Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” w marcu, wybrany z list Prawa i Sprawiedliwości poseł Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu w związku z dziesięcioma wykroczeniami drogowymi. Jednym z nich była jazda 200 km/h drogą ekspresową S3 w okolicach Polkowic, gdzie obowiązywało ograniczenie do 120 km/h. Policja wystawiła wtedy mandat w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktów karnych, ale Mejza odmówił jego przyjęcia, powołując się na immunitet. Zrzekł się go dopiero po pół roku.

W kolejnych tygodniach lista spraw rosła. 24 marca informowaliśmy, że po zsumowaniu wcześniejszych wykroczeń polityk miał na swoim koncie już 163 punkty karne i mandaty w wysokości 17 800 zł. Wszystkich wykroczeń drogowych było w sumie 16. W kwietniu doszedł kolejny mandat za przekroczenie prędkości o 31 km/h, a w maju cztery następne sprawy dotyczące używania telefonu podczas jazdy, co zostało zarejestrowane przez fotoradary. W sumie polityk miał na swoim koncie 21 wykroczeń drogowych, za co został ukarany 225 punktami karnymi i mandatami w wysokości ponad 18 tys. zł.

Łukasz Mejza zaprzecza. MSWiA potwierdza

We wtorek 1 września radio RMF FM ujawniło, że Łukasz Mejza stracił prawo jazdy. Sam polityk szybko zdementował te rewelacje w wydanym oświadczeniu. Dzisiaj informacje rozgłośni potwierdziła jednak rzecznik prasowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Zgodnie z decyzją wydaną przez prezydenta miasta Zielonej Góry, poseł Mejza nie ma aktywnego prawa jazdy od 31 sierpnia. Decyzja została wydana po zakończonym postępowaniu – przekazała Karolina Gałecka. Jak dodała, poseł nie może legalnie prowadzić samochodu. Jeśli to zrobi i zatrzyma go policja, sprawa trafi do sądu.

Żeby odzyskać prawo jazdy, Łukasz Mejza musi przede wszystkim przejść ponownie kurs prawa jazdy oraz poddać się badaniom psychologicznym – przypomina RMF FM. 

Czytaj więcej

Łukasz Mejza z 225 punktami karnymi. Nadal ma prawo jazdy