Mateusz Morawiecki chce odgrywać rolę pragmatycznej prawicy, która byłaby do przyjęcia nie tylko dla wyborców już stojących przy PiS, ale też dla części wyborców, którzy 15 października pomogli dojść Donaldowi Tuskowi do władzy, głównie popierając Trzecią Drogę. Z kolei PiS przeciera sobie szlak do koalicji nie tylko z Konfederacją, ale też z Grzegorzem Braunem – te dwa procesy obserwujemy właśnie w Prawie i Sprawiedliwości.
Po kilkumiesięcznej wojnie podjazdowej w końcu mamy jasność: PiS przestał istnieć w dotychczasowym kształcie, choć proces zatracania tożsamości ideowej partii trwał już od dłuższego czasu. Zdaje się bowiem, że Jarosław Kaczyński zdecydował się postawić na ludzi o mentalności zacietrzewionych publicystów kosztem centrowych reformatorów.
To jedna z największych porażek prezesa Jarosława Kaczyńskiego od lat. W PiS do ostatniej chwili trwała próba przeciągania stronników Mateusza Morawieckiego. Tę próbę sił prezes przegrał z kretesem. I gdy już Morawiecki w końcu założy w parlamencie swój klub, to wiele wskazuje na to, że zacznie od wbicia mocnej szpili w miękkie podbrzusze PiS.
Nie rozumiem, dlaczego kolejne rządy rezygnują z wybudowania Polakom mieszkań, a obecny poszedł na wojnę, by bronić najmu krótkoterminowego.
Już 2 sierpnia 2026 r. zaczną obowiązywać przepisy nakładające obowiązek informowania o wykorzystaniu sztucznej inteligencji oraz oznaczania niektórych treści generowanych przez AI.