Najnowsza odsłona rozłamu lefebrystów niesie w sobie ciężar całej historii schizm. Wszystko już było. Było przekonanie, że Kościół zdradził własną wiarę, że papież nie ma prawa podjąć określonej decyzji, że człowiek uważany za papieża wcale nim nie jest, wreszcie – że jest papieżem, lecz nie należy go słuchać w imię wyższej racji. Każda ze schizm ma swoją oryginalność i niepowtarzalność. Okazuje się również diagnozą czasów, w których powstaje. Można natomiast odnaleźć ich wspólne DNA. Rozłam nie zaczyna się od przekonania, że papież, sobór albo biskup popełnił błąd: pasterzy krytykowali teologowie, święci i inni biskupi. Zaczyna się krok później: od uznania, że decyzja prawowitej władzy nie obowiązuje, ponieważ władza przekroczyła swoje kompetencje. Schizma to zawsze spór o władzę.