Reklama

Jakub Sewerynik: O instrumentalizacji religii

Pismo Święte można czytać albo dosłownie, albo na poważnie. To drugie podejście wymaga holistycznego spojrzenia na tekst i tradycję.
Prezydent USA Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump

Foto: PAP/EPA

„Klęska to była bardzo wielka. Zginęło bowiem trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. Arka Boża została zabrana, a dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli.” (1 Sm 4,10-11), czyli o instrumentalizacji religii

Niech mądrość z nieba zaleje serce i umysł naszego prezydenta! Panie, prowadź go w tym wymagającym czasie!” – słowa modlitwy wygłoszone w Gabinecie Owalnym przez teleewangelizatora Grega Laurie obiegły świat. 5 marca, niemal tydzień po rozpoczęciu amerykańsko – izraelskiego ataku na Iran, grupa ewangelikalnych pastorów modliła się w blasku fleszy nad Donaldem Trumpem, nakładając na niego ręce. Podobne zdarzenia miały miejsce w przeszłości, jednak charakter i kontekst tego nabożeństwa były szczególne. Zaskakujące były również słowa modlitwy, która koncentrowała się na błogosławieństwie dla prezydenta, wojska i „wspaniałego narodu”.

Kilka dni wcześniej papież Leon XIV podczas modlitwy Anioł Pański prosił, aby „ucichł huk bomb, ucichła broń i otworzyła się przestrzeń dialogu, w której będzie można usłyszeć głos narodów”. Te modlitwy jak w soczewce pokazują dwie wizje chrześcijaństwa. Która z nich jest prawdziwa?

Czytaj więcej

Trump liczy na kapitulację Iranu. Teheran pokazuje, że nie zamierza się poddawać

Donald Trump w kampanii wyborczej przedstawiał się jako polityk, który nie rozpoczął żadnej wojny, a po objęciu władzy zakończy niekończące się konflikty – w tym ten w Ukrainie w ciągu 24 godzin. Dla wielu wyborców, uznających zagraniczne interwencje USA za nieuzasadnione lub mających dość wysyłania młodych Amerykanów na front, była to ważna obietnica. Retoryka ta podobała się również wielu chrześcijanom różnych wyznań, którzy ostatecznie zapewnili Trumpowi sukces wyborczy.

Reklama
Reklama

Jego sztab świadomie wykorzystywał nutę religijną do zwiększenia poparcia, co wywoływało zaskakujące reakcje także w Polsce. Jeden ze stałych komentatorów portalu Opoka, należącego do Konferencji Episkopatu Polski, pisał o Trumpie:

„Zamach wpłynął mocno na duchowe przebudzenie amerykańskiego prezydenta elekta. Jest on przekonany, że ocalał dzięki łasce i że został zachowany przy życiu ze względu na posłannictwo, jakie zechciał powierzyć mu jego naród. (...) Nowy prezydent USA zdaje się w tej chwili dążyć już nie do osiągnięcia pragmatycznego sukcesu, ale do cywilizacyjnego zwycięstwa.”

Trump uznaje prawo tylko o tyle, o ile pozostaje ono zgodne z jego przekonaniami

Taka apologia „dojrzałej duchowości” Trumpa spod pióra duchownego mogła zdumiewać. Okazała się przejawem daleko idącej nieroztropności.

Rok 2025 był istnym festiwalem rozejmów, które miały zostać wypracowane przez Trumpa i jego emisariuszy. Mimo tych „sukcesów” nie otrzymał Pokojowej Nagrody Nobla. Rok 2026 rozpoczął się natomiast od bezprecedensowej interwencji w Wenezueli i uprowadzenia urzędującego prezydenta. Następnie pojawiły się groźby siłowego zajęcia Grenlandii. Wreszcie 28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran.

Nie ma właściwie wątpliwości, że w świetle prawa międzynarodowego atak ten był nieuzasadniony. Wiadomo jednak, że Trump uznaje prawo tylko o tyle, o ile pozostaje ono zgodne z jego przekonaniami. W świetle eksponowanego chrześcijańskiego aspektu jego prezydentury warto przyjrzeć się kryteriom dopuszczającym interwencję zbrojną, wypracowanym w doktrynie Kościoła katolickiego.

Reklama
Reklama

Jak Kościół podchodzi do kwestii usprawiedliwienia wojny?

Kościół bardzo ostrożnie podchodzi do kwestii usprawiedliwienia wojny. Konfliktów zbrojnych należy unikać, przy czym dopuszczalna jest obrona konieczna, która nie obejmuje jednak ataku uprzedzającego. Katechizm Kościoła Katolickiego posługuje się pojęciem „uprawnionej obrony”. Zgodnie z punktem 2309 k.k.k. użycie siły militarnej wymaga m.in. stwierdzenia, że szkoda wyrządzana przez napastnika jest długotrwała, poważna i niezaprzeczalna, wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne, a warunki powodzenia interwencji są uzasadnione. Użycie broni nie może również pociągać za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. Eskalacja konfliktu, którą obecnie obserwujemy, potwierdza, że powyższe kryteria nie zostały spełnione nawet w części.

Oczywiście Trump nie jest katolikiem, a w jego otoczeniu przeważają chrześcijanie ewangelikalni, którzy mogą mieć inną wizję „wojny sprawiedliwej”. Wielu z nich jest zwolennikami chrześcijańskiego syjonizmu, odwołującego się literalnie do obietnic danych Izraelowi w Pierwszym Testamencie, w tym do prawa narodu wybranego do ziemi ojców (por. Ez 36,28 i n.). Odczytując Biblię dosłownie, uznają oni, że Boże obietnice złożone Izraelowi nadal obowiązują, a współczesne wydarzenia stanowią ich wypełnienie.

Czytaj więcej

Amerykański papież krytykuje, amerykański prezydent nie reaguje. Donald Trump i jego katolicy

W szczególności wojna na Bliskim Wschodzie ma poprzedzać powtórne przyjście Chrystusa, a więc jej rozpoczęcie jest postrzegane jako pożądane i zgodne z Bożym planem. Cytowane są liczne fragmenty Apokalipsy św. Jana, a Trump bywa określany jako przywódca „namaszczony przez Boga”.

„The Guardian” poinformował, że amerykańska Wojskowa Fundacja Wolności Religijnej otrzymała ponad 200 skarg od żołnierzy wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Według relacji dowódcy mieli narzucać ekstremistyczną chrześcijańską retorykę o biblijnych „czasach ostatecznych”, aby usprawiedliwić zaangażowanie w interwencję w Iranie. Jest to nic innego jak instrumentalizacja religii, mająca służyć celom politycznym i ideologicznym.

Chrześcijański syjonizm został wprost potępiony przez patriarchów i zwierzchników Kościołów chrześcijańskich w Jerozolimie we wspólnym oświadczeniu z 17 stycznia 2026 r.

Reklama
Reklama

Ideologom chrześcijańskiego syjonizmu i nacjonalizmu warto przypomnieć czwarty rozdział Pierwszej Księgi Samuela, w którym Izraelici toczyli walkę z Filistynami. Po przegranej bitwie starsi Izraela postanowili sprowadzić na pole bitwy Arkę Przymierza, aby odmienić losy wojny. Mimo to Filistyni zwyciężyli, Arka została zabrana, a strzegący jej kapłani – notorycznie łamiący prawo – zginęli (por. 1 Sm 4,1–11).

Bóg błogosławi tym, którzy są wierni jego prawu, a nie tym, którzy jedynie powołują się na jego moc lub przynależność do narodu wybranego

Wbrew stereotypowemu wyobrażeniu o Pierwszym Testamencie tekst ten pokazuje, że wiara i przedmioty kultu nie mogą być traktowane magicznie. Bóg błogosławi tym, którzy są wierni jego prawu, a nie tym, którzy jedynie powołują się na jego moc lub przynależność do narodu wybranego.

Jak przypomina ks. Tomáš Halík, Pismo Święte można czytać albo dosłownie, albo na poważnie. To drugie podejście wymaga holistycznego spojrzenia na tekst i tradycję. Nie można uczciwie zadowolić się cytatem: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10,34), bez skonfrontowania go z innymi słowami Jezusa: „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną” (Mt 26,52).

Poza aspektem propagandowym i politycznym modlitwa nad prezydentem Trumpem miała mieć charakter ewangelizacyjny. Obawiam się jednak, że przyniosła skutek odwrotny.

Atak na szkołę w Minab. Trump „będzie mógł z tym żyć”

Kilka dni wcześniej pocisk uderzył w szkołę podstawową dla dziewcząt w irańskim Minab. Zginęło co najmniej 168 osób, głównie uczennice w wieku od 7 do 12 lat. Tylu cywilów, w tym dzieci, nie zginęło w żadnym pojedynczym ataku podczas wojny w Ukrainie.

Reklama
Reklama

Choć prezydent USA przypisał ten atak Iranowi, wielu ekspertów wskazuje, że był to amerykański pocisk Tomahawk. Sprawa jest obecnie badana. Dopytywany przez dziennikarzy Trump stwierdził, że jeśli raport wykaże odpowiedzialność USA, to… „będzie mógł z tym żyć”.

Czytaj więcej

Są nowe informacje ws. ataku na szkołę w Iranie. Był pomyłką Amerykanów?

Jakby tego było mało, Biały Dom publikuje filmy zestawiające działania wojenne ze scenami z filmów akcji czy brutalnymi interwencjami amerykańskich futbolistów. Kard. Blase Cupich, metropolita Chicago, skrytykował takie przedstawianie wojny jako odrażające i odczłowieczające, ponieważ za każdym wybuchem kryje się tragedia rodzin pogrążonych w żałobie.

Wojna to nie gra komputerowa. Śmierć i zniszczenie to nie efekty specjalne.

Obojętność Trumpa i jego współpracowników wobec tragedii w Minab budzi ogromną złość, a pseudo – religijne tłumaczenia wywołują zażenowanie. Już Sobór Watykański II zauważył, że w „genezie ateizmu niemały udział mogą mieć wierzący, o ile skutkiem (…) fałszywego przedstawiania nauki wiary albo też braków w ich własnym życiu religijnym, moralnym i społecznym (…) raczej przesłaniają, aniżeli pokazują prawdziwe oblicze Boga i religii” (Gaudium et spes, nr 19).

Reklama
Reklama

Intencją papieską na marzec jest modlitwa o pokój. W tym szczególnym czasie warto przytoczyć słowa papieża Leona in extenso:

„Panie Życia, stworzyłeś każdego człowieka na swój obraz i podobieństwo. Wierzymy, że powołałeś nas do komunii, a nie do wojny, do braterstwa, a nie do zniszczenia. Ty, który pozdrowiłeś swoich uczniów słowami: „Pokój wam”, udziel nam daru Twojego pokoju i siły, by uczynić go rzeczywistością dziejów.

Dziś modlimy się o pokój na świecie, prosząc, aby narody zrezygnowały z broni i wybrały drogę dialogu oraz dyplomacji. Rozbrój nasze serca z nienawiści, urazy i obojętności, abyśmy stali się narzędziami pojednania. Pomóż nam zrozumieć, że prawdziwe bezpieczeństwo nie opiera się na kontroli opartej na strachu, lecz na zaufaniu, sprawiedliwości i solidarności między narodami. Panie, oświeć przywódców narodów, aby mieli odwagę porzucić projekty śmierci, zatrzymać wyścig zbrojeń i postawić życie najsłabszych w centrum. Niech zagrożenie nuklearne nigdy więcej nie dyktuje przyszłości ludzkości.

Duchu Święty, uczyń nas wiernymi i twórczymi budowniczymi pokoju dnia codziennego: w naszych sercach, rodzinach, wspólnotach i miastach. Niech każde dobre słowo, każdy gest pojednania i każdy wybór dialogu będą ziarnem nowego świata. Amen.”

Autor jest radcą prawnym, mediatorem

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Watykan dystansuje się od Rady Pokoju Donalda Trumpa. Wskazuje powód obaw
Rzecz o prawie
Mikołaj Małecki: Do więzienia za 50 groszy kaucji z butelkomatu?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Rzecz o prawie
Ewa Szadkowska: Zapraszam do rankingu
Rzecz o prawie
Marek Forystek: Cyfrowa loteria w prokuraturze
Rzecz o prawie
Maciej Zaborowski: W cieniu Epsteina
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama