„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29), czyli o sporze o małżeństwo
Tomasz z Akwinu uważał, że definicja ma wyrażać istotę rzeczy, a nie jedynie sposób, w jaki ludzie używają słów. Zmarły w zeszłym roku amerykański filozof John Searle twierdził natomiast, że język jest podstawową instytucją społeczną, a definicje współtworzą rzeczywistość. Zmiana definicji może więc mieć dalekosiężne skutki. Świetną egzemplifikacją tego spostrzeżenia jest obecny spór o prawną definicję małżeństwa. Jedni twierdzą, że związek osób tej samej płci nigdy nie będzie małżeństwem, a inni, że brak możliwości zawarcia związku przez takie pary stanowi nieuprawnioną dyskryminację. Zwolennicy przeciwstawnych stron okopują się na barykadach i przygotowują amunicję. Skoro można siłowo utrwalić swoje słuszne przekonania, to nie ma sensu szukać porozumienia i kompromisu. Pod pozorem sporu o imponderabilia społeczeństwo ulega coraz większej polaryzacji. Coraz trudniej o dialog i wspólnotę. Czy rzeczywiście nie ma pola do kompromisu?
Czym jest małżeństwo?
Małżeństwo przez tysiąclecia oznaczało związek mężczyzny i kobiety. W prawie rzymskim klasyczną definicję przypisuje się Modestynowi: „Małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety oraz wspólnotą całego życia, obejmującą współudział w prawie boskim i ludzkim.” U Arystotelesa można rekonstruować definicję małżeństwa jako połączenie mężczyzny i kobiety istniejące z natury, nakierowane na prokreację, a oparte na trwałej przyjaźni. W religiach monoteistycznych małżeństwem określa się trwały związek osób różnych płci, przy czym islam dopuszcza możliwość posiadania do czterech żon, podczas gdy judaizm i chrześcijaństwo zakładają monogamię. Również we współczesnych demokracjach do niedawna nie budziło wątpliwości, że małżonkami mogą zostać wyłącznie jeden mężczyzna i jedna kobieta.
Czytaj więcej
Ostatecznie pytanie brzmi, czy chcemy, by w imię sprawiedliwości każde złamane słowo przysięgi mogło zostać w jakikolwiek sposób przeliczone.
Dopiero w latach 80. XX wieku zaczęły pojawiać się koncepcje zmiany definicji małżeństwa, aby obejmowała również związki osób tej samej płci. W Danii od 1989 r. zaczęto rejestrować związki partnerskie, odróżniając je od małżeństw. Przełom nastąpił w 2001 r., gdy Holandia zmieniła prawo wprost wskazując, że małżeństwo może zostać zawarte przez dwie osoby różnej lub tej samej płci. Zgodnie z koncepcją, która została przyjęta w kilkudziesięciu krajach, małżeństwo rozumiane jest jako wspólnota dwóch osób zawarta zgodnie z prawem.
Twórcy konstytucji z 1997 r. niewątpliwie opowiadali się za klasyczną definicją małżeństwa. Pogląd taki dominował również w doktrynie. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 2005 r. jednoznacznie stwierdził, że “małżeństwo (jako związek kobiety i mężczyzny) uzyskało w prawie krajowym RP odrębny status konstytucyjny zdeterminowany postanowieniami art. 18 ustawy zasadniczej. Zmiana tego statusu byłaby możliwa jedynie przy zachowaniu rygorów trybu zmiany Konstytucji” (K 18/04, pkt 16.6). Skład orzekający, na czele z prof. Safjanem, późniejszym sędzią TSUE, nie przewidywał najwyraźniej roli i zakresu orzecznictwa sądów wspólnotowych.
Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 2005 r. jednoznacznie stwierdził, że “małżeństwo (jako związek kobiety i mężczyzny) uzyskało w prawie krajowym RP odrębny status konstytucyjny zdeterminowany postanowieniami art. 18 ustawy zasadniczej. Zmiana tego statusu byłaby możliwa jedynie przy zachowaniu rygorów trybu zmiany Konstytucji” (K 18/04, pkt 16.6)
Jednak już słynny art. 18 konstytucji odzwierciedla pewne obawy autorów ustawy zasadniczej. Termin “małżeństwo” uzupełniono frazą “jako związek mężczyzny i kobiety”, co miało zapobiec ewentualnym manipulacjom. Zamierzenie to okazało się jednak niedoskonałe. Niektórzy konstytucjonaliści, bazując zresztą na konserwatywnej wykładni literalnej, wykazywali, że nie mamy tu do czynienia z definicją legalną małżeństwa, a jedynie ze wskazaniem, że związek mężczyzny i kobiety “znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”
Zgodnie z tym rozumowaniem, a contrario konstytucja dopuszcza małżeństwa osób tej samej płci, zastrzegając jedynie, że nie znajdują się one pod ochroną i opieką państwa.
Tu trzeba już odejść od wykładni literalnej, dodając, że chodzi o “szczególną” ochronę i opiekę (por. wyrok NSA z 6 lipca 2022 r., sygn. akt II OSK 2376/19), wszak nie sposób przyjąć, że zapisane w konstytucji związki nie byłyby objęte jakąkolwiek ochroną i opieką państwa.
Pogląd ten okazał się niezwykle użyteczny, gdy w listopadzie 2025 r. TSUE uznał, że państwo członkowskie ma obowiązek uznawać skutki małżeństwa osób tej samej płci zawartego zgodnie z prawem innego państwa członkowskiego UE. Tłem orzeczenia jest oczywiście prawo UE, w szczególności swoboda przemieszczania się i ochrona życia rodzinnego. Takiej ewolucji orzecznictwa nie przewidział polski Trybunał Konstytucyjny 20 lat wcześniej.
Następnie NSA w wyroku z 20 marca 2026 r. zobowiązał kierownika urzędu stanu cywilnego (USC) do dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa. Zdaniem sądu transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci nie stanowi zagrożenia dla podstawowych zasad porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej. Wreszcie premier zapowiedział odpowiednią zmianę wzorów aktów stanu cywilnego, a minister cyfryzacji wydał stosowne rozporządzenie.
Czytaj więcej
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował w piątek o podpisaniu rozporządzenia, które umożliwia transkrypcję aktów małżeńs...
Od sierpnia będą w Polsce rejestrowane małżeństwa osób tej samej płci
W taki sposób, pomimo że przez dekady nie udało się uchwalić ustawy o związkach partnerskich ani ustawy o statusie osoby najbliższej, od sierpnia będą w Polsce rejestrowane małżeństwa osób tej samej płci, zawarte w innych państwach członkowskich UE. Nie jest jednak jasne, jaki skutek będzie miał wpis do polskiego rejestru. Czy jest to wyłącznie technicznie odzwierciedlenie stanu prawnego powstałego za granicą, czy też uznanie w polskim porządku prawnym istnienia małżeństwa innego niż związek kobiety i mężczyzny? Wydaje się, że rząd przyjął modus operandi: „jakoś to będzie”.
Kluczowe jest jednak pytanie, na jakiej podstawie osoby zarejestrowane w USC jako małżonkowie nie mogłyby korzystać z wszelkich praw dostępnych małżeństwu, z prawem do adopcji dzieci włącznie? O ile rejestracja związków osób tej samej płci budzi umiarkowane emocje, to kwestia adopcji ma potencjał wybuchowy. Zastosowana przez rząd “ucieczka do przodu” ma ogromny potencjał budowania niepokojów społecznych i pogłębiania polaryzacji ideologicznej.
Nawet przyjmując, że treść art. 18 konstytucji nie wyklucza innych małżeństw niż związek mężczyzny i kobiety, to i tak mamy do czynienia z naruszeniem tego przepisu poprzez prawne zrównanie związków, pozbawiające tradycyjnego małżeństwa szczególnej opieki i ochrony państwa. Notabene, interesujące jest to, że w debacie publicznej, w zależności od potrzeb, raz powołuje się na wykładnię systemową, pomijając literalne brzmienie przepisu, a w innych wypadkach odrzuca się wszelkie inne metody interpretacji poza literalną. Konsekwencja ustępuje doraźnej potrzebie.
Czytaj więcej
Urzędy stanu cywilnego w przypadku złożenia podania o transkrypcję aktu małżeństwa jednopłciowego najczęściej zawieszają postępowanie do czasu uzys...
Przedmiotowy spór to też kolejny efekt sądowej ingerencji w porządek polityczny. Tym razem tryumfują środowiska liberalno-lewicowe. Poprzednio, w przypadku orzeczenia TK z 2020 r. w sprawie tzw. przesłanki embriopatologicznej przerywania ciąży, inicjatywa należała do środowisk prawicowo-konserwatywnych. Wtedy również naruszono kruchy i niedoskonały kompromis. Orzeczenie wywołało niepokoje społeczne, nadużycia w zakresie stosowania tzw. przesłanki psychologicznej, jak i umocnienie podziemia aborcyjnego. Tym razem również może się okazać, że ingerencja w status quo da opozycji paliwo wyborcze, które skutkować będzie odwróceniem zmian po wyborach.
Małżeństwa osób tej samej płci i nowe rozporządzenie. Co na to Kościół?
A jak reagują przedstawiciele Kościoła? Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny to jeden z elementów chrześcijańskiej tożsamości. Bp Andrzej Jeż, delegat KEP ds. samorządowców i pracowników administracji samorządowej, udzielił wsparcia urzędnikom, którzy zapowiadają odmowę stosowania nowych przepisów. Co ciekawe, urzędnicze nieposłuszeństwo ma być wyrazem wierności Konstytucji RP. Choć biskup widzi w takim zachowaniu również wierność Ewangelii, to nie wyjaśnia, w jakim zakresie transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa jest niezgodna z Pismem Świętym.
Z kolei abp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny, wyraża troskę i niepokój związany ze zmianą rozumienia małżeństwa “drogą interpretacji budzących poważne społeczne i konstytucyjne wątpliwości”. Obok argumentów prawnych przedstawia argumentację teologiczną, ukazując małżeństwo jako “rzeczywistość zakorzenioną w prawie naturalnym i objawionym zamyśle Boga wobec człowieka”. Biskup stara się przedstawić poglądy Rady nie jako skierowane przeciwko komukolwiek, ale wyrażające “autentyczną troskę o dobro wspólne”, podkreślając godność każdego człowieka. Organizacje świeckie, takie jak Ordo Iuris, idą znacznie dalej, stosując dużo mocniejszą retorykę.
Czy rzeczywiście nie ma tu pola do kompromisu? Warto przypomnieć, że kard. Kazimierz Nycz w październiku 2024 r. powiedział w mediach, że "Kościół nie będzie się wtrącał w prace legislacyjne w parlamencie" dotyczące projektu ustawy o związkach partnerskich. Wskazał, że “jakaś tolerancja wobec takich poglądów musi być ze strony Kościoła”.
Czytaj więcej
Argumentacja europejskiego trybunału (TSUE) oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) w kwestii rejestracji w polskich aktach stanu cywilnego za...
Kardynał dokonał rozróżnienia między prawem stanowionym a wyznaniowym, które nie muszą, a nawet nie powinny być ze sobą całkowicie zgodne, skoro nie wszyscy obywatele są wierzący. Związki partnerskie z punktu widzenia Kościoła pozostają sytuacją nieuregulowaną i jako wybór formy życia są “błędem moralnym”. Jest to jednak pogląd religijny, który nie może być narzucany osobom, które takich przekonań nie podzielają. Wypowiedź ta wywołała przed dwoma laty niemałe oburzenie i, jak widać, nie znalazła poparcia w episkopacie. A szkoda, bo niewykluczone, że gdyby w polskim prawie funkcjonowały związki partnerskie, orzeczenie TSUE miałoby inną treść.
Czy w sprawie małżeństw jednopłciowych jest możliwy dialog?
Przeciwnicy zmian chętnie wykorzystują religijną retorykę. Prędzej czy później pojawią się cytaty z Pisma, np.: „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29). Łatwo tu jednak o nadużycie. Powyższy cytat odnosi się do zakazu nauczania w imię Chrystusa, który został nałożony na apostołów przez Sanhedryn, a chrześcijaństwo w pierwszych wiekach rozwijało się pomimo niesprzyjającego wolności religijnej otoczenia prawnego. Może więc i dziś lepszym podejściem jest ukazywanie piękna i atrakcyjności chrześcijańskiego małżeństwa? Nie wyklucza to podejmowania działań zmierzających do kształtowania prawa tak, aby służyło najlepiej pojętemu dobru wspólnemu, jednak poprzez poszukiwanie dialogu i kompromisu z osobami, które patrzą na świat inaczej. Tam zaś, gdzie prawo stanowione nie odpowiada standardom wynikającym z religii, może warto, z poszanowaniem własnego sumienia, zastosować się do słów: „oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,21).
Autor jest radcą prawnym, mediatorem
Czytaj więcej
Orzeczenie unijnego trybunału (TSUE) wymaga możliwości przeniesienia do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu skutecznie sporządzonego za granicą. Ni...