Oba incydenty, o których mówił Zełenski, miały miejsce w Mołdawii. – W Mołdawii znajdował się mój samolot prezydencki i właśnie dlatego zaatakowali Mołdawię – oświadczył prezydent Ukrainy.

Premier Norwegii twierdził, że dron „prawie trafił” w samolot Wołodymyra Zełenskiego w Mołdawii

Premier Norwegii Jonas Gahr Støre informował wcześniej, że 9 września dron „prawie trafił” w samolot Zełenskiego w mołdawskiej przestrzeni powietrznej, gdy ukraiński prezydent leciał do Oslo. Jak podkreślił premier, „to jest rzeczywistość, w której on żyje”.

Czytaj więcej

Nowe fakty ws. drona, który uziemił Zełenskiego. Rozbił się z dala od lotniska

Jednak z informacji przekazywanych przez mołdawski rząd wynikało, że w momencie, gdy rosyjski dron naruszył przestrzeń powietrzną Mołdawii, start samolotu z prezydentem Zełenskim został opóźniony, a sam dron spadł ok. 160 km od lotniska międzynarodowego w Kiszyniowie. 

Wołodymyr Zełenski ujawnia kolejny incydent z rosyjskimi dronami w Mołdawii

W rozmowie z CBS Zełenski mówił, że podczas powrotu do Ukrainy przez Kiszyniów doszło do kolejnego incydentu. Z jego słów wynika, że jeden lub dwa drony ponownie wleciały w mołdawską przestrzeń powietrzną.

Dotychczas o tym incydencie nie informowano. Nie było jasne, czy incydent był celowy. Zełenski ocenił jednak, że był to element rosyjskiej strategii zastraszania zarówno jego, jak i zagranicznych przywódców.

W weekend rosyjski dron zaatakował Jagodzin na granicy Polski z Ukrainą

Z kolei 13 września rosyjskie bezzałogowce przeprowadziły atak na zachodzie Ukrainy, tuż przy granicy z Polską, jak poinformowały ukraińskie koleje państwowe (Ukrzaliznycia), krótko przed uderzeniem rosyjskich dronów na stacji granicznej Jagodzin znajdował się pociąg dyplomatyczny, którym podróżowali m.in. doradcy ds. bezpieczeństwa kilku państw UE oraz byli europejscy przywódcy, w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. W innym pociągu, który w chwili ataku znajdował się na stacji, był David Petraeus, dyrektor CIA w latach 2011-2012.

– Może (Rosjanie) nie wiedzieli, że byli tam Amerykanie, a może przeciwnie – wiedzieli, bo im nie ufam. Myślę, że wiedzieli – powiedział Zełenski w wywiadzie dla CBS News. Dodał, że w pociągu znajdowała się „duża delegacja Europejczyków i Amerykanów” i dlatego został on zaatakowany.