Z tego artykułu dowiesz się:
- O kulisach zbliżenia byłego ministra rolnictwa z PiS do środowiska Grzegorza Brauna i jego potencjalnym starcie w wyborach.
- Dlaczego nie jest to odosobniony przypadek i jakie powiązania z partią Brauna buduje inny wieloletni polityk PiS.
- Jaką strategię wyborczą realizuje Konfederacja Korony Polskiej, sięgając po rozpoznawalne nazwiska spoza swojego środowiska.
- Jakie ryzyko dla antysystemowego wizerunku partii Brauna niosą te transfery i co mogą one oznaczać dla układu sił na prawicy.
Pierwsze w historii „dożynki z Koroną”, czyli święto plonów organizowane przez partię Grzegorza Brauna Konfederacja Korony Polskiej odbyły się 12 września w Skaryszewie (woj. mazowieckie). W programie były m.in. msza św., oficjalne wystąpienia, muzyka i wspólna biesiada z udziałem Grzegorza Brauna i jego najbardziej znanych współpracowników, czyli posłów Włodzimierza Skalika, Romana Fritza i Sławomira Zawiślaka.
Na miejscu pojawił się też jeszcze jeden przedstawiciel świata polityki o znanym nazwisku. W pierwszym rzędzie zasiadł Krzysztof Jurgiel – były wieloletni poseł, senator i europoseł, były prezydent Białegostoku, a przede wszystkim były minister rolnictwa w rządach PiS Kazimierza Marcinkiewicza, Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Były pisowski minister rolnictwa wziął udział w specjalnej debacie „Głos praktyków – aktualna sytuacja w rolnictwie”.
Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej”, to nie przypadek. Krzysztof Jurgiel może znaleźć się na listach Konfederacji Korony Polskiej w przyszłorocznych wyborach.
Krzysztof Jurgiel w ostatnich latach oddalił się od PiS, a Grzegorz Braun może potrzebować mocnych nazwisk do Senatu
Konfederacja Korony Polskiej w sondażach wyborczych regularnie przekracza próg wyborczy. Do wyborów sejmowych ma iść sama, a – jak zapowiedział przed tygodniem rzecznik partii Roman Fritz – jest też gotowa wystawić własnych kandydatów do Senatu. Wypowiedź Romana Fritza była komentarzem do sygnałów płynących z Pałacu Prezydenckiego, że partia Brauna nie zostanie dopuszczona do prawicowego paktu senackiego, który najprawdopodobniej zbudują PiS i Konfederacja pod patronatem Karola Nawrockiego. Brak Brauna w pakcie oznaczałby zapotrzebowanie jego partii na sto mocnych nazwisk, które obsadzą wszystkie okręgi do Senatu. Wówczas niespodziewanie, kilka dni po deklaracji Fritza, w otoczeniu Grzegorza Brauna pojawił się Krzysztof Jurgiel.
Czytaj więcej
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę najbardziej prawdopodobne byłoby sformowanie po nich prawicowego rządu, który musiałyb...
Krzysztof Jurgiel, choć należał do tzw. zakonu PC, czyli grupy polityków najwierniejszych Jarosławowi Kaczyńskiemu, którzy w latach 90. współtworzyli Porozumienie Centrum, obecnie jest poza PiS. W prawach członka został zawieszony w 2024 r., co miało związek z sytuacją na Podlasiu po wyborach samorządowych, gdy partia Jarosława Kaczyńskiego straciła władzę w regionie. Kaczyński twierdził, że Jurgiel sam do tego doprowadził i „zemścił się za to, że nie znalazł się na liście kandydatów do europarlamentu”, co były minister rolnictwa uznał za pomówienia.
W maju 2024 r. Jurgiel zrezygnował z członkostwa w PiS. „Ostatnie dni – wyjątkowo przykre dla mnie osobiście – ujawniły, jak zmieniło się ugrupowanie, które powstało ponad 30 lat temu w kontrze do patologii ówczesnego życia politycznego” – napisał w specjalnym oświadczeniu. „Utrata przez PiS większości w sejmiku województwa podlaskiego jest przykra dla każdego, kto jest wierny prawicowym wartościom. Jest ona jednak skutkiem braku dialogu i utraty zaufania społecznego. (…) Tymczasem zamiast refleksji nad przyczynami porażki, regionalni działacze PiS błyskawicznie zaczęli pomawiać mnie o takie postępowanie lub właściwości, które poniżyły mnie w opinii publicznej lub naraziły na utratę zaufania” – dodał.
Od 2024 r. Krzysztof Jurgiel nie pełni żadnej oficjalnej funkcji publicznej. Obecnie prowadzi Stowarzyszenie Jedność, którego nazwa nawiązuje do komitetu wyborczego z 1994 r., dzięki któremu został wiceprezydentem, a później prezydentem Białegostoku.
Jak to się stało, że trafił na dożynki Konfederacji Korony Polskiej? – Śledzę negocjacje dotyczące ram finansowych Unii Europejskiej na lata 2028–2034, szczegółowo analizuję też dokumenty polityki rozwojowej Polski. Często występuję jako ekspert, a ponieważ zostałem zaproszony przez posła Zawiślaka do udziału w panelu, postanowiłem skorzystać z okazji i wyrazić moją ocenę sytuacji na temat polityki rolnej – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Krzysztof Jurgiel.
Czy oznacza to, że znajdzie się na listach partii Brauna w przyszłorocznych wyborach? Na to pytanie były minister rolnictwa odpowiada niejednoznacznie. – Start do Sejmu jest raczej niemożliwy. Partie mają już swoich liderów, którzy obsadzą miejsca biorące na listach. Natomiast jeśli chodzi o Senat, to ewentualnie bym rozważył, ale po dokładnej analizie, bo po ponad 30 latach w polityce wyszedłem już z etapu przedwyborczej gorączki – dodaje.
Zaznacza jednak, że „nie ma obecnie żadnych rozmów na ten temat”. – Czekamy na decyzję w sprawie wspólnej listy prawicy do Senatu. Gdyby była szansa startu jako przedstawiciel prawicy, nie wykluczałbym tego. Jednak nie jest też tak, że jakoś specjalnie poszukuję takiej możliwości – dodaje Jurgiel.
Nie tylko Krzysztof Jurgiel. Ryszard Czarnecki też współpracuje z Konfederacją Korony Polskiej
Nieco inny obraz wyłania się z naszych rozmów nieoficjalnych. – W Konfederacji Korony Polskiej rozważają zarówno kandydaturę Krzysztofa Jurgiela do Sejmu, jak i do Senatu – słyszymy od jednego z polityków z otoczenia Grzegorza Brauna. – Zaś sam Jurgiel chciałby wrócić do życia publicznego. Uważany jest za dobrego kandydata jako polityk rozpoznawalny w regionie, dodatkowo mający opinię skrzywdzonego przez „partię matkę”.
Czytaj więcej
Podczas konferencji prasowej w Gdańsku, poświęconej bezpieczeństwu Polski, eurodeputowany Grzegorz Braun wyraził brak zainteresowania nowym wnioski...
Podobnie mówi inny rozmówca „Rzeczpospolitej”, dobrze znający środowisko Konfederacji Korony Polskiej. – Braun potrzebuje niekontrowersyjnych ludzi na listach wyborczych, łowiących dość szeroki elektorat. A poza tym osoby takie, jak Krzysztof Jurgiel posiadają cenne kontakty. Działa to podobnie jak w przypadku Ryszarda Czarneckiego – dodaje.
Ryszard Czarnecki to kolejny polityk PiS, który zaczął pokazywać się w otoczeniu Grzegorza Brauna. Głośno było o tym w lutym, gdy poprowadził konferencję w Parlamencie Europejskim z udziałem przedstawicieli Konfederacji Korony Polskiej i delegatów z Indii.
Wcześniej, w listopadzie ubiegłego roku, w mediach społecznościowych furorę zrobił film, na którym Braun czule wita Czarneckiego na korytarzach w PE. Jednak – jak pisaliśmy w lutym – kontakty obu polityków są o wiele głębsze. Gdy w 2024 Braun został europosłem, a Czarnecki odchodził z europarlamentu, ten drugi polecił pierwszemu szefową swojego biura Beatę Sobkiewicz. – Zaczęła pełnić analogiczną funkcję u Grzegorza Brauna, co zdecydowanie pomogło mu w rozkręceniu działalności – mówił jeden z naszych rozmówców.
Ryszard Czarnecki, podobnie w przypadku byłego ministra rolnictwa, miał polityczne kłopoty. W ostatnich latach nazwisko Czarneckiego wypłynęło w kontekście dwóch afer: wyłudzenia z Parlamentu Europejskiego ponad 203 tys. euro za fikcyjne przejazdy służbowe oraz Collegium Humanum. Zdaniem naszych rozmówców, przekreśla to jego start w wyborach 2027 r. z list PiS.
Czy trafi w zamian za to na listy Konfederacji Korony Polskiej? Sam Ryszard Czarnecki w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przekonuje, że nie. – Po raz ostatni byłem posłem równo ćwierć wieku temu. Od tamtego czasu skupiam się na polityce międzynarodowej, raczej nie wyobrażam sobie startu do Sejmu RP. Dalej będę zajmował się sprawami międzynarodowymi. Zresztą od 1 kwietnia jestem emerytem, to powoduje, że patrzę na politykę z większym dystansem – mówi „Rzeczpospolitej” Ryszard Czarnecki.
Socjolog i komentator polityczny prof. Jarosław Flis prognozuje jednak, że transferów ze środowiska PiS do partii Grzegorza Brauna może być więcej. – Politycy PiS zdają sobie sprawę, że w przyszłym Sejmie liczba mandatów zdobytych przez ich partię może być zdecydowanie niższa, zwłaszcza po secesji Mateusza Morawieckiego. Gdyby z kolei powstał pakt senacki z udziałem Konfederacji Korony Polskiej, można by dzięki Braunowi wynegocjować sobie bycie de facto reprezentantem całej prawicy – mówi prof. Flis. – Jednak pojawia się pytanie, czy Braun chciałby zrobić ze swojej partii szalupę ratunkową dla rozbitków. Przyjmowanie ludzi, którym z różnych powodów nie powiodło się w innych partiach, mogłoby być niezrozumiałe dla antysystemowych wyborców Brauna – zauważa ekspert.