Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego i późniejsze ustalenia mediów na temat patologii w szpitalach ujawniły słabość aparatu kontrolnego w zetknięciu ze skalą nieprawidłowości w systemie ochrony zdrowia. Dlatego pakiet zmian w zdrowiu, którym we wtorek ma zająć się rząd, wyposaża prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w szerokie uprawnienia kontrolne. Za ich sprawą Fundusz ma wykrywać m.in. przypadki bilokacji lekarzy czy tzw. upcoding, czyli sytuacje, w których lecznica wykazuje świadczenia w taki sposób, żeby dostać za nie więcej pieniędzy, niż się jej należy. Kontroli przybędzie, a reakcja na oszustwa ma być szybsza.
Czytaj więcej
NFZ będzie mógł kontrolować sposób wydawania publicznych pieniędzy, sprawdzać rzeczywisty czas pracy medyków i sięgać po dokumentację także podmiot...
Żeby całość zadziałała w praktyce, NFZ musi zatrudnić dodatkowych kontrolerów. Obecnie jest ich ok. 110, a potrzeba – jak szacuje Ministerstwo Zdrowia – jeszcze kilkaset etatów: dla kontrolerów korpusowych, osób wykonujących czynności kontrolne, analityków i prawników. Ministerstwo Finansów i Gospodarki zapytało o źródło ich finansowania.
Dodatkowe pieniądze przekazywane NFZ-owi z budżetu państwa nie mogą zwiększyć deficytu
Na nowe etaty potrzeba ok. 500 mln zł w perspektywie najbliższych 10 lat. Choć suma nie wydaje się zawrotna, to resort finansów strzeże teraz skarbca na zdrowie ze zdwojoną czujnością. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, Narodowy Fundusz Zdrowia został objęty tzw. stabilizującą regułą wydatkową, co oznacza, że począwszy od 2027 r. dodatkowe pieniądze przekazywane NFZ-owi z budżetu państwa nie mogą zwiększyć deficytu i trzeba je wygospodarować w dotychczasowych ramach budżetowych – najczęściej z rezerw lub obcinając wydatki na inny cel. To kłopotliwe, bo mimo przewidzianej na przyszły rok dotacji podmiotowej w wysokości 41,5 mld zł nadal brakuje ok. 12 mld zł, żeby domknąć finanse Funduszu – według szacunków NFZ. Za to według członków Rady Fiskalnej, która przygotowała opinię do projektu ustawy budżetowej na 2027 r. – brakuje aż 16 mld zł. W takiej sytuacji liczy się każda złotówka i wiceminister finansów i gospodarki Hanna Majszczyk dała temu wyraz w korespondencji z resortem zdrowia.
Czytaj więcej
W budżecie NFZ na przyszły rok na starcie brakuje ok. 12 mld zł, a część dochodów, które mają zasilić kasę Funduszu, zależy od podpisu prezydenta....
W piśmie z 8 września domagała się, żeby w ocenie skutków projektowanego pakietu zmian jednoznacznie wpisać stwierdzenie, że nowe rozwiązania „zostaną sfinansowane w ramach wysokości środków określonych według art. 131c ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych bez konieczności jej zwiększania”. W praktyce chodzi o to, żeby zmiany zaproponowane przez MZ nie wymagały w kolejnych latach dosypywania dodatkowych pieniędzy na zdrowie – ponad to, co przewiduje ustawa budżetowa. MFiG traktuje tę uwagę jako „zobowiązanie ministra zdrowia do stosownego gospodarowania bardzo wysoką pulą środków publicznych, która jest planowana na finansowanie ochrony zdrowia”.
Ministerstwo negatywnie oceniło też „zwiększenie wydatków Narodowego Funduszu Zdrowia z tytułu budowy struktur kontrolnych i docelowego zwiększenia zatrudnienia w NFZ aż o 480 etatów”. Zdaniem resortu finansów zwrócenia uwagi wymaga też brak zabezpieczenia środków na ten cel w planie finansowym NFZ – z dopiskiem w nawiasie „zgłaszającym stałe braki w finansowaniu świadczeń zdrowotnych”. Resort wytknął też w uwagach, że Fundusz mógłby skoncentrować się na zautomatyzowaniu procesu kontrolnego zamiast generowaniu nowych etatów. Zaproponował również własne pomysły w poszukiwaniu źródła ich finansowania. Pierwszy to przycięcie nakładów na Agencję Badań Medycznych, czyli podmiot, który finansuje badania kliniczne polskich naukowców.
Cięcia finansowe w Agencji Badań Medycznych lub w sanepidzie?
Każdego roku ABM otrzymuje odpis w wysokości 0,3 proc. planowanych przychodów NFZ. Zdaniem resortu finansów odpis ten został „ustalony w przepisach na tak wysokim poziomie, a w dodatku sztywnym (…) że jest możliwa realizacja ustawowych zadań Agencji przy jego ewentualnym zmniejszeniu”. To wymagałoby jednak zmiany ustawy o ABM, a w dodatku nie znajduje poparcia w samej Agencji, która nie chce, żeby jej budżet zmniejszono na rzecz nowych etatów w NFZ. – Stało się tak, że ogon merda psem – mówi nam osoba związana z Agencją Badań Medycznych. Ogonem jest tu Fundusz, a psem resort zdrowia.
Czytaj więcej
Ministerstwo Zdrowia rozważa ograniczenie finansowania Agencji Badań Medycznych. Powód? Mniej pieniędzy w kasie Narodowego Funduszu Zdrowia. Środow...
Nasz rozmówca wskazuje, że w ABM-ie jest gotowość na zmniejszenie budżetu, ale tylko pod warunkiem, że będzie to wynikało ze świadomej decyzji Ministerstwa Zdrowia, a nie „na potrzeby niekompetencji prezesa NFZ”. – Fundusz to jest studnia bez dna. Tam nie ma poszukiwania oszczędności. W jaki sposób NFZ reformuje się jako organizacja, żeby zwiększyć efektywność działalności operacyjnej? Nie zwiększa tej efektywności, tylko zbiera pieniądze od innych – słyszymy.
Inny pomysł na finansowanie dotyczył wyłączenia pracowników Inspekcji Sanitarnej spod działania tzw. ustawy podwyżkowej. Teraz pracownicy sanepidu zatrudnieni w podmiotach leczniczych są objęci dorocznymi podwyżkami płacy minimalnej dla pracowników ochrony zdrowia, które przypadają w połowie roku. Żeby to zmienić, również konieczna jest jednak nowelizacja ustawy.
MZ propozycji Hanny Majszczyk nie uwzględnił. Planowaną liczbę nowych etatów zmniejszono jednak z 480 do 400 po „ponownej weryfikacji założeń kadrowych”. – Docelowe zapotrzebowanie kadrowe może w praktyce okazać się jeszcze niższe ze względu na rozwój cyfrowych narzędzi analitycznych oraz zmiany przepisów – słyszymy w resorcie zdrowia. MZ zapewnia też, że koszty rozszerzonego aparatu kontrolnego zamkną się w planie finansowym NFZ i nie będą wymagały dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa. Czy to wystarczy, żeby Rada Ministrów przyjęła projekt?
Pensje kontrolerów NFZ zwrócą się w karach nakładanych na szpitale
Pakiet zmian w ochronie zdrowia miał trafić do Sejmu w pierwszym tygodniu września, tak się jednak nie stało, bo propozycje przygotowane w MZ mogły nie zyskać pełnego poparcia koalicji rządzącej, o czym informował Rynek Zdrowia. Jolanta Sobierańska-Grenda tłumaczyła na antenie TVP Info, że „projekty ustaw dotyczące wysokości wynagrodzeń i jawności konkursów w szpitalach wymagały konsultacji społecznych”. Poinformowała też, że nowe przepisy wejdą w życie po 12 miesiącach, co uruchomiło falę spekulacji, a premier „miał się wściec”. Roczne vacatio legis oznaczałoby, że rząd „przegrał z lekarzami”, odkładając wejście w życie limitu zarobków, wymagań odnośnie do minimalnego wymiaru pracy w szpitalu i zakazu rozliczeń na zasadzie procenta od procedury – na „po wyborach”. Efekt tego oburzenia był taki, że w ciągu tygodnia termin wejścia w życie przepisów skrócił się do 30 dni, a 12-miesięczny okres przejściowy ograniczono do wcześniej zawartych umów.
Czytaj więcej
Tegoroczny budżet NFZ to fuszerka. Życie ciężko chorych pacjentów nie powinno być elementem szantażu wobec prezydenta, by podpisał podwyżki podatków.
Jak słyszymy od osoby zbliżonej do kierownictwa resortu zdrowia, we wtorek rząd ma przyjąć pakiet zmian. Premier chce dalszego procedowania przepisów, a zastrzeżenia koalicjantów miały ucichnąć. – O ile na początku były jakieś wątpliwości, to na etapie prac legislacyjnych, w których uczestniczą przecież wiceministrowie z różnych partii, już ich nie ma. Pojawiały się pewne rozbieżności, ale tylko merytoryczne, a nie typowo polityczne – słyszymy.
W kontekście finansowania nowych etatów w NFZ nasz rozmówca wskazuje, że obecnie – przy ok. 100 kontrolerach – przychody uzyskiwane z kar nakładanych przez Fundusz przewyższają koszty utrzymania Departamentu Kontroli NFZ, co sprawia, że jednostka ta na siebie zarabia – i to się nie zmieni. Podobne głosy słyszymy w Centrali NFZ. – Każda złotówka wydana na kontrolę to 3 zł z tytułu kar – słyszymy. – Teraz Fundusz musi kolejkować kontrole – dodaje.
W 2025 r. Departament Kontroli NFZ złożył zawiadomienia o przestępstwie na łączną kwotę 52,8 mln zł. W pierwszym półroczu tego roku było to 20,3 mln zł.