Ponad 230 lekarzy spoza Unii Europejskiej utraciło prawa do wykonywania zawodu w Polsce – powodem było nieprzedstawienie przez nich certyfikatów znajomości języka polskiego, do czego byli zobowiązani do 30 kwietnia 2026 roku. Jak stwierdził w rozmowie z rp.pl Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, mowa o ok. 3 tys. lekarzy z Ukrainy, z których ok. 1 tys. nie posiada certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie B2.
Czytaj więcej
Od 1 maja wygasiliśmy warunkowe prawo wykonywania zawodu 146 lekarzom spoza UE. Jeżeli ktoś nie umie mówić po polsku, nie powinien pracować w Polsc...
– Lekarze, którzy nie znają języka polskiego, byli zatrudniani przez szpitale, a trudno jest leczyć pacjenta, jeżeli nie zna się języka. W mojej ocenie dochodziło do sytuacji, gdy niemówiąca po polsku osoba, która była zatrudniona w charakterze lekarza, mogła narazić pacjenta na utratę zdrowia – stwierdził Jankowski.
Kilka dni temu Sejm przyjął jednak poprawkę, wydłużającą uprawnienia lekarzy spoza UE, którzy nie legitymują się certyfikatem, do maja 2027 roku.
Lekarze z Ukrainy bez znajomości języka polskiego będą pracować dłużej
Jak ocenił szef NRL, jego zdaniem „nie w taki sposób powinno się stanowić prawo w Polsce”. Przyjęta 15 maja ustawa, w której znalazły się przepisy przedłużające uprawnienia lekarzy spoza UE, będzie musiała jeszcze zostać zaakceptowana przez Senat oraz podpisana przez prezydenta.
Najwięcej obcokrajowców jak na razie straciło uprawnienia w woj. mazowieckim (ok. 100 osób). Jak informuje rynekzdrowia.pl, uprawnienia lekarzom odbierają okręgowe izby lekarskie, z których część – mimo zapowiedzi ze strony NRL – wstrzymuje się z odbieraniem lekarzom uprawnień.
– W związku, że pojawiły się rozbieżne wytyczne, przyjęliśmy, że będziemy wzywać lekarzy do uzupełniania dokumentacji – mówi cytowany przez rynekzdrowia.pl Mateusz Szulca, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.
W przypadku medyków z Wielkopolski otrzymują oni wezwania do uzupełnienia dokumentacji, na co mają dwa tygodnie, z możliwością przedłużenia o kolejne tyle. Szef Wielkopolskiej Izby Lekarskiej zaznacza, że pomoże to Izbie uniknąć ewentualnych roszczeń od lekarzy, którym odbierze się prawa do wykonywania zawodu, gdy nowe przepisy wejdą w życie.
– Jeśli nowelizacja zostanie przyjęta i podpisana, wszczęte w przyjętym przez nas trybie postępowania staną się nieważne i lekarze będą mogli dalej wykonywać zawód – zaznacza. Jeśli jednak ustawa nie zyska aprobaty Senatu i podpisu prezydenta, procedury wobec wszystkich lekarzy zostaną sfinalizowane, po czym stracą oni prawo wykonywania zawodu w Polsce.
Czytaj więcej
Od 1 maja okręgowe izby lekarskie wygasiły warunkowe prawo wykonywania zawodu 207 lekarzom spoza UE, którzy nie przedstawili certyfikatu znajomości...
Odpływ lekarzy-obcokrajowców z polskich szpitali. „To system partyzancki”
Na dzień 15 maja, jak informował szef NRL, wygaszono prawa do wykonywania zawodu 146 lekarzom spoza UE.
– Słyszymy głosy, że jeżeli wygasimy te prawa, to system stanie, a niektóre poradnie padną. To jest idealne potwierdzenie tego, że w polskim systemie ochrony zdrowia doprowadzono do sytuacji, w której osoby, które nigdy nie powinny w tym systemie zaistnieć, stały się jego filarem w niektórych mniejszych miejscowościach czy w pojedynczych poradniach. Na to nie ma naszej zgody. To system partyzancki – mówił rp.pl szef NRL.
Podkreślił przy tym, że osoba zatrudniona na stanowisku lekarza powinna umieć mówić po polsku i że w większości przypadków lekarze, o których mowa, zatrudniani byli tam, gdzie występowały największe braki kadrowe. Chodzi więc o SOR-y i oddziały w szpitalach powiatowych, gdzie, jak podkreślił szef NRL, pojawia się niebezpieczeństwo wykonywania przez nich pracy nie do końca świadomie i z ogromnym ryzykiem.
– Żeby pracować na przykład w Niemczech, lekarz z zagranicy musi potwierdzić znajomość języka na B2 i zdać egzamin ze słownictwa medycznego. W Polsce stworzono ogromny wyłom i pod tym kątem trzeba patrzeć na wygaszanie warunkowego prawa do wykonywania zawodu. Jeżeli od dwóch lat było wiadomo, że termin na złożenie certyfikatu językowego upłynie 1 maja 2026 r. i przez dwa lata ukraińscy lekarze, pracując w polskim systemie, nie potrafili zdać egzaminu na poziomie B1, to oznacza, że oni naprawdę nie mówią po polsku i naprawdę są zagrożeniem dla pacjentów – stwierdził Łukasz Jankowski.
O utrzymanie warunkowych praw do wykonywania zawodu lekarzom spoza Unii Europejskiej apelują jednak m.in. dyrektorzy szpitali, zmagający się z dużymi brakami kadrowymi.
– Grafiki dyżurów, zwłaszcza w szpitalnych oddziałach ratunkowych, opierają się w dużej mierze właśnie na obcokrajowcach. Nagły odpływ pracowników mógłby zagrozić ciągłości świadczeń – stwierdził w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dr n. o zdr. Zbigniew Białczak, dyrektor SPZOZ-u w Żurominie i prezes Związku Pracodawców Mazowieckie Porozumienie Szpitali Powiatowych (ZPMPSP).