Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego elitarna jednostka CBŚP, uznawana za ukoronowanie kariery, mierzy się z wyzwaniami rekrutacyjnymi.
- Jakie są kulisy pracy „łowców cieni” i dlaczego wymaga ona nieszablonowego myślenia oraz pełnej dyspozycyjności.
- Co sprawia, że wynagrodzenia w Biurze przestały być kluczowym czynnikiem motywującym dla doświadczonych policjantów.
- W jaki sposób zmieniający się charakter przestępczości zorganizowanej wpływa na profil poszukiwanych funkcjonariuszy.
CBŚP szuka nowych funkcjonariuszy. Gdzie są największe braki kadrowe?
CBŚP, które zwalcza zorganizowaną przestępczość – gangi narkotykowe, tytoniowe i coraz częściej skomplikowane oszustwa finansowe, chce się wzmocnić o nowe kadry. Jak się okazuje, wakaty są również w jednostce, do której ustawiały się kolejki – chętnych było zawsze więcej niż miejsc, a pracę tu uważano za ukoronowanie policyjnej kariery. Obecnie CBŚP liczy 1832 funkcjonariuszy, a do obsadzenia ma 241 etatów – wynika z danych MSWiA.
Ogłoszenia o naborze zamieszczone na stronie internetowej CBŚP dotyczą praktycznie wszystkich komórek – głównie zarządu w Warszawie, ale i 16 pozostałych zarządów w terenie, a także wydziału bojowego oraz operacji pościgowych (tzw. łowców cieni).
– CBŚP jest nadal prestiżowym miejscem i nie dla każdego. Jednak wynagrodzenia nie są tam elementem przyciągającym, a wymagania są znacznie większe niż w innych policyjnych pionach. Choć oczywiście chcielibyśmy, żeby szli tam głównie pasjonaci oddani służbie – komentuje gen. Adam Rapacki, twórca CBŚP, były wiceszef MSWiA.
Na koniec 2023 r. w CBŚP były 2054 etaty, a w maju tego roku tylko o 19 więcej. I choć nie było masowego exodusu, a tylko naturalny ruch kadrowy – jedni odeszli na emerytury, inni awansowali np. na szefów komend – to zapełnienie wolnych posad jest wyzwaniem. Zwłaszcza w Warszawie, przy konkurencyjnym rynku pracy.
Jakie wymagania trzeba spełnić, aby dostać się do CBŚP?
W stolicy potrzeba ludzi na stanowiska detektywów, specjalistów, ekspertów do pracy „w komórkach do zwalczania zorganizowanej przestępczości kryminalnej, narkotykowej, ekonomicznej i wywiadu kryminalnego”.
Oferta adresowana do policjantów z co najmniej pięcioletnim stażem służby w pionie dochodzeniowo-śledczym lub operacyjnym, z doświadczeniem w „ofensywnych formach i metodach pracy operacyjnej” i prowadzeniu śledztw o „wysokim stopniu skomplikowania”.
– W zarządach terenowych CBŚP generalnie są dwa profile stanowisk głównych, na które policjanci mogą aplikować: stanowiska operacyjne – w uproszczeniu kryminalne. Oraz dla dochodzeniowców, czyli prowadzących procesowe śledztwa – tłumaczy Paweł Żukiewicz z biura prasowego CBŚP. – Wyszliśmy z akcją informacyjną i skierowaną do funkcjonariuszy ze wszystkich garnizonów kraju – zaznacza.
Wymogi? Kandydat ma być kreatywny i myślący analitycznie, odporny na stres, radzić sobie w sytuacjach dynamicznych i kryzysowych, umieć prowadzić pojazdy uprzywilejowane i znać języki – przynajmniej w stopniu komunikatywnym (preferowany: angielski, rosyjski, ukraiński). Musi posiadać dostęp do informacji niejawnych z poziomu „ściśle tajne” lub poddać się procedurze sprawdzenia, by takie poświadczenia bezpieczeństwa otrzymać. I rzecz kluczowa: pełna dyspozycyjność, za czym kryją się długie wyjazdy. – Nierzadko policjanci np. z zarządu w Szczecinie realizują sprawę dotyczącą jakiejś grupy narkotykowej na terenie Podkarpacia. To oznacza długie wyjazdy, bo najpierw są zatrzymania, potem chociażby czynności związane z zabezpieczaniem dowodów – czyli wielodniowa nieobecność w domu – opowiada nam jeden z funkcjonariuszy.
Inny dodaje: – Kiedy namierzymy laboratorium narkotyków syntetycznych, oględziny potrafią trwać i tydzień i dłużej. Najpierw muszą te substancje chemiczne wywietrzeć, żeby tam w ogóle można było bezpiecznie wejść. To praca nie dla każdego, zwłaszcza jeśli ma rodzinę – dodaje inny nasz rozmówca.
Głównym „paliwem” kadrowym dla warszawskiego CBŚP jest Komenda Stołeczna Policji, ale w sytuacji, gdy sama boryka się z wakatami (brak jej prawie jednej piątej składu), to trudno czerpać z tego zasobu. Zwłaszcza że przejście do CBŚP finansowo niekoniecznie się opłaca – ryzykowanie życiem, przy zarobkach niewiele większych.
Za pracę w CBŚP przysługuje dodatek w wysokości 30 proc. tzw. podstawy wynagrodzenia (zwykle około 700-800 zł). – Im ktoś ma wyższe stanowisko, tym dodatek jest wyższy. Ale tak czy inaczej, szału nie ma – słyszymy.
– Stawki wynagrodzeń w policji się wyrównały, zarobki w CBŚP nie są dziś motywujące, szczególnie kiedy trzeba by się było przenieść do Warszawy – zauważa gen. Rapacki.
Czytaj więcej
Ukrainiec ścigany za zabójstwo zatrudnił się na budowie, Turek tropiony za przemyt heroiny założył kulinarny biznes, Uzbek jeździł taksówką. Poszuk...
„Łowcy cieni” CBŚP. Jak wygląda praca elitarnej grupy pościgowej?
Nabór dotyczy także „łowców cieni”, jak nazywani są policjanci z Wydziału Operacji Pościgowych CBŚP.
Dekadę temu za Kajetanem P., który popełnił odrażającą zbrodnię – zabił nauczycielkę języka włoskiego, a potem uciekał przez pół Europy, to „łowcy cieni” pojechali aż na Cypr i tam go zatrzymali – w ostatniej chwili, zanim zdążył przedostać się do Afryki, co planował. I dziś również odnotowują spektakularne sukcesy. Wytropili dziesiątki przestępców, w tym ściganych przez Interpol – np. Jerona S. poszukiwanego za przestępstwa narkotykowe, który ukrywał się w Polsce na czeskim paszporcie, czy Turka Murata O. z wyrokiem 30 lat więzienia za udział w przemycie 60 kilogramów heroiny, który żył u nas pod fałszywą tożsamością.
– Przestępcy zawsze zostawiają ślad, nie zmieniają nawyków – nawet gdy długo są w ukryciu, gubią ich telefony do bliskich, nieostrożność, kiedy w święta „na chwilę” wpadają do domu, czy wreszcie kiedy kończą im się pieniądze. Trzeba mieć otwartą głowę i być czujnym – zaznacza jeden z „poszukiwaczy”.
– Chodzi o znalezienie kandydatów o najlepszym profilu do tego typu pracy. Policjantów z naturalną kreatywnością, inicjatywą, nieszablonowym sposobem myślenia, a przy tym takich, którzy akceptują warunki służby, w tym wyjazdy. „Łowcy cieni” bardzo dużo jeżdżą po Polsce, ale i po całym świecie, więc nie każdemu z przyczyn chociażby rodzinnych będzie to odpowiadało – wyjaśnia Paweł Żukiewicz.
Gen. Adam Rapacki, zaznacza: – Poszukiwania to specyficzna dziedzina, której można się wyuczyć w policji. Potrzebni są pasjonaci, ale z przygotowaniem czysto policyjnym. Dyspozycyjni, którzy nie liczą czasu, nastawieni na pewną rywalizację z przestępcami. Muszą posiadać różne umiejętności – korzystania z techniki, obserwacji i nawet często, jak jest dogodny moment, to nie mogą czekać na kontrterrorystów – mówi gen. Rapacki.
Wydział Operacji Pościgowych przede wszystkim prowadzi operacje pościgowe za ukrywającymi się członkami zorganizowanych grup przestępczych oraz sprawy uprowadzeń dla okupu – obciążające psychicznie, wymagające zaangażowania, działania pod presją czasu, jak przy odbijaniu zakładnika.
Obecna przestępczość coraz częściej ma charakter międzynarodowy, a przy sprawach narkotykowych jest dziś normą.
Czytaj więcej
Tysiące sztuk nielegalnej broni rocznie, zamiast obecnych kilkuset – co najmniej taką skalę powojennego przemytu z Ukrainy prognozują eksperci. Bro...
Testy do wydziału bojowego CBŚP. Kandydatów czeka policyjny CrossFit
Nabór dotyczy również Wydziału bojowego w Zarządu III CBŚP – tutaj pożądani są specjaliści do „fizycznego zwalczania przestępczości zorganizowanej”.
„Oferta jest skierowana do funkcjonariuszy policji będących w służbie stałej, sprawnych fizycznie, posiadających prawo jazdy kat. B, dobry stan zdrowia, aktualne badania lekarskie dopuszczające do służby bez ograniczeń” – zastrzega oferta.
Chętnych czekają mordercze testy sprawnościowe, trzy zadania jedno po drugim – w 12 minut trzeba pokonać dystans 3000 metrów, potem test sprawności ogólnofizycznej oraz na tzw. koordynację ruchową – do każdej z prób jest jedno podejście. Następnie są badania psychologiczne.
– Do wydziału bojowego poszukujemy ludzi o bardzo dobrym stanie zdrowia fizycznego oraz odpowiednich predyspozycjach psychicznych. W ogłoszeniu jest szczegółowy opis testu. Generalnie to taki CrossFit, czyli siła połączona z wytrzymałością – mówi Paweł Żukiewicz.
Policjanci z wydziału bojowego zatrzymują osoby potencjalnie niebezpieczne, członków zbrojnych grup przestępczych, sprawców uprowadzeń. Wszystko o dużym ciężarze gatunkowym. Jedną z takich akcji – odbicie Syryjczyka porwanego w Niemczech przez innych cudzoziemców udało się nagrać.
Nabór do CBŚP jest adresowany do policjantów oraz funkcjonariuszy innych służb – zgodnie z filozofią, że doświadczeń w pracy operacyjnej, procesowej czy akcji przeciwko zorganizowanej przestępczości w cywilu nie da się nauczyć.
Z oferty mogą skorzystać także byli policjanci – jeśli od zwolnienia nie minęło jeszcze 5 lat, mogą wrócić korzystając z uproszczonej procedury kwalifikacyjnej „jeżeli uzyskali kwalifikacje zawodowe podstawowe, na stanowisko specjalisty w CBŚP”.
Jakie jest zainteresowanie? Lawiny chętnych nie ma, ale zgłaszają się pojedyncze osoby. – Kiedyś nie mieliśmy płacone za żadne nadgodziny i pracowaliśmy tyle, ile było potrzeba. Dzisiaj wszyscy policjanci skrzętnie liczą każdą nadgodzinę. Dawniej było więcej pasji, pewnej rywalizacji z przestępcami, kto kogo przechytrzy. Dzisiaj jest bardziej stechnokratyzowane podejście. Oczywiście nadal jest tam dużo pasjonatów, którzy ciągną „firmę”, nadają ton i szukają trudnych tematów – podsumowuje gen. Rapacki.
Nieoceniony, jak zauważają nasi rozmówcy, jest autorytet szefa, a jeden z byłych policjantów za niedościgniony wzór podaje Adama Rapackiego. – Nigdy nie rozkazywał, nie wydawał poleceń, zawsze prosił. I wszystko robiło się „na jednej nodze”. Już sama służba w CBŚP i pod takim dowódcą to był prestiż i zobowiązanie – wspomina były policjant CBŚP.