No to kto wybiera członków KRS spośród sędziów? Rozumiem, że nie wiadomo dokładnie na czym polega „sprawiedliwość społeczna”, którą, zgodnie z art. 2 konstytucji, urzeczywistnia Rzeczpospolita. I jak obywatelom państwo zabierze część ich majątku pod pozorem opodatkowania, a okaże się, że podatek był nienależny, to za sprawiedliwe społecznie można uznać, że państwo ten majątek sobie jednak zatrzyma – jak to się właśnie dzieje z ofiarami ulgi meldunkowej. Pojęciem „sprawiedliwość społeczna” posługiwano się w czasach, w których sprawiedliwe było grabienie przez państwo majątku obywateli – więc może o taką jego wykładnię właśnie chodzi?

Czytaj więcej

Michał Bieniak: Bad Boys i nowa konstytucja

Stara konstytucja jest dobra, demokratyczna i nowoczesna? Wolne żarty

Ale kto, kogo powołuje, to akurat nie powinno być przedmiotem dociekań doktrynalnych.

Zgodnie z art. 179 konstytucji sędziowie są powoływani przez prezydenta, na wniosek KRS. I co to znaczy? Że Prezydent musi sędziów powołać, jak mu KRS przedstawi taki wniosek? A jak takiego wniosku KRS nie ma, to prezydent może sobie powołać na sędziego kogo chce? A co to znaczy, że wniosku nie ma? Że fizycznie nie ma dokumentu? Czy może dokument jest, ale jakiś nieprawidłowy? Jakby konstytucja rzeczywiście była dobra, jak jest zachwalana przez jej obrońców, to na takie wątpliwości nie zostawiałaby miejsca.

A co z demokracją? Ponoć władza należy do Narodu. A mi się wydaje, że raczej do jakiegoś wodza, którego Naród może co najwyżej wybrać. A on może wtedy robić, co chce. Kandydat na takiego wodza musi założyć partię. Potem musi uzyskać poparcie mediów, by móc starać się o poparcie wyborców. Czasami, co prawda, można zyskać poparcie wyborców bez poparcia głównych mediów, ale tylko wówczas, gdy media te są ewidentnie wrogie i niesprawiedliwe w ocenach – bo wyborcy tego chyba nie lubią. Skąd się bierze przychylność mediów prywatnych dla polityków, dokładnie nie wiadomo. W przypadku mediów publicznych – wiadomo. Konstytucja ustanawia coś takiego, jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. W ramach podziału łupów, twórcy konstytucji wpływy w mediach pozostawili w rękach swoich zaufanych, którzy w niej zasiedli, zanim została ona organem konstytucyjnym.

Czytaj więcej

Tomasz Terlikowski: Konstytucja w klinczu. Może to dobrze?

Jak już wybory wygra, to uzależnionym od siebie posłom, których sam umieścił na liście wyborczej i następnym razem można ich na niej nie umieścić, wskazuje kandydata na premiera i ministrów. Jak poseł ministrem zostaje, przygotowuje projekty ustaw, nad uchwaleniem których głosuje później jako poseł. Jak zostaną uchwalone, jako minister je wykonuje, a na koniec bierze udział – znów jako poseł – w kontrolowaniu siebie jako ministra, czy dobrze wykonywał ustawy, które przygotowywał i uchwalał. Taki mamy trójpodział i równowagę władz.

Partyjny wódz może nawet nakazać w swoim klubie parlamentarnym dyscyplinę w głosowaniu. Przecież art. 104 konstytucji stanowi, że posłów nie wiążą instrukcje wyborców. O instrukcjach partyjnych wodzów konstytucja milczy.

Partyjny wódz wskazuje też posłom kandydatów na sędziów TK, którzy o zgodności z konstytucją ich ustawodawczych poczynań mają orzekać

Umieszczonemu przez siebie na listach wyborczych posłowi, którego następnie uczynił ministrem skarbu państwa, partyjny wódz może kazać obsadzić wskazanymi przez siebie osobami organy spółek Skarbu Państwa, czyli największych firm w kraju, o pozycji monopolistycznej lub przynajmniej dominującej, które wpływają na to, co się dzieje na rynku i dyktują warunki innym, prywatnym podmiotom. Zatrudniają one, kogo partyjny wódz im każe lub zamawiają u kogo, partyjny wódz chce, co chce.

Partyjny wódz wskazuje też posłom kandydatów na sędziów TK, którzy o zgodności z konstytucją ich ustawodawczych poczynań mają orzekać. To już KRRiTV ma bardziej skomplikowany system wyłaniania członków – dwóch wybiera Sejm, jednego Senat, dwóch prezydent. Wszystkich sędziów TK wybiera sam Sejm. Nawet nie kwalifikowaną, tylko bezwzględną większością głosów.

Jak to śpiewał za komuny jeszcze Maciej Zembaty? „Pan prokurator ma rację, mamy w Polsce demokrację”.

Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego

Czytaj więcej

Większość Polaków mówi „nie”. Są wyniki sondażu o uchwaleniu nowej konstytucji