Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie strategiczne znaczenie dla obronności Ukrainy ma licencja na produkcję amerykańskich rakiet Patriot.
  • W jaki sposób ukraińskie drony i dane wywiadowcze stały się kluczowym atutem w rozmowach z USA.
  • Na czym polega idea „rozejmu powietrznego” i dlaczego budzi ona obawy po obu stronach konfliktu.
  • Jak zmienia się postrzeganie Kijowa w Waszyngtonie i jaką rolę odgrywa w tym ruch MAGA.

„Omówiliśmy z prezydentem licencję na produkcję rakiet do systemów Patriot i niektóre inne pomysły, które mogą pomóc (w wojnie)” – napisał zaraz po rozmowie Wołodymyr Zełenski w internecie. „Ważne jest też aktywizowanie procesu pokojowego” – dodał na końcu. Według ekspertów ta sprawa najmniej interesowała gościa Białego Domu.

Na pierwszym w tym miesiącu spotkaniu obu liderów, podczas szczytu NATO w Ankarze, Donald Trump obiecał przekazać Ukrainie licencję na produkcję pocisków do Patriot. Wiecznie ich brakuje ukraińskiej obronie, ale po rozpoczęciu przez USA wojny z Iranem również Waszyngton nie ma ich w nadmiarze. – Teraz będzie fajnie, prawda? W ten sposób nie będziecie mogli się skarżyć, że nie dajemy wam wystarczająco (rakiet). Produkujcie sami – mówił w Ankarze Amerykanin.

Ukraińskie atuty: drony, antydrony, wywiad

Ukraińscy obrońcy nauczyli się już zestrzeliwać do 90 proc. rosyjskich dronów Szahid. Ale do zwalczania rosyjskich rakiet balistycznych nadaje się tylko amerykański system Patriot, do którego brakuje im pocisków. Do tej pory jedynie Japonia i Niemcy otrzymały licencję na ich produkcję, a Polska – wstępną zgodę departamentu stanu na to.

Zełenski jednak nie dostał ostatecznej zgody Trumpa podczas obecnego spotkania, a jedynie przypomniał mu o obietnicy – najważniejszej z punktu widzenia obrony Ukrainy. Teraz powinna zostać uruchomiona długa, biurokratyczna procedura amerykańska oficjalnego wydania zgody.

Czytaj więcej

Trump przyjął Zełenskiego w Białym Domu. W centrum rozmów Patrioty i wojna z Rosją

Jednocześnie ukraiński przywódca miał się czym pochwalić. W ubiegłym tygodniu ukraińskie drony trafiły irański statek aż na Morzu Kaspijskim. Teraz w Waszyngtonie mógł mówić, że atakuje „wroga swojego przyjaciela”, co na pewno wywarło wrażenie na Amerykanach. Według Kijowa, statek wiózł części do dronów dla rosyjskiej armii. Irańczycy jednak upierają się, że była to cywilna jednostka z niewinnym ładunkiem.

Jeszcze zaś w Ankarze Zełenski przekazał informacje, że z początkiem lipca Rosjanie rozpoczęli dokładny zwiad satelitarny co najmniej czterech baz amerykańskich nad Zatoką Perską, sugerując że później te dane Moskwa przekazuje Teheranowi. Zdolności wywiadowcze armii ukraińskiej, jak i jej możliwości atakowania w głąb Rosji są coraz większym atutem w rozmowach z USA. Dzień przed szczytem w Ankarze Ukraińcy trafili rosyjską rafinerię w syberyjskim Omsku – 2,5 tys. kilometrów od granic swego kraju. – Możliwe, że stworzy to warunki do rozmów o przerwaniu wojny – powiedział amerykański sekretarz stanu Marco Rubio o całej ukraińskiej kampanii uderzeń w rosyjską infrastrukturę energetyczną.

Amerykański prezydent zmienia nastawienie do Zełenskiego. Ale nadal nie chce wspierać wojskowo

„Trump lubi zwycięzców” – napisał Wall Street Journal o zmianie nastawienia amerykańskiego prezydenta do Zełenskiego, widocznej w ciągu obecnego roku. Amerykanin jest podobno pod wrażeniem możliwości ukraińskich dronów i antydronów. W rezultacie w Waszyngtonie dominuje obecnie przekonanie, że to Kijów jest górą na wojnie, przejął w niej inicjatywę i atakuje.

Czytaj więcej

Ukraina zaatakowała strategiczne zakłady w Rosji. Uderzenie ponad 1300 km od granicy

Przed przyjazdem do Waszyngtonu Zełenski rozmawiał (wirtualnie) z amerykańskimi wysłannikami: Stevem Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Teraz wybierają się oni do Moskwy, ale nie wiadomo  z jakimi propozycjami.

– Będą próbowali razem (Amerykanie i Ukraińcy) skoordynować jakąś kampanię – nacisku na Rosję z próbą narzucenia nam tego „rozejmu powietrznego”, o którym obecnie krąży tyle plotek. Albo coś jeszcze – mówił jeden z prokremlowskich politologów. „Rozejm powietrzny” miałby przerwać wzajemne uderzenia po zapleczu, podobno taka idea powstała w Waszyngtonie. Ukraińcy jak zwykle zaś, chcieliby by stała się ona początkiem zawieszenia broni.

Ale nie wydaje się, by Władimir Putin chciał kończyć wojnę. Tuż przed przyjazdem Zełenskiego do Waszyngtonu pojawiły się informacje, że zamierza on walczyć jeszcze trzy lata i kazał rządowi znaleźć środki finansowe na to. Jednak i po ukraińskiej stronie pojawia się wahanie. „Kampania (powietrzna) Kijowa zaczęła generować realne koszty w Rosji, zmuszając Kreml do obrony zaplecza na głębokości setek kilometrów. Porozumienie, które uciszy wojnę w powietrzu, (…) pozostawi nienaruszoną wyniszczającą kampanię lądową, gdzie rosyjska masa ma przewagę” – ostrzega amerykański profesor Andrew Latham, wtórując Ukraińcom.

Cały czas widać tę przewagę: wkrótce prawdopodobnie Rosjanie podbiją Konstantyniwkę, jedno z czterech ostatnich miast obwodu donieckiego utrzymywanych przez ukraińską armię.

Czy można zaprzyjaźnić się z MAGA?

Formalnym jednak powodem przyjazdu Zełenskiego do USA był udział w pogrzebie senatora Lindseya Grahama, jednego z nielicznych republikańskich ustawodawców, który wspierał Ukrainę niezależnie od nastawienia prezydenta. Teraz Senat przyjmuje ostatni jego projekt zwiększenia sankcji na Rosję, m.in. poprzez wprowadzenie 100-procentowych ceł na kraje kupujące rosyjską ropę.

Czytaj więcej

Biały Dom nie spieszy się z przekazywaniem pomocy Ukrainie. Kongres niezadowolony

Ukraińskiemu przywódcy sprzyjają obecnie okoliczności. Ostatnio w Kijowie była jedna z najbardziej znanych aktywistek ruchu MAGA Laura Loomer. Zaczynała od gwałtownej krytyki Ukrainy i jej obronnej wojny, teraz twierdzi że się myliła i przeprosiła za wszystko, co wcześniej mówiła i pisała o Ukrainie. Namawia też Donalda Trumpa, by wreszcie odwiedził Kijów. Na razie śladem Loomer ruszył inny influencer MAGA Tim Pool, stwarzając Zełenskiemu możliwość nawiązania kontaktów z tym wpływowym środowiskiem.