O obecnej części światowego tournée, które trwa już od 2023 r., dowiedzieliśmy się już również dzięki komunikatowi sejsmograficznemu z Aten. Doniesienia bezpośrednio po występie kwartetu na Stadionie Olimpijskim mówiły, że w stolicy Grecji doszło do drgań mikrosejsmicznych. Potem okazało się, że taki efekt wywołały wibracje spowodowane zsynchronizowanymi skokami 80 tysięcy fanów.
Metallica wywołuje trzęsienie ziemi
Metaforycznie można mówić o trzęsieniu ziemi w zestawieniu najbardziej dochodowych tournée w historii muzyki popularnej. Niektórzy uznali już, że Metallica ognia w muzyce już nie wymyśli – jakby nie wystarczył przełom wywołany debiutem „Kill’em All” w 1983 r., zaś ostatnie albumy przyjmowali raczej ze sceptycyzmem. Tymczasem wydane w 2023 r. „72 Seasons” nie tylko obroniło się, ale też stało się przyczynkiem do najbardziej dochodowego tournée w historii kwartetu.
Specjalizująca się w monitorowaniu rynku koncertowego firma Pollstar ujawniła, że od kwietnia 2023 r. do końca lutego 2026 r. (od tego czasu zespół zagrał już kilka majowych koncertów), tournée przyniosło 1,178 miliarda dol. wpływów ze 152 koncertów dla 5,4 miliona fanów. Taki wynik czyni je najbardziej dochodową trasą heavymetalową w historii, ale także czwartą najbardziej dochodową trasą koncertową wszech czasów we wszystkich gatunkach.
Czytaj więcej
Podczas drugiego koncertu na PGE Narodowym 7 lipca kwartet wykonał hit Manaamu „Kocham Cię kochanie moje”. 5 lipca zagrali boogie „Back In Warsaw”.
Dodajmy, że poprzedni rekord trasy heavymetalowej należał również do Metalliki i „WorldWired Tour” (2016–2019) z 615 milionami dol. przychodu.
Metallica i gniazdo węża
Za sukcesem finansowym obecnego tournée stoją m.in. dwa pomysły. Muzycy na początku przyjęli model „No Repeat Weekend”: dwa kolejne koncerty w tym samym mieście miały zupełnie inne setlisty, co zachęcało wiernych fanów do wielokrotnych zakupów biletów. Na rynku wtórnym osiągały one ceny od trzech do pięciu razy wyższe od wartości nominalnej.
Drugi pomysł, można powiedzieć, że został zainspirowany tournée „360 stopni” U2, którzy dzięki niemu jako pierwsi poszybowali z dochodami. Chodzi o to, że scena postawiona na jednym końcu areny uniemożliwia sprzedaż biletów do wszystkich sektorów. Postawienie sceny na środku stadionu zwalnia część płyty i umożliwia zaoferowanie wszystkich miejsc siedzących. Oczywiście w tym modelu trzeba mieć pewność, że zapełni się pełen stadion, bo granie do pustych krzeseł to jawny dowód braku sukcesu. Ale Metallica to bestseller. W Warszawie w 2024 r. na warszawskim PGE Narodowym padł rekord, zarówno jeśli chodzi o frekwencję, jak i wpływy. Obecność 308 tysięcy widzów na dwóch koncertach przyniosła wpływy w wysokości 25 mln dol.. To była jedna z kilku największych frekwencji.
Nasze dochody nie są tym, o czym myślimy, tworząc muzykę lub wychodząc na scenę. Ale reprezentują więź między nami a ludźmi, którzy poświęcili swój czas i miłość temu zespołowi przez cztery dekady, my zaś odpowiadamy pokorą, wykraczająca poza to, co można wyrazić słowami”
Atrakcyjność koncertów Metallice zapewnia również świetna scenografia: to przede wszystkim gniazdo węża, czyli wewnętrzna przestrzeń sceny w kształcie okręgu, po którym poruszają się muzycy, skąd koncert oglądają fani z możliwością najbliższego kontaktu z grupą.
Metallica w Chorzowie
Osobny krąg tworzy system nagłośnienia połączony z ekranami, zaś efekty specjalne zapewniają instalacje pirotechniczne. Dla tych, którzy nie mają szans na obejrzenie koncertu, dobra wiadomość: są już przecieki, że film dokumentalny oraz album koncertowy zaplanowane są na 2026 r.
Dodajmy, że chorzowski koncert nie odbywa się już w modelu „No Repeat Weekend”, bo to rodzaj dogrywki. Fani wciąż mogą jednak liczyć na to, że kwartet zagra jakiś lokalny hit, co jest już tradycyjną atrakcją występów. Kiedy Metallica grała ostatnio na PGE Narodowym usłyszeliśmy „Kocham Cię kochanie moje” Maanamu.
Czytaj więcej
Guns N’ Roses wystąpią dwa razy w PreZero Arena Gliwice 4 i 6 czerwca, zaś 2 grudnia wydadzą dwa single. Lenny Kravitz zagra 16 lipca w trójmiejski...
Sukces komercyjny obecnego tournée skomentował Lars Ulrich podczas ostatniej konferencji prasowej w Los Angeles 10 marca: „Te liczby nie są tym, o czym myślimy, tworząc muzykę lub wychodząc na scenę. Ale reprezentują więź między nami a ludźmi, którzy poświęcili swój czas i miłość temu zespołowi przez cztery dekady, my zaś odpowiadamy pokorą, wykraczająca poza to, co można wyrazić słowami”.
Trzeba dodać, że tournée to duża inwestycja. W szczytowym momencie zatrudnionych było ponad 1200 pełnoetatowych członków ekipy, a całkowity wpływ na gospodarkę w odwiedzanych miastach szacowany jest na 2,4 miliarda dol.
Metallica gra i zarabia na gadżetach
Fani w Chorzowie powinni spodziewać się „Ecstasy of Gold” Ennio Morricone oraz 16 kompozycji, poczynając od „Creeping Death”, przez „For Whom the Bell Tolls” po bis najczęściej złożony z „Seek & Destroy”, „Master of Puppets” i „Enter Sandman”.
A zanim grupa przyjechała do Polski otworzyła stoisko z gadżetami, czyli „Pop Up Store” w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, gdzie mimo różnej pogody ustawiały się kolejki. Można kupić m. in. specjalne winylowe wydanie „72 Seasons" nawiązujące do barw narodowych Polski, tłoczone przez renomowaną kalifornijską tłocznię Furnace Record Pressing. Grupa sporo zarabia na gadżetach. Na przykład koszulka „Ride The Lightning” kosztuje 36,99 dol. , zaś czarna bluza 59,99 dol. Podwójny winylowy album „72 Seasons” – 36,98 dol. Są informacje, że w każdym mieście, gdzie gra Metallica wpływy ze sprzedaży gadżetów szacowane są na 4-6 mln dolarów.
Program wieczoru jest następujący: 18:00 – Knocked Loose, 19:00 – Gojira, 20:30 – Metallica.
A już 4 i 6 czerwca w gliwickiej PreZero Arenie w Gliwicach zagra Guns N’ Roses.