Postanowienie w tej sprawie wydała w czwartek Izba Karna SN, która zajęła się pytaniem Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Chodziło o to, czy udział sędziego rejonowego delegowanego przez ministra sprawiedliwości – jako przedstawiciela władzy wykonawczej, co jest istotne w kontekście trójpodziału władz – do sądu okręgowego rozpoznającego apelację, narusza prawo do niezależnego sądu, co w konsekwencji oznacza bezwzględną przyczynę odwoławczą.
Czytaj więcej
Czy fakt delegowania sędziego przez ministra sprawiedliwości do orzekania w sądzie wyższego rzędu jest powodem do uchylenia wydanego przez niego wy...
Pytanie musiał zadać cały skład
Zagadnienie prawne, które trafiło do SN, powstało przy rozpoznawaniu apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w Łańcucie. Do jej rozpoznania wyznaczono trzyosobowy skład Sądu Okręgowego w Rzeszowie, w którym znalazła się także sędzia sądu rejonowego delegowana przez ministra sprawiedliwości do orzekania w sądzie okręgowym. W czwartek SN odmówił jednak formalnie podjęcia uchwały w tej sprawie, ponieważ pytanie prawne skierowała do niego jednoosobowo przewodnicząca składu, podczas gdy apelację miał rozpoznawać sąd w składzie trzyosobowym.
– Istotą pytania prawnego jest zadanie przez skład orzekający pytania, którego rozstrzygnięcie będzie miało wpływ na orzekanie tego sądu, który zadał pytanie – podkreślił w ustnym uzasadnieniu postanowienia sędzia sprawozdawca Paweł Wiliński. Tłumaczył przy tym, że odpowiedź SN musiałaby mieć następnie znaczenie dla rozstrzygnięcia podejmowanego przez skład, który wystąpił z pytaniem, tymczasem jednoosobowo orzekająca przewodnicząca nie mogłaby sama rozstrzygnąć kwestii prawidłowości trzyosobowego składu wyznaczonego do rozpoznania apelacji.
Sędzia stwierdził zatem, że w tej sprawie nie zostały spełnione warunki określone w art. 441 kodeksu postępowania karnego. Przywołał również postanowienie SN z 13 czerwca 2023 r. w sprawie I KZP 3/23, która również dotyczyła udziału w trzyosobowym składzie sądu odwoławczego sędziego rejonowego delegowanego przez ministra sprawiedliwości do sądu okręgowego. Wówczas SN również odmówił podjęcia uchwały.
Czytaj więcej
Za rządów PiS i neo-KRS zdarzały się delegacje np. z rejonu do apelacji. W środowisku sędziowskim wrzało, bo to budziło powszechne niezadowolenie –...
Samo delegowanie nie oznacza wadliwej obsady
Mimo formalnej przeszkody SN uznał, że problem zawarty w zagadnieniu ma pewne znaczenie, ponieważ pytania o delegowanie sędziów przez ministra wracają zarówno w dyskusjach o ustroju sądów czy konstytucyjnych gwarancjach niezależności wymiaru sprawiedliwości. Dlatego, choć do merytorycznego rozstrzygnięcia zagadnienia nie doszło, Sąd Najwyższy – jak to ujął sędzia Wiliński – „postanowił na marginesie zwrócić uwagę na to, że także z powodów merytorycznych to pytanie nie zasługiwałoby na uwzględnienie, gdyby ono było w tej sprawie prawidłowo zadane i dopuszczalne”.
– Instytucja delegowania sędziego przez ministra sprawiedliwości jest instytucją zakorzenioną w polskim systemie i w polskiej kulturze prawnej. Istnieje od dawna i jest utrwalone w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjęcie, że sam fakt delegowania sędziego do pełnienia funkcji sędziego w sądzie wyższej instancji nie jest związany z wadliwością, czyli nie oznacza żadnej wadliwości, ani nie pozbawia sędziego uprawnienia do wykonywania władzy sądowniczej. Nie prowadzi też do uznania, że doszło do wadliwej obsady sądu – stwierdził Wiliński.
Sędzia przypomniał również, że możliwość delegowania sędziów była uznawana przez Trybunał Konstytucyjny za zgodną z ustawą zasadniczą. – Tam wyraźnie wskazano w tym orzecznictwie, mówię o orzecznictwie TK sprzed 2017 r., że akt delegacji sędziego to nie jest akt administracyjny, ani akt porządkowy, nie jest to element nadzoru Ministerstwa Sprawiedliwości nad sądami – zwrócił uwagę i dodał, że delegacja nie zmienia statusu sędziego ani nie odbiera mu prawa do orzekania, lecz pozwala mu wykonywać obowiązki w innym sądzie.
Czytaj więcej
Obowiązujący w Polsce system delegowania sędziów do wyższej instancji i odwoływania ich z delegacji w każdym czasie i bez uzasadnienia przez minist...
Nie każda delegacja jest prawidłowa
W rozważaniach SN pojawił się także wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2021 r. Trybunał zakwestionował wówczas takie rozwiązania, które pozwalały ministrowi sprawiedliwości, będącym jednocześnie prokuratorem generalnym, delegować sędziów do sądów karnych wyższej instancji według kryteriów niepodanych do publicznej wiadomości, a następnie odwoływać ich z delegacji w każdym czasie i bez uzasadnienia. TSUE wskazał, że regulacje dotyczące delegacji powinny zawierać gwarancje chroniące niezawisłość sędziego przed ryzykiem politycznej kontroli treści orzeczeń.
W związku z tym wyrokiem przepisy zostały jednak zmienione ustawą z 6 marca 2025 r. Nowelizacja wskazała przesłanki, które minister powinien brać pod uwagę przy delegowaniu, w tym np. liczbę i rodzaj spraw wpływających do sądu, wielkość referatów, obsadę stanowisk, długotrwałe nieobecności sędziów, a w odniesieniu do konkretnego sędziego także jego doświadczenie i sprawność postępowania. Ponadto odwołanie z delegacji wymaga uzasadnienia, a minister ma obowiązek ogłaszać w BIP informacje o delegowaniu oraz odwołaniu wraz z ich przyczynami.
– Te i pozostałe okoliczności, te właściwie sprecyzowane reguły zawarte w znowelizowanych przepisach ustawy o ustroju sądów powszechnych prowadzą do jednoznacznego wniosku, że one stanowią wykonanie tych zobowiązań – stwierdził Wiliński. Dodał też, że regulacje te „w żaden sposób nie dostarczają argumentów do tego, żeby w nich nadal poszukiwać dowodów” na wadliwość składu sądu wynikającą z faktu delegowania.
Sąd Najwyższy zwrócił jednak uwagę, że nie oznacza to, że każda konkretna decyzja ministra dotycząca delegacji jest prawidłowa. W szczególnych okolicznościach sposób delegowania może prowadzić do nienależytej obsady sądu, a więc bezwzględnej przyczyny odwoławczej określonej w art. 439 par. 1 pkt 2 k.p.k. W tym kontekście Wiliński przypomniał wcześniejsze sprawy w SN, które dotyczyły m.in. delegowania sędziego na okres powiązany z czasem pełnienia przez niego funkcji prezesa sądu, choć ustawa określała dopuszczalne okresy delegowania.
Czytaj więcej
Kluczowe zmiany, które miały odebrać władzę ministrowi sprawiedliwości nad delegowaniem sędziów do innych sądów, zniknęły z projektu na finiszu pra...
Prokuratura: sprawy nie mogą czekać
O odmowę podjęcia uchwały wnosił również przedstawiciel Prokuratury Krajowej. – Problem w tym, że gubimy cel, funkcję delegowania sędziego skupiając się na takiej hiperproceduralnej poprawności. I tak jak w języku hiperpoprawność np. w wymowie końcówek jest błędem językowym, gdybyśmy wszyscy zaczęli je wymawiać absolutnie starannie, tak wydaje mi się, że w niektórych momentach trzymanie się w taki sposób pewnych rozwiązań prowadzi do wypaczenia sensu – ocenił prok. Krzysztof Urgacz, delegowany z Prokuratury Regionalnej w Katowicach do Prokuratury Krajowej.
W jego ocenie, delegacje pomagają zastępować nieobecnych sędziów i uzupełniać wakaty, dzięki czemu sprawy mogą być rozpoznawane mimo problemów kadrowych sądów. Prokurator zwrócił też uwagę, że postępowanie dotyczy czynu popełnionego w 2012 r., a sama sprawa nie jest szczególnie skomplikowana. Dodał też, że koncentrowanie się na problemach proceduralnych może przysłaniać cel i sens postępowania karnego.
W uzasadnieniu sędzia Wiliński zaznaczył też, że pytanie Sądu Okręgowego w Rzeszowie nie przedstawia nowych argumentów, które pozwalałyby uznać samo delegowanie za zagrożenie dla niezawisłości sędziego albo prawa strony do bezstronnego sądu. – W istocie to pytanie prawne nie zawiera żadnego nowego argumentu, który miałby wskazywać na to, z jakich powodów to delegowanie samo w sobie – sama instytucja delegowania – miałoby mieć takie skutki, że powodowałoby nienależytą obsadę sądu – podsumował Wiliński.
Sygnatura akt: I KZP 1/26