Reklama

Jak dyscyplinuje Grzegorz Braun. Partii nie można krytykować nawet po odejściu

Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna przyjęła dokument, który nadaje prezesowi wyjątkowe uprawnienia, a na działaczy nakłada obowiązki nawet po odejściu. To dozwolone kształtowanie ustroju wewnętrznego partii czy złamanie prawa?

Publikacja: 19.01.2026 14:00

Grzegorz Braun

Grzegorz Braun

Foto: PAP, Jakub Kaczmarczyk

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne zasady zawarte w „Kodeksie działacza Konfederacji Korony Polskiej”?
  • Dlaczego publikacja kodeksu może budzić kontrowersje i jakie są opinie ekspertów na ten temat?
  • Jakie ograniczenia dotyczą wypowiedzi medialnych członków Konfederacji Korony Polskiej?
  • Jakie są potencjalne skutki polityczne rosnącej popularności partii Brauna?
  • Jakie obawy mogą się wiązać z wprowadzeniem stylu wodzowskiego w partii politycznej?

Przyznanie Grzegorzowi Braunowi prawa do interpretowania statutu, zakaz krytyki nawet po odejściu z partii czy zasada wypowiadania się tylko dla przychylnych mediów – m.in. takie reguły zawarto w „kodeksie działacza Konfederacji Korony Polskiej”.  Dokument, z informacją, że pochodzi z lipca 2025 r., zamieszczono po prostu na stronie partii, w zakładce „do pobrania”, która sama w sobie może zaskakiwać.

Czytaj więcej

Kto dziś „zawładnął wyobraźnią Polaków”? Szef IBRiS wskazuje

Kodeks wzmacnia pozycję Brauna w partii, przyznając mu mocne prerogatywy

W zakładce tej, oprócz statutu i programu partii, znajduje się m.in. plik zatytułowany „Stop ukrainizacji Polski”, z którego wynika, że obecnie prowadzony jest pośpiesznie proces przekształcania Polski w „Ukrainopolonię, gdzie polskość będzie co najwyżej dodatkiem”. W zakładce znajdziemy też „Zeszyty Norymberskie 2.0”, będące efektem badania przez Brauna rzekomych nadużyć władzy w czasie pandemii COVID‑19, a także dwie stare encykliki papieskie: „O ustanowieniu święta Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla” oraz „O nadmiernej roli Żydów w Królestwie Polskim”. Jednak nawet na tym tle „Kodeks działacza Konfederacji Korony Polskiej” może wydawać się kontrowersyjny.

Napiętnujemy donosicielstwo i mechanizmy prawne, które do niego zachęcają

fragment kodeksu działacza KKP

Reklama
Reklama

Można w nim przeczytać m.in., że „KKP jest partią stawiającą monarchię jako docelowy model sprawowania władzy”. I rzeczywiście, niektóre przepisy dają Braunowi wręcz królewskie przywileje.

Przykłady? Jeden z punktów brzmi: „interpretacja zapisów programu i statutu partii należy do jej prezesa”. W innym czytamy, że „próby przekonywania do zdrady KKP zgłaszamy zarządowi partii”. Na czym polegałaby wspomniana zdrada? To z kodeksu nie wynika.

Niektóre inne przepisy mogą być interpretowane jako ograniczenia wolności słowa. Np. jeden głosi, że partii nie można krytykować nawet po odejściu: „W członkostwo KKP i możliwość poznania osób, relacji i zasad wewnątrz partii wpisany jest imperatyw powstrzymywania się od krytyki partii również po ustaniu tego członkostwa, zgodnie z zasadą »Wszystko... co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!«. Nie oznacza to zakazu krytyki zasad i decyzji, które byłyby jednoznacznie sprzeczne z prawem Bożym”.

Czytaj więcej

Kłopoty Brauna na TikToku. Platforma usuwa treści europosła

Inne wskazują na ograniczenia w kontakcie z mediami: „na poziomie lokalnym udzielamy informacji bezpośrednio tylko dziennikarzom, o których wiemy, że przedstawiają nasze stanowisko w sposób rzetelny”.

To tylko mała próbka. Ale też nie wszystkie z 26 zasad kodeksu można uznać za kontrowersyjne. Część ma charakter dość ogólny i filozoficzny, jak: „złe postępowanie innej osoby nie może być usprawiedliwieniem dla czynienia zła przez nas samych” czy „stawiamy opór bezprawiu i dążymy do naprawy złego prawa drogą pokojową”. W kodeksie znajdują się „wybrane zasady ideowe KKP”, jak np. „opowiadamy się za pełnym zakazem aborcji, eutanazji, eugeniki i transhumanizmu” czy „popieramy postulat kary głównej i prawa do posiadania broni nierejestrowanej”.

Reklama
Reklama

Rzecznik i biuro prasowe partii nie odpowiadają na pytania, na jakiej zasadzie został przyjęty kodeks

Jakie jest umocowanie kodeksu? Został przyjęty np. przez kongres albo jakieś ciało statutowe? Czy na pewno wszystkie jego przepisy są zgodne z prawem? Mimo wielokrotnych prób nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na to pytanie od rzecznika Konfederacji Romana Fritza i biura prasowego KKP.

Zdaniem Szymona Osowskiego, specjalisty od przejrzystości życia publicznego z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, można mieć wątpliwości, czy zapisy kodeksu są zgodne z prawem. – W polskim systemie prawnym partie polityczne mają dużą swobodę kształtowania swojej struktury wewnętrznej. Jednak ich wewnętrzne regulacje nie mogą być sprzeczne z prawem powszechnym – zauważa. – Zaś w przypadku kodeksu działacza KKP można stawiać pytania, czy niektóre zapisy nie ograniczają wolności słowa członków ugrupowania. W grę może wchodzić też pogwałcenie zasady jawności funkcjonowania partii politycznych. Powinny one odpowiadać na pytania wszystkich dziennikarzy, a nie tylko tych wybranych – dodaje.

Czytaj więcej

Grzegorz Braun stanął przed sądem za zgaszenie świec chanukowych w Sejmie

– Większość tych paragrafów nie jest sprzeczna z prawem. Natomiast sprzeczne są z praktyką demokratycznej polityki – uważa z kolei politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk. Jego zdaniem, wprowadzając kodeks, Braun miał na celu jeszcze mocniejsze podporządkowanie sobie swojej partii. – Czas partii masowych w jakimś sensie przeminął. Największe partie mają co prawda wciąż masowy charakter, jednak w dzisiejszym świecie do aktywności politycznej często wystarcza wąska grupa ludzi, pod warunkiem, że dysponuje ona sporymi zasobami i przede wszystkim jest mocno zdeterminowana – tłumaczy.

Publikacja kodeksu działacza to nie pierwszy ruch Brauna, mający na celu jeszcze ściślejsze zwarcie szeregów Konfederacji Korony Polskiej. W połowie ubiegłego roku informowaliśmy, że partia zmieniła część władz i rzecznika prasowego, którym został poseł Roman Fritz.

Ostatnie miesiące są okresem rosnącej pozycji Grzegorza Brauna i jego partii

Póki co Braun może mieć duże powody do zadowolenia z tego, jak działa jego partia. Konfederacja Korony Polskiej powstała w 2019 r. i od początku wchodziła w skład Konfederacji, partii parasolowej, skupiającej też Nową Nadzieję Sławomira Mentzena i Ruch Narodowy Krzysztofa Bosaka. Jej członkiem przestała być wskutek awantury wokół ostatnich wyborów prezydenckich. Choć kandydatem Konfederacji na najwyższy urząd w państwie był Sławomir Mentzen, swój start ogłosił też Grzegorz Braun, co zakończyło się wyrzuceniem z Konfederacji zarówno jego, jak i jego partii.

Reklama
Reklama
6,34 proc. poparcia

zyskał Grzegprz Braun w ostatnich wyborach prezydenckich

Wyrzucenie Brauna, zgodnie z planem liderów Konfederacji, miało zepchnąć go na margines. Tak się jednak nie stało. W wyborach prezydenckich zajął czwarte miejsce z wynikiem 6,34 proc. Dziś jego partia w najkorzystniejszych dla siebie sondażach przekracza 10 proc. i może okazać się po wyborach „języczkiem u wagi w Sejmie”, decydującym o tym, która koalicja przejmie władzę.

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

W „Rzeczpospolitej” pisaliśmy, że Braun ma coraz większy wpływ na mainstreamową politykę. Jak spekulowaliśmy, to pod jego wpływem prezydent Karol Nawrocki zdecydował o przeniesieniu Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego do muzeum, czy zrezygnował z obchodzenia żydowskiego święta Chanuki. Kilka dni temu opisaliśmy wyniki sondażu SW Research dla rp.pl, z którego wynika, że co czwarty Polak chce Konfederacji Korony Polskiej w przyszłym Sejmie.

Zdaniem Szymona Osowskiego w kontekście rosnącej roli partii przyjęcie kodeksu działacza KKP nie jest dobrą wiadomością. – Wprowadzenie stylu wodzowskiego w skrajnym wydaniu jest czymś, co powinno nas niepokoić – ocenia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Karol Nawrocki zaproszony przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju
Polityka
Pojedynek na listy w Polsce 2050. Co proponują kandydatki?
Polityka
Michał Kolanko: Czy konflikty w Polsce 2050 doprowadzą do powstania Czwartej Drogi?
Polityka
Jacek Sasin o Grenlandii: Nie egzaltować się, że jakiś mały kraj ma problemy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama