– Ta sprawa śmierdziała od samego początku. Geneza tej firmy była bardzo dwuznaczna, mówiąc najdelikatniej. Związki z rosyjską mafią – ewidentne – mówił Donald Tusk o Zondacrypto.

Premier publicznie wskazywał, że za sukcesem spółki BitBay, później przemianowanej na Zondacrypto, mogą stać rosyjskie grupy przestępcze.

Czytaj więcej

Król, który przestał czuć. Prawdziwa historia Sylwestra Suszka

Donald Tusk mówił o „rosyjskim śladzie” w Zondacrypto

Przed tym, jak 17 kwietnia Sejm w głosowaniu ponownie nie odrzucił weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów, szef rządu powiedział, że Zondacrypto powstała w okolicznościach „zasługujących na mocny film kryminalny”. Dodał, że założyciel firmy zaginął w nieznanych okolicznościach i „według wszystkich przypuszczeń nie żyje”. Tusk stwierdził też, że według informacji polskich służb „wielka kariera” Zondacrypto zaczęła się w 2022 r. za pieniądze rosyjskiej mafii. Premier przekonywał, że u źródeł sukcesu finansowego Zondacrypto stoją rosyjskie pieniądze powiązane z jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji, bratwą, ale także z rosyjskimi służbami.

O „rosyjskim śladzie” w Zondacrypto Donald Tusk mówił też na zamkniętej dla mediów części posiedzenia Sejmu 5 grudnia 2025 r., które odbyło się kilka dni po tym, jak prezydent po raz pierwszy zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. „Gazeta Wyborcza” pisała, że Tusk mówiąc o wątku rosyjskim korzystał z tajnej notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Źródła gazety w agencji oraz w Kancelarii Premiera twierdziły, że kontrolę nad Zondacrypto miała przejąć tambowskaja bratwa (bractwo z Tambowa). W notatce miała znajdować się również informacja, że większościowe udziały w giełdzie Rosjanie przejęli w lipcu 2018 r., gdy Zondacrypto nosiła jeszcze nazwę BitBay i przeżywała poważne załamanie.

Czytaj więcej

Nowe fakty o szefie Zondacrypto. Nieoficjalnie: Nie ukrywa się sam

Biznesmen odpiera oskarżenia. „Nie mam kontaktu z żadną mafią”

Donald Tusk powołał się na materiały od ABW, ale publicznie nie przedstawił żadnych szczegółów na ich temat. Onet napisał w środę, że historię o rosyjskich pieniądzach w Zondzie jego dziennikarze usłyszeli od „kilku najważniejszych polityków obecnego rządu i ludzi służb”. „Wedle przekazanych nam informacji, człowiekiem, który skontaktował założyciela spółki BitBay Sylwestra Suszka z Rosjanami był znany płocki biznesmen i inwestor giełdowy Mariusz Patrowicz. To on jest wprost wskazany w materiałach, jakie Tusk i Nawrocki dostali z ABW” – czytamy.

Portal podał, że Mariusz Patrowicz po jednej z publikacji skontaktował się z redakcją, przy czym zgodził się na podanie swoich danych. W rozmowie z Onetem biznesmen przekonuje, że nigdy nie był łącznikiem w kontaktach twórcy Zondacrypto z Rosjanami. – Równie dobrze można byłoby mnie oskarżyć o kontakty z kosmitami – mówi, cytowany przez portal. Patrowicz zapewnił, że nie ma nic do ukrycia. Przyznał jednocześnie, że znał Sylwestra Suszka „i innych ludzi z jego otoczenia”.

Czytaj więcej

Polacy wskazali winnych afery Zondacrypto. Na czele prezydent i rząd

– Ale oświadczam z pełną odpowiedzialnością, że z nikim go nie kontaktowałem, nie miałem i nie mam kontaktu z żadną mafią. I wbrew kolportowanym w internecie opowieściom nie byłem twórcą tej giełdy – powiedział Onetowi biznesmen. W jaki sposób jego nazwisko pojawiło się w notatce ABW? – Podejrzewam, że padłem ofiarą wojny politycznej wokół Zondacrypto. A wszystko dlatego, że pożyczyłem kiedyś pieniądze spółce BitBay – odpowiada Patrowicz.