Gdy na tych łamach wspominałam niedawno zmarłego Craiga Ventera („Genom choleryka”, „Plus Minus”, 23–24 maja 2026 r.) człowieka, który „zsekwencjonował ludzki genom” (furda, że głównie własny, liczy się przełomowa koncepcja) nie dało się obejść szerokim łukiem największej jego idée fixe, czyli pragnienia stworzenia syntetycznej komórki. Stworzenie życia jest wszak marzeniem ludzkości, zwłaszcza tej jej części, która szuka w nauce potwierdzenia, że Boga „nie było, nie ma i nie potrzeba” (niczym mężczyzn w świecie „Seksmisji”).