Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieniły się motywacje Polaków kupujących rzeczy z drugiej ręki.
- Jaka jest skala rynku recommerce w Polsce.
- Ile można uzyskać za nieużywane przedmioty.
Coraz częściej zakupy używanych produktów to prawdziwe łowy, chętni potrafią się targować nawet o 1 czy 2 zł. – Zrobił się z tego wielki biznes. Oczywiście nadal można czasami trafić na fajną okazję, ale zdecydowanie rzadziej niż kiedyś, konkurencja jest bowiem ogromna – mówi Beata, często kupująca takie towary online.
Badania to potwierdzają, już 40 proc. Polaków kupuje używane przedmioty bardzo często, czyli nawet kilka razy w miesiącu. 30 proc. w ostatnich 12 miesiącach wydało na takie rzeczy od 200 do 500 zł, a co czwarty od 500 do 1 tys. zł – wynika z badania OLX na reprezentatywnej próbie Polaków, którego wyniki „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza.
Boom na zakupy z drugiej ręki w Polsce
Po raz pierwszy od 17 lat w Polsce przybywa stacjonarnych sklepów z towarami z drugiej ręki. Rynek napędzają jednak głównie zakupy online, gdzie sprzedaż używanych produktów urosła o 25 proc. w trzy lata.
Autorzy badania wskazują, że tzw. rynek recommerce ma perspektywę wzrostową, ponieważ tylko znikoma część badanych deklaruje obniżenie wydatków na przedmioty z drugiej ręki. Co więcej, 21 proc. deklaruje, że planuje zwiększyć swoje wydatki na ten cel, ale nie są w stanie określić jakiej wielkości będzie to wzrost. Natomiast 26 proc. ma jasno sprecyzowane plany: 17 proc. badanych chce zwiększyć wydatki na ten cel o około 20 proc., a 9 proc. aż o połowę.
Czytaj więcej
Choć nadal jesteśmy ósmym co do wielkości eksporterem ubrań z drugiej ręki, to od dwóch lat wartość tego eksportu spada. Dane za 2025 r. będą jeszc...
– Rynek ma przed sobą perspektywę szybkiego wzrostu. Najbardziej skłonni do zwiększenia wydatków są najmłodsi respondenci. Tylko znikoma część badanych deklaruje obniżenie wydatków na przedmioty z drugiej ręki – mówi Kamil Szabłowski, menedżer komunikacji w OLX. – Rynek produktów z drugiej ręki jest napędzany przede wszystkim przez optymalizację ekonomiczną, jednak równie istotne staje się zaufanie do jakości, wcześniejsze pozytywne doświadczenia oraz możliwość zakupu produktów premium w niższej cenie – dodaje, podkreślając że potwierdza to dojrzewanie tego segmentu rynku i przejście konsumentów od modelu oszczędzania do świadomej konsumpcji.
To także sposób na dodatkowe pieniądze, 47 proc. respondentów zarobiło na sprzedaży używanych przedmiotów do 500 zł, a 23 proc. od 500 do 1 tys. zł. Niemal połowa w tej grupie traktuje zyski ze sprzedaży używanych rzeczy jako okazjonalny dochód, ale dla 11 proc. jest to regularna część dodatkowych dochodów. – Dla 22 proc. jest to dochód, który mogą przeznaczyć na zakup nowych rzeczy, a dla 25 proc. jest to sposób na odzyskanie części wydanych pieniędzy – wyjaśniają autorzy badania.
Sprzedaż używanych rzeczy daje dodatkowy dochód
W polskich domach leżą np. miliony nieużywanych smartfonów. Najnowsze badania mówią, że przeciętny Polak ma co najmniej dwa stare telefony warte łącznie ponad 550 zł, a zainteresowanie ich sprzedażą i zakupem z drugiej ręki szybko rośnie.
Allegro zauważa, że zainteresowanie ofertą produktów używanych i outletowych na platformie utrzymuje się na wysokim poziomie. Recommerce jest również jednym z istotnych elementów strategii ESG Allegro na lata 2026–2030. W jej ramach firma planuje dalszy dynamiczny rozwój segmentu produktów z drugiej ręki i odnowionych, z ambicją osiągnięcia do 2030 r. w tym obszarze 7 mld zł przychodu na platformie.
„Widzimyże kluczowe dla klientów są dziś nie tylko atrakcyjne ceny, ale także bezpieczeństwo i wygoda zakupów. Potwierdziła to nasza pierwsza kampania promująca produkty z drugiego obiegu w kategorii elektronika »Hity Outletu«” – wyjaśnia biuro prasowe firmy. – „Akcja okazała się sukcesem i pokazała, że zainteresowanie używaną elektroniką jest bardzo duże, jednak konsumenci oczekują przede wszystkim zaufania do platformy i sprzedawców, rzetelnej informacji o stanie produktu oraz możliwości zwrotu” – dodaje.
Czytaj więcej:
Od stycznia niepotrzebnej lub zniszczonej odzieży czy butów nie można wyrzucać do śmieci, a coraz mniej jest miejsc do ich oddania. Gminy już mają...
Pro
Także Vinted podkreśla, że drugi obieg staje się coraz bardziej powszechnym nawykiem zakupowym. – Coraz więcej osób szuka sposobów na lepsze zarządzanie domowym budżetem i jednocześnie chce dawać przedmiotom drugie życie. Szczególnie widać to w okresach przejściowych między sezonami, gdy użytkownicy odświeżają swoje szafy i porządkują przestrzeń domową – mówi Magdalena Szlaz, rzeczniczka Vinted. – Potencjał rynku pozostaje duży. Z badań przeprowadzonych wśród polskich konsumentów w Polsce wynika, że ponad 42 proc. szacuje wartość nieużywanych rzeczy w swoich domach na około 400 euro, a 12 proc. uważa, że przekracza ona 1000 euro – mówi Magdalena Szlaz. Jej zdaniem pokazuje to nie tylko korzyści finansowe dla gospodarstw domowych, ale też rosnącą świadomość ekologiczną związaną z odsprzedażą i gospodarką obiegu zamkniętego.
Polacy coraz chętniej kupują używaną elektronikę
Platforma rozwija ofertę, pojawiły się nowe kategorie i podkategorie, m.in. elektronika, małe AGD, przedmioty kolekcjonerskie, sprzęt sportowy i wiele innych. To odpowiedź na rosnące zainteresowanie ofertą second-hand wykraczającą poza modę. Firma rozszerzyła też działalność na nowe rynki, takie jak Łotwa, Estonia i Słowenia, zwiększając liczbę krajów, w których działa, do 26. W tym roku firma planuje dalszą ekspansję międzynarodową oraz rozwój obecnych kategorii, by jeszcze więcej nieużywanych przedmiotów mogło znaleźć nowych właścicieli.
Czytaj więcej
Tylko w ostatnich latach rynek na tego typu produkty kupowane online rósł rocznie średnio o 34 proc. Do 2029 r. wydatki podwoją się, a branża warta...
Wedle analizy trendów z marca 2026 r., na Vinted poza modą aktywność polskich użytkowników rośnie także w kategoriach takich jak dom, akcesoria kuchenne, przedmioty kolekcjonerskie, Sport i Rozrywka. – To pokazuje, że zakupy second-hand coraz częściej stają się elementem codziennych wyborów, a nie jedynie okazjonalną alternatywą – podkreśla Magdalena Szlaz.