Po kilku sprawach o medialnym zainteresowaniu spadła na mnie fala hejtu. Niezależnie od tego, o czym pisałem – czy chwaliłem uroki miasta, czy polecałem książkę, czy snułem filozoficzne rozważania nad życiem uczuciowym perskich kotów – efekt był ten sam: otrzymywałem od kilkudziesięciu do kilkuset wrogich wpisów.
Gdybym traktował je poważnie, zapewne poczułbym się jak bohater książki Paragraf 22 Josepha Hellera. Yossarian miał wrażenie, że wszyscy chcą go zabić, co było poniekąd prawdą. Ja, zgodnie z zamiarem moich korespondentów, miałem myśleć, że każdy, kto zobaczy przejaw mojej aktywności, reaguje krytyką.