Skandal wokół giełdy Zondacrypto, rozliczenia rządów Zjednoczonej Prawicy, przetasowania w opozycji oraz zbliżające się decyzje parlamentarne budzą pytania o układ sił przed wyborami w 2027 r.. O perspektywy Prawa i Sprawiedliwości, rolę Karola Nawrockiego, przyszłość Mateusza Morawieckiego oraz posunięcia Donalda Tuska Jacek Nizinkiewicz pytał prof. Rafała Chwedoruka w programie „Rzecz o polityce”.
Mimo ostrych deklaracji polityków, zdaniem ekspertów obecny system partyjny wykazuje dużą odporność na skandale. Odnosząc się do słów premiera Donalda Tuska o „największej aferze III RP”, prof. Chwedoruk zaznaczył, że w polskiej polityce często sięga się po przesadę. – W polemikach politycznych jako wyborcy kochamy przesadę, a poza tym potrzebujemy coraz silniejszych stymulatorów, żeby wierzyć politykom – ocenił politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak podkreślił, choć Zondacrypto nie doprowadzi do natychmiastowego upadku PiS, to wpłynie negatywnie na pozycję tej partii.
Czytaj więcej
Czy to był rodzaj spłacania długów z przeszłości? Warto, by prokuratura zadała to pytanie - mówiła w TVN24 szefowa klubu Nowej Lewicy Anna Maria Żu...
– Żyjemy w bardzo stabilnym systemie partyjnym i dzisiaj spektakularne polityczne torpedy, które potrafiły przełamywać najpotężniejsze polityczne statki na pół, już nie mają zastosowania – tłumaczył prof. Chwedoruk. Wyjaśnił, że kluczowe znaczenie ma fakt, iż prawica jest dziś podzielona jak nigdy od lat 2002–2003. Istnieją aż cztery parlamentarne podmioty prawicowe, co powoduje, że problemy jednej z nich natychmiast przekładają się na migrację wyborców do konkurentów.
Hermetyzacja Nowogrodzkiej i bezwzględna przewaga KO
Ekspert zwrócił uwagę, że osłabione Prawo i Sprawiedliwość po przegranych wyborach jest zmuszone do głębokiej hermetyzacji. – Hermetyzacja w polityce polega głównie na radykalizacji treści, po to, żeby zachować przy sobie najwierniejszych wyborców, żeby oni nie migrowali czy to w stronę Grzegorza Brauna, czy w stronę Konfederacji, czy teraz także w stronę Morawieckiego. Tyle tylko, że to jest sposób na polityczne przetrwanie, ale nie na zwycięstwo w wyborach – powiedział politolog. Dodał, że powrót do dawnych sukcesów wymagałby otwarcia się na nowe grupy wyborców, podczas gdy sprawa kryptowalut wymusi na Nowogrodzkiej kolejny zwrot do twardego rdzenia. – Ta afera w zasadzie zredukowała do minimum możliwość przegonienia przez PiS, czy tym bardziej którykolwiek z innych prawicowych podmiotów, Koalicji Obywatelskiej jako partii numer jeden w kolejnych wyborach – ocenił.
Czytaj więcej
Najnowszy sondaż przygotowany dla IBRiS „Rzeczpospolitej” pokazuje, że w pierwszych miesiącach działalności Rozwój Plus nie wywołuje wśród Polaków...
Jednocześnie badacz z UW zauważył, że afera ma charakter bardzo techniczny i nie do końca czytelny dla przeciętnego obywatela, jednak w grupach młodszych i średnich generacji jej odbiór jest jednoznaczny. – Dla ludzi w średnim i młodszym wieku to jest czytelna afera. Co skądinąd Prawu i Sprawiedliwości jeszcze bardziej utrudni próby dotarcia do młodszych generacji – zaznaczył. Co ciekawe, na zamieszaniu politycznym może skorzystać tylko jeden gracz na prawicy. – W tej długiej wyliczance polityków i środowisk prawicy, którzy mieli coś wspólnego z Zondacrypto, nie wymieniono Grzegorza Brauna. Jeśli nic się nie zmieni, to wygląda na to, że na prawicy on może okazać się głównym beneficjentem – stwierdził gość programu „Rzecz o polityce”.
Prof. Rafał Chwedoruk: Bunt Mateusza Morawieckiego był kompletnie dysfunkcyjny dla całej prawicy
W rozmowie pojawił się wątek rosnących podziałów wewnątrz obozu dawnej Zjednoczonej Prawicy, w tym samodzielnych ruchów byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Zdaniem eksperta, decyzja o politycznym wybijaniu się na niepodległość i otwartym konflikcie z kierownictwem PiS była strategicznym błędem.
– Trudno zrozumieć, dlaczego ktoś, kto był twarzą tej partii, miałby być bardziej pisowski od PiS i jednocześnie przedstawiać się jako bardziej umiarkowany od PiS. To się nie układa po prostu w spójną całość – ocenił prof. Chwedoruk. Zauważył, że były szef rządu po przegranych wyborach stał się dla partii obciążeniem. – Mateusz Morawiecki nie był potrzebny PiS, no bo był twarzą porażki. Nie był potrzebny PiS także dlatego, że elektorat Konfederacji był socjalizowany przeciwko niemu jako premierowi. Więc tylko jego obecność utrudniała przyszłe relacje z Konfederacją – analizował politolog.
Czytaj więcej
Odsetek tych Polaków, którzy chcieliby, aby Koalicja Obywatelska weszła w skład rządu po wyborach w 2027 roku jest nieco większy, niż odsetek chcąc...
W jego ocenie próba budowania własnego, oddzielnego środowiska politycznego z poparciem rzędu kilku procent jest niezwykle ryzykowna. – Jeśli ktoś na starcie, będąc premierem przez prawie pełne dwie kadencje, ma od 3 do 7 proc., no to nie jest mocny punkt startu. W naturalny sposób w czasie kampanii wyborczej będą pojawiały się odruchy racjonalizacji głosu na rzecz największego – przestrzegł. Dodał również, że koncepcje, jakoby podział był przemyślaną zagrywką taktyczną, należy włożyć między bajki. – Z punktu widzenia prawicy odejście Mateusza Morawieckiego było kompletnie dysfunkcyjne. Jeśli to było dla kogoś korzystne, to wyłącznie dla koalicji rządzącej – podkreślił.
Trudny balans prezydenta Karola Nawrockiego
W kontekście ewentualnego jednoczenia opozycji i patronowania porozumieniu przez prezydenta Karola Nawrockiego, gość programu sceptycznie ocenił szanse na jego bezpośrednie zaangażowanie. Wskazał, że Nawrocki zawdzięcza wygraną w drugiej turze nie tylko PiS-owi, ale przede wszystkim wyborcom Konfederacji i Grzegorza Brauna. – Karol Nawrocki musi wykonywać gesty pod adresem tych wyborców, którzy na niego zagłosowali, a nie byli wyborcami PiS. Zaangażowanie się bezpośrednie w negocjacje między jednym a drugim odłamem PiS mogłoby zostać odebrane w sposób niekorzystny dla niego, pokazując jego korzenie tkwiące w partii Jarosława Kaczyńskiego – wyjaśniał prof. Chwedoruk. Pytany o weta prezydenta wobec ustaw o kryptowalutach, dodał: – Wciąż trwa miesiąc miodowy głowy państwa z opinią publiczną. On będzie trwał do tego momentu, gdy Karol Nawrocki będzie musiał podejmować trudne decyzje.
Pakt senacki z Braunem? „To nierealne ze względów międzynarodowych”
W programie poruszono również kwestię nadchodzących układanek wyborczych, w tym pomysłu rozszerzenia tzw. paktu senackiego na środowisko Grzegorza Brauna. Zdaniem eksperta z Uniwersytetu Warszawskiego oficjalny układ na prawicy z udziałem lidera Konfederacji Korony Polskiej nie wchodzi w grę.
– Nie sądzę, żeby formalnie objęło to Grzegorza Brauna. Polscy politycy muszą się liczyć nie tylko ze zróżnicowaną opinią publiczną w kraju, ale żyjemy w zglobalizowanym świecie. Jesteśmy państwem stanowiącym część świata zachodniego, który – choć podzielony – zgadza się w tym, że niektóre treści obecne w przesłaniu Grzegorza Brauna nie mogą być akceptowane – ocenił prof. Chwedoruk. Zaznaczył, że nikt na prawicy nie zaryzykuje konfliktu z kluczowymi sojusznikami Polski, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi. – Mogę sobie natomiast wyobrazić sytuację, w której formalnie to samo środowisko Brauna nie wystawi w niektórych okręgach własnych kandydatów. Zresztą dla mniejszych formacji posiadanie jednego czy dwóch senatorów nie ma żadnego znaczenia. Liczy się to, czy będzie miało reprezentację w Sejmie – dodał.
Czytaj więcej
Konfederacji Korony Polskiej podpisała trzy umowy z firmami, kierowanymi przez zastępcę Grzegorza Brauna. Jedna z nich dotyczy organizacji partyjny...
Szansa dla Koalicji Obywatelskiej
Analizując aktualne sondaże i przewagę Koalicji Obywatelskiej, politolog wskazał na specyfikę polskiego systemu wyborczego, w którym podziały u przeciwników bezpośrednio wzmacniają lidera. – Gwarantuje to Koalicji Obywatelskiej status partii numer jeden, a to w realiach podziału mandatów wedle reguły D'Hondta daje premię zwycięzcy. Jeśli znajdzie się chociaż jeden prawicowy komitet, który nie wszedłby do Sejmu, to wszystkie te głosy przypadną w ostatecznym rachunku numerowi jeden – wyjaśnił. Przypomniał przy tym historyczną analogię z 2015 r., kiedy to PiS przy 38 proc. poparcia uzyskało bezwzględną większość właśnie dzięki głosom zmarnowanym na ugrupowania podprogowo przepadające.
Sprawa Berka, reforma podatkowa i wojna w Ukrainie. Jakie karty ma w ręku Donald Tusk?
W dalszej części rozmowy Jacek Nizinkiewicz pytał o decyzję premiera Donalda Tuska dotyczącą oddelegowania ministra Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego, co spotkało się z krytyką części środowisk prawniczych. Prof. Chwedoruk ocenił, że ruch ten, mimo złamania wcześniejszych deklaracji o czteroletnim rozdzieleniu polityki od sądownictwa, nie zaszkodzi pozycji rządu.
– Kiedy PiS straciło władzę, próbowało oprzeć swoją strategię na przedstawieniu koalicji rządzącej jako łamiącej praworządność i rozpoczął się największy w dziejach kryzys PiS. Nie będzie sprawa pana Berka miała kompletnie żadnego znaczenia – stwierdził. Według politologa wysunięcie tej kandydatury jest sygnałem wysłanym do własnego obozu. – Myślę, że ta dyskusja była pokazaniem żółtej kartki części środowisk wspierających koalicję rządzącą, a także żółtą kartką pokazaną ministrowi Żurkowi, że nie tego oczekiwaliśmy. Jeśli coś mogłoby być korzystne w opinii publicznej, to sprawczość: nie dyskutujmy w kółko o Trybunałach, tylko zmieńmy cokolwiek – argumentował prof. Chwedoruk.
Czytaj więcej
– Niemcy tego nie zapłacą, nie ma się co łudzić, że kiedykolwiek zbliżą się z reparacjami do biliona euro. To nierealne, ich na to nie stać – powie...
Szanse na powstrzymanie tej nominacji przez koalicjantów ocenił jako znikome: – Pozycja ludowców oraz niedobitków Polski 2050 nie jest zbyt mocna, więc nie sądzę, żeby te środowiska miały prosty interes w zaszkodzeniu Donaldowi Tuskowi. Pan Berek zostanie częścią Trybunału, a im bardziej prawica koncentrowałaby swoją ofensywę na tej kwestii, tym spokojniej koalicja mogłaby czekać na wybory.
Reforma podatkowa jako realne wzmocnienie rządu
O wiele większe znaczenie dla obozu rządzącego może mieć natomiast planowana reforma podatkowa. – Ta reforma sprzyjać będzie ludziom o dochodach średnich. Wzmocnienie progresji podatkowej jest po pierwsze sprawiedliwe, jest elementem europeizacji tego systemu, a przed momentem, w którym będziemy liczyć, ile zapłacimy i ile nam zostanie w kieszeniach, to jest dobrze dobrany moment. To pierwsza reforma, która ma jakieś znaczenie makrospołeczne – chwalił pociągnięcie rządu.
Poruszono również temat rosnących nastrojów antyukraińskich, w kontekście sondażu pokazującego, że 64 proc. Polaków sprzeciwia się przekazywaniu Ukrainie rakiet Patriot. Prof. Chwedoruk zaapelował, by nie ulegać spiskowym teoriom o zewnętrznej manipulacji. – Nie można stworzyć nastrojów za pomocą trolli internetowych, można tylko wykorzystać istniejące napięcia. Problem leży na niwie gospodarczej – rolnictwo, przemysł stalowy, cement, transport – oraz w polityce historycznej. Polska musi zdecydować się na pewne 'Zeitenwende' i traktować Ukrainę tak, jak innych sąsiadów, gdzie są wspólne interesy, ale i naturalne konflikty – mówił. Dodatkowo zauważył, że ewentualne zakończenie wojny u naszych granic zagrałoby na korzyść rządu. – Zakończenie jakiejkolwiek sytuacji kryzysowej wzmaga społeczne aspiracje, a rządzący mają instrumenty, by je zaspokajać. Najtrudniejsze byłoby ono natomiast dla osi Konfederacji i Grzegorza Brauna – dodał.
Czytaj więcej
Nie będzie przedłużenia okresu bezpodatkowego dla osób powyżej 26 roku życia - ogłosił premier Donald Tusk w trakcie wystąpienia na Campusie Polska...
Szymon Hołownia walczy o przetrwanie, a Marcin Romanowski kompromituje mit „szeryfów”
Odnosząc się do głośnej ucieczki posła Marcina Romanowskiego, związanego z politykami Suwerennej Polski, gość programu nie szczędził mocnych słów. Ocenił wyjazd polityka na obszar Naddniestrza jako wysoce kompromitujący dla całego nurtu.
– Jest w tej sprawie wiele dziwacznych, wręcz groteskowych momentów. Prawica, która mówi o suwerenności państwa, ma aktywistę uciekającego do części Europy, nad którą zwierzchności nie sprawuje państwo, do którego ten obszar należy. Człowiek ze środowiska Zbigniewa Ziobry ucieka w miejsce będące enklawą pamięci po Związku Radzieckim – punktował prof. Chwedoruk. Zauważył, że burzy to budowany latami wizerunek surowych rozliczeniowców. – Zbigniew Ziobro wchodził do polityki z mitem szeryfa. Tymczasem wizerunkowi szeryfa ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości zdecydowanie nie służy. Rachunek polityczny, jaki Jarosław Kaczyński płaci za środowisko Suwerennej Polski, jest nieskończony – ocenił.
Czytaj więcej
Węgierskie władze badają wielomilionowe dotacje przyznane przez poprzedni rząd think tankowi Centrum Praw Podstawowych. Z organizacją, która otrzym...
„Przedostatnia wojna” Jarosława Kaczyńskiego
Równie chłodno politolog skomentował deklaracje Szymona Hołowni o powrocie do aktywnej polityki i próbach reaktywacji projektu Trzeciej Drogi. – Szymon Hołownia nie wpisał się w żadną z głównych osi dzielących polskie społeczeństwo. Może próbować tylko – i zapewne to czyni – ratować swoją indywidualną karierę, czyli wystarać się u Donalda Tuska o miejsce na listach. To przypomina sytuację Pawła Kukiza w PiS czy Ryszarda Petru. Giełdy ani w Szanghaju, ani w Nowym Jorku nie będą wstrząśnięte tym powrotem – kpił gość programu.
Czytaj więcej
Jarosław Kaczyński zaprezentował projekt ustawy powołującej 15-osobową, apolityczną Komisję Zaufania Publicznego. Organ złożony z ekspertów ma zbad...
Jacek Nizinkiewicz dopytywał, czy zbliżające się starcie parlamentarne będzie „ostatnią wojną” Jarosława Kaczyńskiego.
– Nie, myślę, że to jest przedostatnia wojna. Ostatnia będzie dotyczyła tego, w jaki sposób będzie wybierany jego następca w roli prezesa Prawa i Sprawiedliwości – podsumował prof. Rafał Chwedoruk. Dodał, że gwałtowna wolta Mateusza Morawieckiego mogła wynikać z prostej kalkulacji: były premier zrozumiał, iż w wyścigu o sukcesję na Nowogrodzkiej nie będzie odgrywał już żadnej roli.