Spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson regularnie odbiera telefony od Trumpa. Prezydent dzwoni do niego w środku dnia, w nocy, a czasem nawet po wielogodzinnych spotkaniach w Białym Domu. Zupełnie inaczej wyglądają kontakty Trumpa z Johnem Thune’em.

Lider republikanów w Senacie potrafi przez wiele dni, a nawet tygodni, nie rozmawiać z prezydentem. O kolejnych żądaniach Trumpa i jego atakach na kierownictwo partii często dowiaduje się z wpisów w serwisie Truth Social albo z mediów.

Podczas ostatniego, wyjątkowo trudnego okresu w Senacie – z problematyczną kandydaturą Trumpa do gabinetu, sporami wokół programu wyborczego i wielomiliardową ustawą dotyczącą finansowania działań wobec Iranu – Thune przyznał w rozmowie z CNN, że nie rozmawiał z prezydentem od niemal dwóch tygodni.

Czytaj więcej

Trump odwołał atak na Iran. Jedna rozmowa miała zmienić wszystko

– Kontaktujemy się wtedy, gdy jest taka potrzeba – powiedział.

Napięcie między politykami wzrosło po tym, jak Trump zaangażował się w majowe prawybory przeciwko republikańskiemu senatorowi Johnowi Cornynowi. Prezydent coraz mocniej naciska również na likwidację senackiego filibusteru, czyli procedury wymagającej zazwyczaj 60 głosów do zakończenia debaty i przeprowadzenia głosowania. Thune konsekwentnie odrzuca ten pomysł.

Trump naciska, Thune studzi oczekiwania

Jak opisuje CNN, Trump i Thune nigdy nie byli sobie szczególnie bliscy. Spokojny i powściągliwy senator z Dakoty Południowej reprezentuje zupełnie inny styl polityczny niż impulsywny i konfrontacyjny prezydent.

Na początku drugiej kadencji Trumpa ich kontakty były jednak częstsze. Prezydent chwalił wówczas Thune’a za sprawne przeprowadzanie jego projektów przez Senat. Sam senator często powstrzymywał się od publicznej krytyki, nawet gdy nie zgadzał się z Trumpem w sprawie agresywnych wpisów w mediach społecznościowych czy wysokich ceł uderzających w mieszkańców Dakoty Południowej.

W prywatnych rozmowach Thune ma jednak mówić Trumpowi wprost, które projekty są możliwe do uchwalenia, a które nie mają szans na zdobycie wystarczającego poparcia. To podejście różni go od wielu innych republikanów, którzy starają się spełniać żądania prezydenta bez względu na realia panujące w Senacie.

Czytaj więcej

Donald Trump „przypomniał” historię, która się nie wydarzyła. „Pamiętacie to?”

W ostatnich tygodniach Trump coraz częściej publicznie obarcza Thune’a odpowiedzialnością za brak postępów. Wezwał swoich zwolenników związanych z ruchem MAGA, aby naciskali na lidera większości w sprawie przyjęcia prezydenckiej ustawy „SAVE America”, przewidującej zaostrzenie zasad dotyczących głosowania.

Problem polega na tym, że Senat już wcześniej odrzucił podobne rozwiązania, a republikanie nie dysponują odpowiednią liczbą głosów.

Prezydent wielokrotnie zaskakiwał też kierownictwo Senatu nagłymi decyzjami. W ostatniej chwili odwołał uroczystość podpisania ponadpartyjnej ustawy mieszkaniowej, którą republikanie chcieli przedstawiać jako odpowiedź na rosnące koszty życia. Zablokował również działania zmierzające do przedłużenia ważnych uprawnień służb wywiadowczych.

Trump tymczasowo wycofał własnego kandydata na stanowisko dyrektora wywiadu narodowego, a następnie skomplikował prace nad pakietem finansowania służb imigracyjnych, ogłaszając utworzenie funduszu o wartości 1,8 mld dol. Nieoczekiwana decyzja ponownie pokrzyżowała plany republikanów w Senacie.

Czytaj więcej

Donald Trump wraca do epidemii COVID-19. „Za Joe Bidena umierało więcej ludzi”

W partii powstały dwa wyraźne obozy. Około tuzina senatorów związanych z ruchem MAGA otwarcie popiera Trumpa. Większość pozostałych republikanów staje po stronie Thune’a. Wielu polityków obawia się, że publiczny konflikt dodatkowo pogorszy sytuację partii przed listopadowymi wyborami.

– Wszyscy chcielibyśmy relacji z Białym Domem, w których współpraca byłaby bardziej harmonijna – przyznał republikański senator John Curtis z Utah.

– Te walki nie prowadzą do niczego dobrego – powiedział senator Jim Justice z Wirginii Zachodniej.

Jak dodał, jeśli przywódcy partii nie zaczną działać wspólnie, republikanie mogą stracić miejsca w Senacie, co ostatecznie osłabi również samego prezydenta.

Republikanie obawiają się utraty Senatu

Relacje Trumpa i Thune’a mogą wejść w jeszcze trudniejszą fazę przed pięciotygodniową przerwą w pracach Senatu. Prezydent zażądał, aby senatorowie przed rozpoczęciem wakacyjnej przerwy przyjęli jego ustawę „SAVE America”.

Zorganizowanie głosowania, które prawdopodobnie zakończyłoby się porażką projektu, zajęłoby jednak czas potrzebny na rozpatrzenie innych ważnych ustaw. Senat musi między innymi zająć się projektem sankcji wobec Rosji oraz tymczasowym finansowaniem administracji federalnej, które ma zapobiec zamknięciu rządu po 30 września.

Trump domaga się również przeprowadzenia części swojego programu za pomocą specjalnej procedury budżetowej. Pozwoliłaby ona republikanom przyjąć pakiet obejmujący miliardy dolarów na działania związane z wojną z Iranem oraz nowe ograniczenia wyborcze bez poparcia demokratów.

Czytaj więcej

Trump straszy Demokratami, pokazując zdjęcia z Ceuty. „Zapamiętajcie ten widok”

Thune przyznał jednak, że również w tej sprawie republikanie nie dysponują wymaganymi 50 głosami. Senatorowie nie są zgodni co do ostatecznego kształtu projektu.

Dla lidera większości najważniejsze jest obecnie zapewnienie finansowania administracji po 30 września. Trump i jego otoczenie naciskają natomiast przede wszystkim na przyjęcie pozostałych elementów prezydenckiego programu.

W otoczeniu Thune’a narasta przekonanie, że prezydent próbuje przygotować grunt pod obarczenie go odpowiedzialnością za ewentualną porażkę republikanów w wyborach i utratę kontroli nad Senatem.

Czytaj więcej

Zełenski w Białym Domu. „Trump lubi zwycięzców”

Zapytany przez CNN, czy Trump zamierza zrobić z niego kozła ofiarnego, Thune wzruszył ramionami. – Nie wiem – odpowiedział.

Dzień wcześniej prezydent odmówił jednoznacznego poparcia senatora. Zapytany, czy Thune nadal jest właściwą osobą do kierowania republikanami w Senacie, Trump odpowiedział: – Przekonamy się. Dam znać.

Thune zareagował krótko: – On nie głosuje w naszych wyborach.