Należąca do brytyjskiej spółki BM24 Ltd giełda kryptowalut BitMarket24 działała w Polsce od 2014 r. 16 stycznia 2019 r. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego złożył zawiadomienie do prokuratury. Podejrzewał, że giełda świadczyła usługi płatnicze bez zezwolenia, ponieważ nie ograniczała się do kojarzenia kupujących ze sprzedającymi, lecz przechowywała pieniądze klientów na własnym rachunku. Kilka dni później, 21 stycznia KNF wpisała BitMarket24 na listę ostrzeżeń publicznych. Jak podawały branżowe media, powodem, dla którego spółka trafiła na „czarną listę” było naruszenie ustawy o usług płatniczych. Niespełna miesiąc później giełda zakończyła działalność. „W związku z wpisaniem BitMarket24 na listę ostrzeżeń publicznych i związanym z tym odcięciem giełdy przez instytucje bankowe od tradycyjnego systemu finansowego, zarząd BM24 LTD podjął decyzję o zakończeniu działalności giełdy” – napisano wówczas w komunikacie.
Prokuratura i sąd nie dopatrzyły się przestępstwa
Jak informuje portal money.pl, BitMarket24 pozwał Komisję Nadzoru Finansowego o odszkodowanie. Domaga się dokładnie 2 481 660,85 zł. Z pozwu wynika, że wpis na listę ostrzeżeń zamknął spółce drogę do dalszych rozmów z instytucjami płatniczymi i zagroził utrzymaniu konta w banku. 28 stycznia bank Credit Agricole wypowiedział giełdzie rachunek firmowy, wskazując na swój regulamin: umieszczenie posiadacza rachunku na liście ostrzeżeń KNF.
Co istotne, w maju 2022 r. prokuratura umorzyła postępowanie wszczęte po zawiadomieniu KNF. W styczniu 2023 r. decyzję tę z powodu braku znamion czynu zabronionego utrzymał sąd. Jak zauważa money.pl, dla BitMarket24 jest to jeden z głównych argumentów w procesie. Skoro postępowanie zakończyło się stwierdzeniem braku znamion przestępstwa, spółka uważa, że nie było podstaw do wpisu, który – według niej – doprowadził do utraty banku i zakończenia działalności. To nie wszystko. Spółka twierdzi również, że wpisanie jej na listę ostrzeżeń publicznych nie było pojedynczą decyzją nadzoru, lecz elementem szerszej, nieformalnej polityki wobec branży kryptowalutowej. Według powódki KNF naciskała na banki i instytucje płatnicze, by nie obsługiwały firm działających na tym rynku.
Czytaj więcej
Drugi prezydencki projekt ustawy dotyczącej kryptoaktywów został dziś rano złożony do laski marszałkowskiej - poinformował we wtorek szef kancelari...
UKNF chce oddalenia pozwu
Nadzór temu zaprzecza i domaga się oddalenia pozwu. UKNF podnosi, że roszczenie jest przedawnione, a wpis na listę był skutkiem wykonania obowiązku, jaki na nadzór nakładały przepisy po złożeniu zawiadomienia do prokuratury. Kwestionuje również związek między działaniami KNF a zamknięciem giełdy. Wskazuje, że rachunek wypowiedział Credit Agricole na podstawie własnego regulaminu, a nadzór nie ingerował w decyzję banku.
– UKNF uważa zarzuty BitMarket24 za bezzasadne, co będziemy wykazywać przed sądem – powiedział cytowany przez money.pl Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej UKNF.
Czytaj więcej
Prokuratura poinformowała o wszczęciu postępowania w sprawie Zondacrypto. Wcześniej śledztwo zapowiadał minister sprawiedliwości, prokurator genera...