Widzowie mogą być zaskoczeni tym, że w tym samym miesiącu mają premiery dwie różne „Lalki”.

Kiedy ogłaszano te dwie „Lalki” na rynku producenckim krąży nawet kawał z brodą – nowy. Dla jednych wesoły, dla innych ponury: mówiono, że jest problem z zatrudnieniem aktorów do współczesnych filmów, ponieważ wiele gwiazd zapuszcza brody z myślą o zdjęciach do „Lalki”. Miały powstać dwie „Lalki” – jedna z udziałem TVP, zaś druga pod szyldem Netfliksa.

„Lalka” dwa razy. Dlaczego?

Pierwszy pomysł przeniesienia ponownego „Lalki” na ekran miał producent Jan Kwieciński. Związał się z Netfliksem. Miał o tym wiedzieć Radosław Drabik, producent, który zaproponował realizację TVP.

Drabik miał być proszony, by nie konkurował z projektem Jana Kwiecińskiego, jednak postawił na swoim, pomimo że sprawę podnoszono jako przejaw złej i szkodliwej konkurencji w środowisku gildii reżyserów.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że władze TVP, które weszły na początku we współpracę z Radosławem Drabikiem – miały nie wiedzieć, że Netflix już wcześniej zaplanował serial. Podobno z winy złej komunikacji na Woronicza. Maile z informacją, a raczej protestem, miały utknąć w skrzynkach.

Czytaj więcej

„New York Times” zapowiada polską „Lalkę” w Netfliksie

Jan Kwieciński rozsyłał do wszystkich dużych producentów i nadawców informację o swoim projekcie. Wszyscy o tym wiedzieli, zaś w TVP nie zadziałał „przepływ informacji”. Kierownictwo TVP miało się dowiedzieć o konkurencyjnym serialu, gdy media komentowały dwie produkcje.

Arkadiusz Pawlik, dyrektor Agencji Kreacji Filmu i Serialu Telewizji Polskiej powiedział wtedy: - Nowa ekranizacja „Lalki” będzie ważnym momentem nie tylko dla Telewizji Polskiej, ale dla całej polskiej kinematografii. Jest to ogromna szansa na pokazanie, że klasyka literatury może być opowiadana na nowo w sposób nowoczesny, atrakcyjny wizualnie i angażujący emocjonalnie.

Netflix nie chciał komentować sytuacji. Jan Kwieciński również „nie mógł” się wypowiedzieć.

„Lalka” i rezygnacja TVP

Później Telewizja Polska zrezygnowała z udziału w „Lalce”. Oświadczyła: „Telewizja Polska z pełnym zaangażowaniem wspiera próby ekranizacji klasyki polskiej literatury. Jednak w sytuacji, gdy równolegle serial „Lalka” realizuje platforma streamingowa, powielanie kosztownych projektów nie jest uzasadnione – ani z punktu widzenia interesu publicznego, ani z uwagi na możliwości finansowe spółki, która aktualnie znajduje się w stanie likwidacji.

Czytaj więcej

„Lalka” Netfliksa zaskakuje. Takiej wersji Prusa jeszcze nie było, widzowie będą przecierać oczy

„Oferta dofinansowania produkcji filmu przez Telewizję Polską wynosiła 10 mln zł. Jednak producent filmu „Lalka” Gigant Films zrezygnował ze współpracy z nadawcą publicznym. TVP decyzję tę przyjęła ze zrozumieniem i szacunkiem dla niezależności twórców. Spółka od początku rozmów wykazywała otwartość i zaangażowanie w rozwój projektu, deklarując istotne wsparcie finansowe.

„Telewizja Polska życzy producentowi powodzenia w dalszych pracach nad ekranizacją powieści Bolesława Prusa i liczy na to, że kolejna filmowa „Lalka” będzie godną adaptacją jednej z najważniejszych pozycji polskiej literatury”.

Pojedynek „Lalek”. Kto zwycięży?

Ten czas nadszedł. Netflix 16 września włączył do repertuaru sześcioodcinkowy serial w reżyserii Pawła Maślony z Sandrą Drzymalską i Tomaszem Schuchardtem. 30 września w kinach pojawi się druga „Lalka” w reżyserii Macieja Kawelskiego – ta, z której TVP miała zrealizować także serial. W filmie Kawelskiego zobaczymy w rolach głównych i Kamilę Urzędowską i Marcina Dorocińskiego oraz Marka Kondrata w roli Rzeckiego.

Czytaj więcej

Maciej Kawalski. Reżyser z dyplomem lekarza

Bez względu na to, jakie jest tło powstania dwóch „Lalek” – widzowie mają wybór. Wiele o odbiorze powiedzą statystyki oglądalności Netfliksa po pierwszym weekendzie, a także frekwencja w polskich kinach.

Czy da się wyłonić zwycięzcę tego pojedynku na „Lalki”?