Streeting w liście opublikowanym w serwisie X oświadczył, iż „stracił zaufanie” do przywództwa Keira Starmera i że pozostanie w rządzie byłoby „niehonorowe” oraz świadczyłoby o braku zasad. 

Wes Streeting do Keira Starmera: Nacjonaliści u władzy w każdym zakątku Wielkiej Brytanii

Minister podkreśla w swoim liście, że wywiązał się z zadań, które były przed nim stawiane – i pisze m.in. o skróceniu kolejek do lekarzy oraz o tym, że karetki pogotowia przyjeżdżają do pilnych zgłoszeń (zawałów i udarów) najszybciej od pięciu lat. 

Następnie pisze, że mimo osiąganych wyników nie może pozostać w rządzie, ponieważ stracił zaufanie do przywództwa szefa rządu. „Wyniki ubiegłotygodniowych wyborów były bezprecedensowe – zarówno, jeśli chodzi o skalę porażki, jak i konsekwencje niepowodzenia” - pisze Streeting nawiązując do wyborów lokalnych z 7 maja. „Po raz pierwszy w historii naszego kraju nacjonaliści są u władzy w każdym zakątku Zjednoczonego Królestwa” - dodaje zaznaczając, że dotyczy to m.in. „groźnego angielskiego nacjonalizmu reprezentowanego przez Nigela Farage'a i Reform UK”. 

Czytaj więcej

Rozłam w brytyjskim rządzie, ale Keir Starmer chce zachować stanowisko

Według Streetinga ta sytuacja „stanowi zarówno egzystencjalne zagrożenie dla przyszłej integralności Zjednoczonego Królestwa”, ale też „reprezentuje zagrożenie dla wartości i ideałów, które uczyniły ten kraj wielkim”. 

Ustępujący minister zdrowia podkreśla, że „progresywiści w całym kraju rozumieją to zagrożenie i odpowiedzialność, by się z nim mierzyć, ale coraz bardziej tracą wiarę, że Partia Pracy jest zdolna wywiązać się z historycznej odpowiedzialności pokonania rasizmu i przyniesienia nadziej, że najlepsze dni Wielkiej Brytanii są przed nami dzięki socjaldemokracji”.

Streeting pisze następnie o niepopularności obecnego rządu, który doprowadził do wyborczej porażki w Anglii, Szkocji i Walii. Dodaje, że dobrzy kandydaci Partii Pracy w wyborach przegrywali nie ze swojej winy. Jako przyczyny porażki wskazuje na błędy polityki Starmera. Doceniając zwycięską kampanię wyborczą z 2024 roku ustępujący minister zdrowia ubolewa, że „tam, gdzie potrzeba wizji, jest próżnia”. „Potrzebujemy kierunku, mamy dryf” - ocenia. 

Dzień wcześniej Streeting spotkał się z premierem Starmerem, z którym rozmawiał przez 16 minut. Jak pisał „Times” minister miał wówczas poinformować szefa rządu, że zamierza odejść ze stanowiska i zgłosić swoją kandydaturę na nowego szefa Partii Pracy. 13 maja Streeting nie komentował tych doniesień - jego rzecznik tłumaczył, że minister nie chce odciągać uwagi od mowy tronowej, którą Karol III wygłaszał wczoraj w Izbie Gmin, otwierając jej nową sesję. 

Streeting, aby zostać formalnie kandydatem na nowego szefa Partii Pracy musi uzyskać poparcie 20 proc. parlamentarzystów Partii Pracy – co przy 403 polityków tej partii zasiadających w Izbie Gmin oznacza poparcie co najmniej 81 parlamentarzystów. 

Jeśli Streeting uzyska takie poparcie może zostać przewodniczącym Partii Pracy i nowym premierem bez głosowania, jeśli nie będzie miał rywala, a Starmer nie zdecyduje się bronić swojego stanowiska. W innym przypadku przewodniczącego Partii Pracy wybiorą wszyscy jej członkowie oraz członkowie organizacji powiązanych z nią (np. związków zawodowych).

Starmer wcześniej deklarował, iż nie zamierza podawać się do dymisji. Przyznał, że jego rząd popełnił błędy, ale zapewnił, że w najważniejszych kwestiach prowadził właściwą politykę.

Ministrowie odchodzą z rządu Keira Starmera po wyborczej klęsce

Keir Starmer znalazł się w ogniu krytyki po bolesnej porażce Partii Pracy w wyborach lokalnych z 7 maja. Labourzyści stracili w tych wyborach 1 496 mandatów radnych, a także po raz pierwszy w historii walijskiego parlamentu nie zdobyli w nim większości oraz uzyskali najgorszy w historii wynik w wyborach do szkockiego parlamentu. Wielkim zwycięzcą wyborów lokalnych okazała się partia Reform UK Nigela Farage'a, która obecnie prowadzi w sondażach w Wielkiej Brytanii, ale dobry wynik uzyskali też Zieloni, którzy docierają do tradycyjnych wyborców Partii Pracy.

12 maja z rządu Starmera, sprzeciwiając się jego dalszemu przywództwu, odeszła minister ds. dewolucji, wiary i wspólnot Miatta Fahnbulleh (jednocześnie wezwała premiera do rozpoczęcia procesu przekazania władzy) oraz Jess Phillips, wiceminister w MSW odpowiedzialna za ochronę i przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet i dziewcząt (która również zakwestionowała przywództwo Starmera). Dymisji premiera lub wyznaczenia przez niego harmonogramu odejścia ze stanowiska domaga się co najmniej 81 parlamentarzystów – wynika z informacji brytyjskich mediów.

Oprócz Streetinga poważnym kandydatem do przejęcia władzy w Partii Pracy jest burmistrz Manchesteru Andy Burnham oraz była wicepremier Angela Rayner. Burnham nie jest jednak członkiem Izby Gmin – musiałby więc wystartować w wyborach uzupełniających, po tym jak jeden z mandatów w Izbie Gmin zostałby zwolniony i wygrać w nich, co – ze względu na kiepskie sondażowe wyniki Labourzystów – wcale nie musiałoby być pewne. Rayner musi natomiast do końca rozliczyć się z kwestiami podatkowymi, które zmusiły ją wcześniej do odejścia z rządu. Wszystko to czyni Streetinga najbardziej prawdopodobnym rywalem Starmera. Jego zwolennicy chcą, aby wybory nowego przewodniczącego Partii Pracy odbyły się jak najszybciej, aby uniemożliwić start Burnhamowi.