Reklama

Rodzimi narcos, "Duch" i wysłannicy meksykańskich karteli - czyli kto dziś kręci narkobiznesem

Rekordową ilość: 29 ton narkotyków przejęło w ubiegłym roku CBŚP, z czego większość pochodziła z nielegalnych fabryk w kraju. Ale narkobiznes zmienia oblicze - do gry wchodzą cudzoziemskie grupy przestępcze, w tym z Meksyku.

Publikacja: 23.01.2026 04:30

CBŚP przejęło w ubiegłym roku 29 ton narkotyków

CBŚP przejęło w ubiegłym roku 29 ton narkotyków

Foto: PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie zmiany zachodzą w strukturze i operacjach polskiego narkobiznesu?
  • Co wpływa na rosnącą popularność tanich narkotyków syntetycznych na czarnym rynku?
  • W jaki sposób zagraniczne grupy przestępcze, zwłaszcza z Meksyku, uczestniczą w produkcji i dystrybucji narkotyków w Polsce?
  • Jakie kroki podejmują europejskie organy ścigania, aby walczyć z produkcją i przemytem narkotyków syntetycznych w UE?
  • Dlaczego dostępność legalnych prekursorów chemicznych jest kluczowa dla przemysłu narkotykowego?
  • Jakie przyszłe zmiany w prawodawstwie UE mogą wpłynąć na ograniczenie produkcji narkotyków syntetycznych w Europie?

Rośnie popyt na tanie syntetyczne narkotyki, a świat przestępczy spełnia te oczekiwania. Rodzimy czarny rynek na dobre zawojowały „kryształy”, zwane „kokainą dla ubogich” – w ubiegłym roku policjanci CBŚP przechwycili ich dwukrotnie więcej niż rok wcześniej – wskazują dane, które poznała „Rz”. Na topie jest produkcja, przemyt przestał być dominujący.

– Zdecydowaną większość, ponad 20 ton narkotyków zabezpieczonych przez nas w ubiegłym roku została wyprodukowana w Polsce, w nielegalnych laboratoriach należących do zorganizowanych grup przestępczych – mówi nam podinsp. Michał Aleksandrowicz, naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji.

Na początku tego roku policja rozbiła jeden z największych gangów narkotykowych w Europie

Na początku tego roku policja rozbiła jeden z największych gangów narkotykowych w Europie

Foto: Policja

Mocnym uderzeniem rozpoczął się obecny rok. W wielkiej operacji sprzed kilku dni, koordynowanej przez Europol, przejęto 9,3 tony narkotyków, setki ton chemikaliów i zlikwidowano 24 nielegalne laboratoria narkotyków syntetycznych na terenie Belgii, Niemiec, Niderlandów, Czech i Polski – to efekt międzynarodowego śledztwa, które doprowadziło do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się importem prekursorów chemicznych oraz produkcją i dystrybucją narkotyków syntetycznych w państwach unijnych.

Reklama
Reklama

Wpadło ponad 100 osób, w tym 19 w Polsce – czterech liderów grupy zostało aresztowanych. Rozbity gang działał poprzez trzy zarejestrowane w Polsce firmy. Sprowadzał do Europy chemikalia używane np. w przemyśle farmaceutycznym – ilości jednak wielokrotnie przekraczały rzeczywiste potrzeby legalnych firm. Przepakowując chemikalia, celowo źle je opisywano – tak zakamuflowane trafiały do przestępczych laboratoriów, gdzie wytwarzano z nich narkotyki. Jak ocenia policja i Dolnośląski Wydział Prokuratury Krajowej, grupa mogła sprowadzić 1000 ton prekursorów do produkcji ok. 300 ton narkotyków syntetycznych, takich jak MDMA, amfetamina i katynony.

Co mówią nam o narkobiznesie statystyki za ubiegły rok? Laboratoria „syntetyków” na pełnych obrotach 

CBŚP odebrało gangom w minionym roku łącznie 29 ton narkotyków – to więcej o 7,3 tony niż w 2024 r. i o drugie tyle niż dwa lata temu, gdy było to 14 ton. Spadł popyt na marihuanę i haszysz, a kokainy przejęto 3,8 tony, czyli o blisko pół tony mniej. Boom dotyczył narkotyków syntetycznych – to tzw. kryształy, do których zalicza się klefedron, klofedron czy Alfa PVP (narkotyki z grupy katynonów). Działają podobnie jak kokaina, są niebezpieczne, ale nieporównanie tańsze. Przejęto ich aż 18 ton, rok wcześniej – 9,7 tony. Z kolei ilość mefedronu z rodzimych fabryk wzrosła pięciokrotnie – ze 111 kg do 560 kg.

Tanie narkotyki syntetyczne, z którymi świat przestępczy jeszcze niedawno eksperymentował, na dobre opanowały rynek.

„Kryształy” powstają w krajowych laboratoriach – w ubiegłym roku CBŚP rozbiło 58 z nich, rok wcześniej – 60. Tyle że – jak mówi naczelnik Aleksandrowicz – obecne są większe, bardziej profesjonalne, działające z rozmachem. – Często z jednego rozbitego laboratorium zabezpieczamy narkotyki o czarnorynkowej wartości od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych – wskazuje.

Np. trzy laboratoria na Podkarpaciu, produkujące „kryształy”, CBŚP rozbiło jesienią zeszłego roku, przejmując płynne narkotyki wartości 145 mln zł. Wytwarzały klofedron, klefedron i a-PVP nazywany „zombie” – narkotyki, które szybko uzależniają i wyniszczają organizm. W ich składzie może być wszystko – od rozpuszczalników po nieznane chemikalia. Przestępcy mają tego świadomość.

– Przy produkcji używają kombinezonów, masek i okularów ochronnych, rękawic, co kiedyś było abstrakcją dla osób zajmujących się produkcją narkotyków w laboratoriach – mówi nam Michał Aleksandrowicz.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

„Kokaina dla ubogich” zalewa rynek. Policja likwiduje coraz więcej laboratoriów

Popyt na „kokainę dla ubogich” nakręca cena. „Kryształy” kosztują ok. 40 zł za gram, kokaina w dużych miastach, np. w Warszawie – od 250 zł wzwyż. Tyle że „kryształy” są produkowane najniższym możliwym kosztem, więc „przygoda” z nimi może być jednorazowa. GIS już dwa lata temu ostrzegał o wzroście zatruć zakończonych śmiercią po zażyciu właśnie syntetycznych katynonów.

Dla producentów „kryształowy” biznes jest niezwykle intratny. Koszt wyprodukowania grama „syntetyku” wynosi od 1 do najwyżej kilku złotych.

Narkobiznes wciąż stanowi niesłychanie dochodowy interes dla grup przestępczych, a ponieważ wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa popyt na nie w Polsce rośnie, to nie ma problemu ze sprzedażą narkotyków.

Andrzej Mroczek, ekspert ds. przestępczości zorganizowanej i kryminalnej, wicedyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.

– Narkobiznes wciąż stanowi niesłychanie dochodowy interes dla grup przestępczych, a ponieważ wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa popyt na nie w Polsce rośnie, nie ma problemu ze sprzedażą narkotyków. Do tego syntetyki są bardzo tanie w produkcji, więc przebicie jest niesamowite – wskazuje Andrzej Mroczek, ekspert ds. przestępczości zorganizowanej i kryminalnej, wicedyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.

Dodatkową zachętą jest dostępność półproduktów do wytwarzania syntetycznych narkotyków, które obecnie nie są pod żadną kontrolą. – Półprodukty są legalne, więc niezakazane. Również w tym tkwi tajemnica tak dużego wzrostu produkcji narkotyków syntetycznych – zauważa Mroczek.

Reklama
Reklama

Rzadziej w zeszłym roku przejmowano narkotyki z przemytu, jak np. należące do międzynarodowego gangu, z udziałem Polaków, który przerzucał je z Hiszpanii m.in. do Polski. Po sygnale od policjantów z rzeszowskiego zarządu CBŚP hiszpańskie i francuskie służby przejęły dwa transporty z 1,3 tony kokainy wartej fortunę – ok. 300 mln zł. We Francji polski kierowca w ładunku aluminium przewoził 800 kg tego narkotyku – wpadł na drodze do Lyonu. Kolejne 500 kg było w tirze pod Barceloną, na polskich numerach ukryte w transporcie porcelany.

W narkotykowy proceder wchodzą cudzoziemcy. Na Podlasiu metamfetaminę produkowali Meksykanie

Zmienia się profil narkoprzestępców – w proceder wchodzą cudzoziemcy. Echem odbiło się pierwsze w historii CBŚP rozbite laboratorium metadonu w Polsce, które założyli Ukraińcy. Jak pisaliśmy wpadły trzy osoby, w ich rodzimym kraju – cztery kolejne.

Śledczy próbują dociec, dla kogo pracował zatrzymany w grudniu zeszłego roku 29-letni Ukrainiec, Andrij D., nazwany „Duchem”, bo nie figurował w żadnej bazie danych i żył w Polsce pod kilkoma fałszywymi tożsamościami – miał ponad 70 kilogramów marihuany wartej 5 mln zł

– Produkcja czy przemyt narkotyków są zdominowane przez rodzime grupy przestępcze, jednak są również grupy rosyjskojęzyczne, a w ostatnim czasie pojawili się, i to pewna nowość, Meksykanie powiązani z jednym z największych karteli w Ameryce Północnej – mówi Michał Aleksandrowicz. – Na wczesnym etapie ich laboratoria zostały rozbite, a oni zatrzymani – dodaje.

Meksykanie „weszli” w produkcję metamfetaminy w dwóch laboratoriach – w woj. kujawsko-pomorskim i podlaskim.

Reklama
Reklama

Pod Świeciem na gorącym uczynku we wrześniu 2025 r. wpadło trzech mężczyzn – Polak oraz dwóch obywateli Meksyku, którzy nadzorowali proces produkcji i byli bezpośrednio powiązani z międzynarodowym kartelem z Sinaloa.

W „fabryce” był sprzęt do masowej produkcji, 300 litrów płynnej metamfetaminy i półproduktów, 3 tony chemikaliów – do wytworzenia 330 kg gotowego narkotyku, wartości ok. 6 mln zł.

Czterej inni „narcos” z Meksyku, produkcję metamfetaminy uruchomili na Podlasiu – w listopadzie 2025 r. przed sądem Okręgowym w Białymstoku ruszył ich proces. Przez internet wynajęli lokum na obrzeżach wsi (powiat bielski), m.in. w sieci kupili aparaturę. Nie przewidzieli, że na Podlasiu obcy będą się rzucać w oczy.

Wytropili ich policjanci z łódzkiego zarządu CBŚP. Kiedy we wrześniu 2024 r. weszli do ich laboratorium, było tam 120 litrów płynnej metamfetaminy, za ok. 7 mln zł.

Kim są Meksykanie z Podlasia? Mają od 42 do 50 lat, jeden z nich w USA odsiedział kilkuletni wyrok za przewóz narkotyków. Według śledczych pracowali dla meksykańskiego kartelu – sąd nie wyłączył jawności procesu, ale dla bezpieczeństwa ich rodzin, ze względu na brutalność meksykańskich karteli – zakazał mediom informowania o treści złożonych przez nich wyjaśnień.

Reklama
Reklama

Polska jest wygodnym hubem do transportu narkotyków na zachód, jak i na wschód. Meksykańskie kartele mogły uznać, że sensowniej jest uruchomić produkcję np. w Polsce i stąd prowadzić dystrybucję

Jacek Tomaszewski, były oficer Policji, który w CBŚP zajmował się współpracą z krajami hiszpańskojęzycznymi, w tym Ameryki Łacińskiej.

Według śledczych, metamfetamina była przeznaczona głównie na polski rynek, choć nie tylko. – Polska jest wygodnym hubem do transportu narkotyków na zachód, jak i na wschód. Przemyt narkotyków z Meksyku na rynek europejski jest coraz bardziej ryzykowny i kosztowny, ponieważ meksykańskim kartelom służby przykręcają śrubę, zwalczają je Amerykanie, a na morzach działają piraci. Tamtejsze kartele mogły uznać, że sensowniej jest uruchomić produkcję np. w Polsce i stąd prowadzić dystrybucję – mówi nam Jacek Tomaszewski, były oficer policji, który w CBŚP zajmował się współpracą z krajami hiszpańskojęzycznymi, w tym Ameryki Łacińskiej.

Z kolei Andrzej Mroczek zauważa: – Już kilka lat temu do służb docierały informacje, że kartele z południowej i północnej Ameryki są zainteresowane naszym krajem, wysyłały emisariuszy w celu rozpoznania rynku i możliwości zainwestowania nielegalnego kapitału w produkcję i dystrybucję narkotyków w Polsce. Taki rekonesans robili na przykład emisariusze Los Zetas, czyli bardzo niebezpiecznego kartelu meksykańskiego, którego rdzeń stanowią byli funkcjonariusze służb specjalnych i byli policjanci. Tego więc, że obecnie policja zatrzymuje przestępców powiązanych z kartelami meksykańskimi czy kolumbijskimi należało się spodziewać. Przełom stanowi fakt, że udało się ich rozpracować i zlokalizować – mówi Mroczek. I dodaje, że w Polsce były już zatrzymywane osoby, figurujące w materiałach operacyjnych Europolu i Interpolu jako podejrzewane o udział w kartelach narkotykowych czy włoskich mafiach.

Zdaniem eksperta, Meksykanie działali za przyzwoleniem rodzimych przestępców.

– W przeciwnym razie, nie mogliby w Polsce egzystować, ponieważ rodzimi przestępcy by ich wystawiali służbom, żeby pozbyć się konkurencji. Ci Meksykanie musieli więc wejść w biznesowy układ z polskimi grupami przestępczymi – ocenia Andrzej Mroczek. I wskazuje na coś jeszcze. – Polskie grupy przestępcze dynamicznie zaangażowały się w działalność narkotykową na terenie Hiszpanii, tamtejszy rynek został wręcz zdominowany przez polskojęzycznych przestępców, którzy weszli w bezpośrednie alianse z kartelami z północnej czy południowej Ameryki. Nasi członkowie grup ulokowani w Hiszpanii stanowią jeden z elementów łańcucha, który sięga także terytorium Polski i zakładanych tu laboratoriów produkujących narkotyki – podkreśla.

Reklama
Reklama

Jacek Tomaszewski uważa, że Meksykanie będą zaglądać do nas częściej. – W Meksyku tamtejsza marynarka wojenna ostro zwalcza kartele i konfiskuje im narkotyki. Np. w zeszłym roku przechwyciła w południowo-zachodniej części Meksyku 42 tony metamfetaminy – wskazuje.

Skąd zainteresowanie meksykańskich karteli Polską?

Czytaj więcej

Narkobiznes i przestępstwa kryminalne. Z tego żyją rodzime i cudzoziemskie gangi

– Przez wzrost ekonomiczny, czyli bogacenie się Polaków, zapotrzebowanie na narkotyki zwiększyło się. Polska jest więc postrzegana jako kraj atrakcyjny pod kątem zarówno bezpośredniego zbytu narkotyków, jak i jako dobry punkt ich dystrybucji do innych krajów, chociażby skandynawskich – wyjaśnia Andrzej Mroczek.

„Kryształowy” biznes zostanie przyhamowany? Szykują się zmiany unijnych przepisów

Narkotyki syntetyczne są wytwarzane przy użyciu legalnych chemikaliów – prekursorów. Ich zagłębia są w krajach azjatyckich i stamtąd są sprowadzane do Polski bez ograniczeń. – Czasem sprzedawcy deklarują, że to są substancje stosowane jako materiał referencyjny w laboratoriach kosmetycznych. Ale ściągają tony – mówi nam jeden z policjantów.

Dziś obrót nawet ogromnymi ilościami prekursorów jest poza jakąkolwiek kontrolą, co sprzyja produkcji narkotyków. To ma się niebawem zmienić. – Już dwa lata temu złożyliśmy wniosek do Komisji Europejskiej o objęcie kontrolą prekursorów wykorzystywanych do produkcji narkotyków. Przeszły już wszystkie weryfikacje i wiosną, w marcu – kwietniu do prawa unijnego powinny wejść zmiany, dzięki którym te prekursory będą kontrolowane we wszystkich krajach unijnych – mówi nam Michał Aleksandrowicz.

Kiedy prekursory do produkcji narkotyków syntetycznych trafią na unijną listę, będą pod kontrolą we wszystkich krajach UE. – Nasza ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii jest tak skonstruowana, że w zakresie prekursorów odnosi się do prawa unijnego, więc automatycznie to, co będzie kontrolowane przez Unię w ramach rozporządzenia unijnego, od razu musi być kontrolowane w Polsce – wyjaśnia podinsp. Aleksandrowicz.

Andrzej Mroczek uważa, że policja skutecznie rozpoznaje proceder i likwiduje przestępcze laboratoria. – Tylko że narkotykowe grupy są jak hydra, której po odcięciu jednej głowy, odrasta kolejna. Świat przestępczy nie zna pustki, na miejsce zlikwidowanego laboratorium powstaje następne – wskazuje ekspert.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Przestępczość
Gwałt na komisariacie. Podjęto decyzję w sprawie zatrzymanego dowódcy
Przestępczość
Sąd nic nie wie o azylu Zbigniewa Ziobry – ustaliła „Rzeczpospolita”. A w PiS złość
Przestępczość
Zabił, bo kibic był za Wisłą Kraków. Policjanci wytropili go po 23 latach od zbrodni
Przestępczość
Gwałt na policjantce. Eksperci krytykują działania policji po ujawnieniu afery
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama