – Uważam jednak, że to scenariusze mniej realne – dodaje.
Czytaj więcej
Najnowszy sondaż Opinia24 przeprowadzony na zlecenie RMF FM pokazuje, że Polacy odpowiedzialności za aferę związaną z giełdą kryptowalut Zonmdacryp...
Według Nicole Suszek, siostry zaginionego, odpowiedzi na pytanie, co naprawdę stało się z jej bratem należy szukać nie w rosyjskich powiązaniach, jakie forsują niektóre środowiska i media, ale wśród najbliższych ludzi Sylwka. – Ja się niczego nie boję. Oni zniszczyli niejednego „Sylwka” i nadal są bezkarni – mówi ze smutkiem.
Pełna wersja reportażu Izabeli Kacprzak w środowej „Rzeczpospolitej” i na www.rp.pl.