Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Maroko wykorzystuje zorganizowaną migrację jako narzędzie nacisku w relacjach z Hiszpanią.
- Jaką rolę w eskalacji konfliktu odgrywają Stany Zjednoczone i regionalna polityka energetyczna.
- Dlaczego hiszpańskie siły porządkowe, mimo wsparcia armii, pozostają bezbronne wobec kryzysu.
Hiszpania stanęła w nocy z czwartku na piątek w obliczu największego kryzysu migracyjnego w swojej współczesnej historii. Straż graniczna patrzyła bezradnie, jak w ciągu zaledwie doby do Ceuty, jednej z dwóch obok Melilli eksklaw królestwa w Afryce, przedostało się około 60 tys. nielegalnych migrantów, w ogromnej większości młodych mężczyzn czy wręcz chłopców w samych spodenkach i koszulkach. I choć po kilkudziesięciu godzinach znakomita ich większość dobrowolnie powróciła do Maroka, to przecież pozostało wrażenie, że Madryt nie potrafi skutecznie ochronić swoich granic. A to potencjalnie naraża na szwank całą Strefę Schengen, nawet jeśli z Ceuty nie przedostał się na kontynent europejski ani jeden migrant (ci, co poruszają się z Ceuty na Półwysep Iberyjski są poddawani dodatkowym kontrolom). Dlatego 22 przywódców UE, w tym Niemiec, Włoch czy Danii, podpisało się pod listem do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym domagają się zaostrzenia hiszpańskich kontroli granicznych. Mimo letnich wakacji sprawa ma być omawiana już we wtorek w trakcie zdalnego spotkania ministrów spraw wewnętrznych „27”.
Czytaj więcej
Przegrać, by jednak wygrać. Ten sam mecz. O Maroku, nie tylko futbolowym – dla początkujących i lekko zdezorientowanych.
Premier Pedro Sánchez, który już wcześniej zrezygnował z urlopu z powodu bezprecedensowych pożarów u wrót Madrytu, pojawił się w piątek w Ceucie w towarzystwie ministra spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaski. Nie zarządził co prawda stanu wyjątkowego, zasłaniając się ograniczeniami prawnymi, ale posłał armię na odsiecz siłom Guardia Civil. Od razu też kazał wprowadzić pewne zabezpieczenia. To sieć boi, które utrudnią przedostanie się drogą morską do Ceutą a przede wszystkim wyznaczą precyzyjnie granicę. Szef rządu polecił też armii, aby od razu odstawiała do Maroka uciekinierów. Ci liczyli, że będą podlegali długotrwałym procedurom azylowym z szansą na pozostanie w królestwie. Bez pożywienia i dachu na głową, nie mieli jednak wyjścia i poddali się poleceniem hiszpańskich służb.
Akcja przerzutu migrantów wydaje się świetnie zorganizowana. Już od wielu dni na forach internetowych wymieniano doświadczenia, jak najskuteczniej pływać w morzu. W sieci pojawiły się też filmy ciężarówek, z których wychodziły grupy młodych mężczyzn przy całkowitej bierności marokańskich służb granicznych. Wreszcie, w czwartek, potężna grupa marokańskiej młodzieży ruszyła nie przez przejście lądowe, ale drogą morską, ku plaży Tarajal w Ceucie. Nie natrafiła na żaden opór marokańskiej straży granicznej. Ale organizatorzy przerzutu doskonale wiedzieli, że wybierając drogę przez wodę spowodują, że hiszpańskie siły porządkowe będą w zasadzie bezbronne. A to dlatego, że kilka dni wcześniej Sąd Najwyższy w Madrycie orzekł, iż wypychanie (push back) imigrantów, którzy przedostali się przez morze, jest nielegalne (na lądzie pozostaje dopuszczalne).
Maroko pokazuje Hiszpanii, że dysponuje potężną bronią przeciwko niej. Byli więźniowie kierowani na granicę
Nie przez przypadek w chwili, gdy ruszały na Ceutę pierwsze zastępy imigrantów, król Mohamed VI kończył przemówienie do narodu. Jego głównym przesłaniem była wizja stabilnego Maroka. Paradoksalnie tłumy uciekające do Hiszpanii do takiej wizji pasują. Maroko chce bowiem najwyraźniej pokazać, że ma potężną broń przeciwko sąsiadowi z północy.
Hiszpańskie eksklawy w Afryce Północnej
– Schemat się powtarza. Wysłannicy monarchy krążą po kraju. Szukają po tarasach kafejek, na placach i ulicach młodych ludzi, spośród których wielu ma na koncie wyroki skazujące. Mówią im, że to jest ten moment, że teraz Hiszpania musi ich z powodów prawnych przyjąć – mówi „Rzeczpospolitej” Talib Alisalem, analityk i aktywista związany z ruchem na rzecz niepodległej Sahary Zachodniej. Wskazuje, że tylko w zeszłym roku monarcha darował karę więzienia 20 tysiącom skazanych.
Co prawda w ostatnim roku Maroko rozwija się w tempie prawie 5 proc., ale pozostaje bardzo ubogim krajem. Poziom życia jest tu zdaniem MFW pięć razy niższy niż w Hiszpanii. Wedle tego samego źródła poziom życia u naszego sąsiada, Białorusi, jest tylko dwa razy niższy niż w Polsce.
Czytaj więcej
Ceuta i Melilla to dwa autonomiczne miasta należące do Hiszpanii, choć leżą na północnym wybrzeżu Afryki i teoretycznie znajdują się na terenie Mar...
W Rabacie oficjalnie tłumaczą, że fala imigrantów to sprawka grup mafijnych. Kto jednak zna realia marokańskiego państwa doskonale wie, że tej skali operacja nie mogłaby zostać przeprowadzona bez wiedzy i aprobaty monarchy. A to może oznaczać, że Mohamed VI planuje powtórkę Zielonego Marszu: masowej demonstracji przeprowadzonej w 1975 r. z inicjatywy jego ojca, poprzedniego króla Hasana II. Wykorzystując moment słabości Hiszpanii po śmierci Franco, monarcha wysłał około 300 tysięcy Marokańczyków do Sahary Hiszpańskiej. Chciał zapobiec organizacji przez Madryt referendum niepodległościowego w tej hiszpańskiej kolonii.
Dziś celem Rabatu miałoby być przejęcie Ceuty i Melilli. Pierwszym etapem, uważa Talib Alisalem, byłaby wedle tego planu zmiana charakteru obu eksklaw. Chodzi o to, aby ich ludność była w większości marokańska.
Czytaj więcej
Represje i obietnice zwiększenia wydatków na służbę zdrowia wygasiły protesty w Maroku. - Pod wieloma względami to państwo autorytarne - mówi „Rzec...
Ignacio Cembrero, zajmujący się od lat Marokiem dziennikarz hiszpańskiego poratalu „El confidencial”, wskazuje na właśnie opublikowany artykuł powiązanego z marokańskim domem królewskim medium @Le360. „Kryzys migracyjny ponownie pokazuje, że status Ceuty i Melilli jest nie do utrzymania. Obie eksklawy są anomaliami geograficznymi, politycznymi i wojskowymi w środku XXI wieku. Podstawowe pytanie nie brzmi już czy te miasta powrócą do swojego naturalnego środowiska, Maroka, tylko jak dużo czasu to zajmie i ile dramatów ludzkich będzie to kosztowało” - można przeczytać tekst w czterech wersjach językowych. W szturmie na Ceutę zginęło w morzu blisko 70 osób.
Wśród zarzutów, które padają wobec Pedro Sáncheza jest przede wszystkim ten, że niedawna akcje legalizacji pobytu nielegalnych migrantów, która objęła już 1,2 mln osób, stanowi zachętę dla kolejnych do przedostania się do królestwa. Rząd hiszpański podkreśla jednak, że ci, którzy dostali się do Ceuty, nie będą w żadnym wypadku objęci akcją legalizacji pobytu nielegalnych imigrantów. Tu warunkiem jest, aby dana osoba żyła przez przynajmniej pięć miesięcy na terenie królestwa przed 1 stycznia 2026 r. Ustawienie w morzu boi, które mają pokazać nielegalnym imigrantom kiedy wchodzą na terytorium obecnego państwa, ma także pozwolić na odepchnięcie ich (push back) przez straż graniczną nawet w morzu. Czy z taką interpretacją pogodzi się Sąd Najwyższy, nie wiadomo.
Kryzys imigracyjny. Dlaczego Maroko uderzyło w Hiszpanię właśnie teraz?
Dlaczego Mohamed VI zdecydował się na uderzenie teraz? W Madrycie wskazuje się na jego dobre relacje z Donaldem Trumpem. Amerykański prezydent od dawna szuka zemsty na Hiszpanach nie tylko dlatego, że jego zdaniem za mało wydają na obronę i nie zgodzili się na użycie amerykańskich baz na Półwyspie Iberyjskim na początku operacji irańskiej.
Pedro Sánchez, którego czekają w przyszłym roku trudne wybory parlamentarne, lansuje się jako przywódca antytrumpizmu w skali globalnej. Liczy, że zdobędzie w ten sposób głosy krytycznych wobec Trumpa Hiszpanów. Amerykański prezydent kilka dni temu musiał wziąć udział w dość upokarzającej operacji, kiedy w jego rodzinnym mieście, Nowym Jorku, Hiszpanie nie tylko zdobyli mistrzostwo świata w piłce nożnej, ale też nie chcieli, aby fotografował się z nim po wygranym finałowym meczu z Argentyną.
Być może nie przez przypadek czwartkowemu przemówieniu marokańskiego króla przysłuchiwał się na miejscu szef FIFA Gianni Infantino, który wielokrotnie pokazał, że dla Trumpa zrobi wszystko. W 2030 r. Maroko organizuje wraz z Hiszpanią i Portugalią Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Na razie królestwo chce nadać imię amerykańskiego prezydenta nowej autostradzie, mającej połączyć główne miasta kraju.
Czytaj więcej
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez potępił w środę atak Ameryki i Izraela na Iran. Stanął w ten sposób na czele światowej koalicji przeciwników ameryk...
Ale może być też inny powód marokańskiego uderzenia w Hiszpanię. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wywodzący się z Maroka i żyjący w Madrycie analityk Amin Lejarza wskazuje, że w połowie lipca Sánchez był w Algierze, gdzie negocjował porozumienia o imporcie gazu. W ten sposób pokrzyżował plany Maroka eksportu do Europy surowca poprzez gazociąg budowany od Nigerii. Ale Lejarza uważa także, że do pewnego stopnia Hiszpania sama jest sobie winna. A to dlatego, że jego zdaniem zawsze ulega szantażowi Maroka.
– Algieria gra twardo z Marokiem. Zamyka granicę, ucina relacje. I powoduje, że Marokańczycy ją szanują. Madryt stara się zaś zawsze ułożyć z Marokańczykami – wskazuje.
Faktem pozostaje, że po zapowiedzianym przez Giorgię Meloni czasowym przywróceniu kontroli w strefie Schengen z powodu kryzysu w Ceucie, do MSZ w Madrycie został wezwany włoski ambasador. Marokański wezwany nie został, a Fernando Grande-Marlaska zapewniał, że współpraca między Hiszpanią a Marokiem w sprawach migracyjnych pozostaje „znakomita”.
Czytaj więcej
Maroko wyrasta na głównego gracza w aferze Pegasusa. Marokański wywiad mógł szpiegować prezydenta Francji, a nawet własnego króla.
– Hiszpanie obawiają się, że w razie otwartego kryzysu z Rabatem, kryzys migracyjny będzie jeszcze większy. Ale ta strategia nie prowadzi donikąd. Za chwilę ruszą uciekinierzy na Wyspy Kanaryjskie – przewiduje Amin Lejarza.
Ostatni raz fala migracyjna uderzyła w Ceutę pięć lat temu także z inicjatywy władz Maroka. Hiszpański rząd wcześniej zgodził się na przyjęcie do szpitala w Logroño zwalczanego przez Rabat przywódcy Sahary Zachodniej Ibrahima Ghaliego. W ciągu kilku dni do Ceuty przedostało się wówczas 14 tysięcy nielegalnych migrantów.
Spór o politykę migracyjną ma jednak też bardzo silny wątek polityczny. Giorgia Meloni od razu przyjęła wobec Madrytu ostrą postawę zapowiadają wzmocnie kontroli w ramach Strefy Schengen bo musi powstrzymać rosnącą popularność jeszcze bardziej radykalnej niż jej Bracia Włosi partii na prawicy: Futuro Nazionale. Kraj czekają w przyszłym roku wybory.
W samej Hiszpanii, gdzie wyborcy też pójdą w 2027 r. do urn, polaryzacja jest tak wielka, że w środku kryzysu Sánchez nawet nie zadzwonił do lidera konserwatywnej opozycji (Partia Ludowa, PP)Alberta Núñez Feijóo, który zresztą bezpardonowo krytykuje szefa rządu. Z kolei przywódca post-frankistowskiego ugrupowania Vox Santiago Abascal ostrzegł, że kraj stoi w obliczu „muzułmańskiej inwazji”. To przywodzi na myśl w Hiszpanii niepokojące wspomnienia. Wyzwolenie kraju spod muzułmańskiej okupacji (Rekonkwista) zakończyło się w 1492 roku po siedmiu wiekach walk. Jeśli wierzyć sondażom, koalicji PP i Vox przejmie w przyszłym roku władzę w Madrycie.