Reklama

Dzień, który dzieli Narwę: fajerwerki z Iwanogrodu i plakat „Putin jest zbrodniarzem”

Barbara Szacka opisywała naród jako „wspólnotę wyobrażoną” – spójną nie dlatego, że jej członkowie się znają, lecz dlatego, że dzielą ten sam kanon pamięci: te same mity, symbole, selektywnie wybrane wydarzenia, które budują poczucie ciągłości. W estońskiej Narwie ten mechanizm działa z brutalną symetrią: dwie wspólnoty wyobrażone dzielą ten sam adres – ale żyją w odrębnych kanonach pamięci.
Dwóch miast – estońskiej Narwy i rosyjskiego Iwanogrodu – nie da się rozdzielić. Łączy je most Przyj

Dwóch miast – estońskiej Narwy i rosyjskiego Iwanogrodu – nie da się rozdzielić. Łączy je most Przyjaźni, którego nazwa brzmi dziś jak ponury żart. Po jednej stronie – plakat o zbrodniach Putina. Po drugiej – telebimy z moskiewską defiladą

Foto: grażyna myślińska

Narwa, Estonia, 9 maja. Najbardziej na wschód wysunięte miasto Unii Europejskiej – i miasto, które nie wierzy w europejską wersję tego dnia. Dla ponad 50 tys. mieszkańców, z których blisko 95 proc. mówi po rosyjsku, to Dzień Zwycięstwa. Kropka. Estonia może stawiać sceny, wieszać unijne flagi i organizować warsztaty – ale pamięć tłumu jest po drugiej stronie rzeki, tam gdzie z Iwanogrodu dudni rosyjska estrada. Państwo gra koncert. Propaganda gra koncert. Między nimi – trzysta metrów wody i przepaść, której nie zasypie żaden festiwal.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama