Gen. Roman Polko, pytany o obecne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej, podkreślił, że kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa naszemu regionowi odgrywa postawa Kijowa.

Reklama
Reklama

– Oddech dała nam Ukraina, która powstrzymała Rosjan, bo gdyby Rosja pokonywała Ukrainę, wówczas Putin poszedłby dalej, nie mam najmniejszych wątpliwości – mówił. Jego zdaniem skuteczna ukraińska obrona za linią Dniepru wykazała słabość agresora, który mimo to wciąż dąży do eskalacji.

– Ukraina pokazała, że ta druga armia świata nie jest taka niezwyciężona. Powstrzymuje główne siły rosyjskie za linią Dniepru, ale to nie przeszkadza Rosji eskalować, budować jakiegoś nowego konfliktu, chyba na użytek wewnętrzny, pokazywać, że Rosja jako takie potężne państwo, które powinno wrócić do tradycji Związku Sowieckiego – wskazał.

Czytaj więcej

Kreml popiera rozejm energetyczny, ale chce zniesienia sankcji. Rosja nie wstrzyma walk

Według byłego dowódcy GROM słabość militarna zmusza Moskwę do sięgania po metody asymetryczne i sponsorowanie terroryzmu. – Patrząc na samą Rosję, to już nie jest potęga. To jest pół dawnego Związku Sowieckiego, który działania prowadzi w sposób charakterystyczny dla państw słabych. Wtedy, kiedy nie ma zdolności do prowadzenia regularnych działań, wówczas prowadzi się działania o charakterze terrorystycznym, sponsoruje się terrorystów. Tak robi Iran na Bliskim Wschodzie i tak robi teraz Rosja, prowadząc działania dywersyjne przeciwko Polsce, próbuje zastraszać bronią atomową, którą Rosja rzeczywiście dysponuje – powiedział.

Gen. Roman Polko ocenia ataki na rosyjskie rafinerie: To strategicznie dobry ruch

Były dowódca GROM poparł ukraińskie uderzenia w infrastrukturę energetyczną przeciwnika, uznając je za niezbędny element przełamania wojny na wyczerpanie.

– Słusznie Ukraina atakuje rosyjskie rafinerie, to jest strategicznie dobry ruch – podkreślił. – Wojna na wyczerpanie nie może być prowadzona tylko na wyczerpanie Ukrainy. Rosjanom trzeba uświadomić, że ta wojna jest wyniszczająca nie tylko dla Ukraińców, ale również i dla ich gospodarki, i nie służy ich bezpieczeństwu. Stąd też ataki na infrastrukturę taką jak właśnie ta związana z ropą naftową, bo to napędza przemysł zbrojeniowy rosyjski, na tym Rosja zarabia i te pieniądze przeznacza na produkcję nowych dronów, nowych środków walki. Teraz właśnie, kiedy społeczeństwo rosyjskie, mieszkańcy Moskwy, Petersburga, uświadomili sobie, że wcale nie są do końca bezpieczni, że ta wojna również ich dotyka, to popularność Putina spada - dodał.

Czytaj więcej

Rosja na czele zagrożeń dla UE. Europosłowie chcą nowych sankcji

Gen. Roman Polko: Tarcza Wschód niestety jeszcze nie działa. Wciąż słucha się narad, a nie głosu wojska

Nawiązując do incydentów przy polskiej granicy oraz działań Rosji w przestrzeni powietrznej, gen. Polko ocenił je jako celowy element presji psychologicznej, ostrzegając jednocześnie przed uleganiem narracjom o natychmiastowym ustępstwie. – Element wojny kognitywnej to jest zastraszanie, bo jeżeli strach działa, jeżeli pod wpływem tego typu działań pojawiają się głosy, także na terenie Polski, głosy polityków, którzy mówią, że z Rosją trzeba się dogadać. Warto przypomnieć, że nawet Churchill, Roosevelt, Reagan, oni wszyscy doskonale wiedzieli, że Rosja karmi się strachem – tłumaczył były dowódca GROM.

– Jeżeli będziemy się bać, wówczas Rosja jeszcze bardziej będzie eskalowała – ostrzegł gen. Polko. Jego zdaniem po pokonaniu Ukrainy Rosja przeniesie walkę na teren Polski, nasilając działania o charakterze hybrydowym. 

– Hasła „to nie jest nasza wojna” nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Rosja już organizuje działania terrorystyczne w Polsce, wysadzanie torów, flota cieni, zakłócanie sygnałów GPS, podpalenia. Tylko twarde stanowisko może przekonać Rosję, że nie warto, nie opłaca się atakować Zachodu – przekonywał rozmówca Jacka Nizinkiewicza. 

Czytaj więcej

Wołodymyr Zełenski ujawnia, że Rosjanie dwa razy atakowali Mołdawię z jego powodu

– Skoro mamy wojnę hybrydową, to polskie ustawodawstwo powinno się do tego dostosować, powinna być odpowiednia strategia, powinna być odpowiednia dyrektywa polityczno-strategiczna, powinny być odpowiednie procedury – apelował. Są narady, a nie ma wniosków z tych narad, które rzeczywiście pozwoliłyby jednak w rzeczywistości słuchać głosu wojska, a nie tylko mówić, że słucha się podpowiedzi – podsumował.

Finansowanie armii i program SAFE. Gen. Polko: SAFE Zero to mrzonka

Ekspert odniósł się również do sporu politycznego wokół unijnego finansowania obronności i pomysłów prezydenta Karola Nawrockiego na alternatywne wsparcie budżetu z rezerw NBP (tzw. program SAFE Zero). – Problem polega na tym, że nie proponuję realnej alternatywy, tylko jakąś mrzonkę. Gdyby program SAFE Zero mógłby startować i od razu to złoto przełożyłoby się na konkretne fundusze, na konkretne zakupy i możliwości wsparcia tych programów, które wojsko chce rozwijać, no to z pewnością nikt nie stałby na przeszkodzie. No tyle, że program SAFE Zero w ogóle nie został uruchomiony. Skoro są rezerwy złota, jest taka możliwość, to dlaczego te pieniądze nie wpływają do budżetu państwa? Dlaczego nie zasilają budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej? – pytał generał. Dodawał, że Wojsko Polskie potrzebuje realnego zasilania tu i teraz, a nie deklaracji politycznych bez pokrycia w gotówce.

Relacje z USA i wizyta szefa MON. Gen. Polko: „Oczekuję konkretów ws. stałej bazy”

Odnosząc się do planowanej wizyty szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza w Waszyngtonie i rozmów z amerykańskim sekretarzem obrony Pitem Hegsethem, gen. Polko wyraził nadzieję na pełną jednomyślność polskich władz. – Po pierwsze, ja mam nadzieję, że ta wizyta będzie wspierana przez jakiegoś przedstawiciela, chociażby prezydenta. Dobrze byłoby wyraźnie pokazać naszym partnerom amerykańskim, że rzeczywiście w kwestiach bezpieczeństwa mówimy jednym głosem - wskazał.

Spór na szczytach władzy i RBN. Gen. Polko: Pracujmy razem, a nie pod poklask

Komentując doniesienia o spięciach pomiędzy prezydentem Karolem Nawrockim a rządem – w tym o braku przekazania głowie państwa raportu CIA dotyczącego rosyjskiego zagrożenia – były dowódca GROM apelował o powściągliwość i bezpośrednie kontakty. – Przecież prezydent, premier, minister obrony narodowej mają telefony, mają łączność utajnioną, są blisko siebie. Powinni spotkać się i porozmawiać, uzgodnić jednak te kwestie nie tylko wtedy, kiedy spadnie rakieta – przekonywał.

Ostrzegał jednocześnie, że wewnętrzne swary w Polsce są natychmiast wykorzystywane przez Moskwę: – Z pewnością już trolle rosyjskie przygotowują taką kampanię, która ma spowodować, że te wszystkie podziały będą poszerzane, bo to jest w interesie Rosji.

Pytany o apele polityków o pilne zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, generał zwrócił uwagę, że zwoływanie narad bez przygotowanego planu nie ma sensu. Nie chcemy oglądać kuchni politycznej. Chcemy widzieć konkretne efekty – wskazał. – Nie ma sensu organizować spotkania, jeżeli to spotkanie nie ma jakiejś sensownej agendy, klucza, czy nie służy rozwiązaniu jakiegoś problemu. Ma sens zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego po to, żeby na przykład uzgodnić kwestię strategii bezpieczeństwa. Należy na ten temat rozmawiać nie w tylko świetle jupiterów pod okiem dziennikarzy, a po to, żeby naprawdę coś zrobić.Nie tylko na pokaz – podkreślił.

Czytaj więcej

Polsko-niemiecki wyścig po pociski PAC-3 do Patriotów na finiszu

System ostrzegania i alerty RCB. Gen. Polko: Sygnały są spóźnione i budują atmosferę strachu

były dowódca GROM krytycznie ocenił dotychczasowy sposób komunikacji ze społeczeństwem w sytuacjach zagrożenia, ze szczególnym uwzględnieniem Alertu RCB. – Mam trochę jednak obawy, że to RCB jest wciąż zabetonowane. Otóż po pierwsze sygnały są spóźnione. Właściwie nie mają w sobie żadnej treści, tylko budują atmosferę strachu – wytykał. Apelował przy tym o wzorowanie się na sprawdzonych rozwiązaniach ukraińskich oraz szersze wykorzystanie nowych technologii. – Warto jednak wykorzystać nowoczesne technologie, sztuczną inteligencję i tak, żeby ten przesył danych odbywał się w czasie rzeczywistym i nawet dać ludziom możliwość śledzenia tych środków napadu powietrznego, gdzie one są, w którą stronę się przemieszczają i pisać już na zasadzie bez żadnych komplikacji, co konkretnie masz zrobić – wyjaśniał.

Czytaj więcej

Rosyjskie drony ruszyły na Ukrainę. Polska postawiła obronę w gotowości

Ekspert dodał, że instrukcje dla obywateli muszą być proste i dostosowane do realiów, a nie uniwersalnych formułek. – Poradnik bezpieczeństwa naprawdę nie jest napisany w taki sposób, że będzie jednakowo działał na Woli w Warszawie i wtedy, kiedy ktoś jest w Pacanowie. Trzeba konkretnie pokazać, co i jak należy robić, jak postępować, jak działać – tłumaczył gen. Polko.