Jest dość wcześnie rano. W Polsce minęła ósma. Ciepło? Czy zimno? Leje, czy nie? Nie wiem. Tu, nad Morzem Czarnym słońce już wysoko. Jest godzinę później, więc dwa piętra niżej, w restauracji pobrzękują już sztućce, filiżanki i czuję zapach grzanek. Są tacy, co już jedzą śniadanie. Siedzę na balkonie i czytam raport InterviewME o tym, czy Polacy potrafią oddzielić wakacje od pracy zawodowej. Coś o mnie. Coś o ludziach takich jak ja. Bo pozornie to czas urlopu. Doskonała temperatura, świetne otoczenie; za oknem cicha zatoka; morze jak stół, niezmącone falą. Z daleka widzę plaże, hotele, bliżej rybackie łodzie w porcie. A jednak przy filiżance kawy czytam jakiś raport, zamiast próbować oderwać się myślami od biurka i klawiatury. W raporcie piszą, że teoretycznie wszyscy cenimy sobie work-life balance, równowagę pomiędzy życiem zawodowym a czasem wypoczynku. Z badania wynika, że aż 85 proc. z nas uważa, że powinna być normą, przy czym 37 proc. deklaruje, że bez problemu oddziela pracę od życia prywatnego, a niemal połowa twierdzi, że zazwyczaj im się to udaje. Tylko 13 proc. badanych przyznaje, że praca często zajmuje im czas po godzinach, a 2 proc. uważa, że całkowicie dominuje nad ich życiem. A więc nie jesteśmy szaleni. Całkowicie uzależnieni od pracy. Ale to jednak jest inaczej. Dalsze szczegóły badania odsłaniają głębszy wymiar problemu. Dla większości z nas pełen wakacyjny relaks to prawdziwy luksus.