Artur Bartkiewicz w podcaście „Rzecz w tym” analizuje, jak poważne jest zagrożenie ze strony Rosji, czego można spodziewać się po Europie i Polsce oraz jaką rolę w dalszym przebiegu wojny może odegrać Donald Trump i Stany Zjednoczone.
Zdaniem Artura Bartkiewicza ostatnie wydarzenia wskazują na wyraźną eskalację rosyjskich działań. Coraz częstsze są sytuacje, w których Polska podrywa myśliwce w związku z pojawianiem się rosyjskich dronów w pobliżu granicy. – Mamy niewątpliwie do czynienia z eskalacją ze strony Rosji. To jest to, co było zapowiadane już wiosną – mówi gość podcastu. Jak podkreśla, równolegle rośnie liczba działań hybrydowych – od sabotażu po cyberataki.
Czytaj więcej
Liczebność etatowa rosyjskich sił zbrojnych została zwiększona o 15,5 tys. osób – wynika z dekretu prezydenta Rosji Władimira Putina, opublikowaneg...
Możliwe scenariusze i ryzyka ze strony Rosji
W rozmowie pojawia się również kwestia państw bałtyckich i możliwych scenariuszy ograniczonej rosyjskiej operacji. Bartkiewicz zwraca uwagę na retorykę Władimira Putina dotyczącą praw rosyjskojęzycznej ludności oraz na możliwość wykorzystania podobnych argumentów jak wcześniej w Donbasie, na Krymie czy w Gruzji. Jednocześnie zaznacza, że pełnoskalowa wojna Rosji z NATO pozostaje innym, mniej prawdopodobnym scenariuszem niż działania hybrydowe czy ograniczone operacje. – To wszystko sprawia, że poziom zagrożenia Europy ze strony Rosji rośnie – ocenia Bartkiewicz.
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy są zamrożone rosyjskie aktywa. W Europie znajduje się ponad 200 miliardów euro rosyjskich rezerw. Ich przejęcie mogłoby jednocześnie uderzyć w rosyjską gospodarkę i zapewnić Ukrainie dodatkowe środki. Problemem pozostaje jednak odpowiedzialność za ewentualny rosyjski odwet. Belgia, w której systemie bankowym znajdują się aktywa, obawia się, że w przyszłości mogłaby zostać sama z konsekwencjami takiej decyzji. – Nie jestem optymistą co do tego, że to się wydarzy, ale być może taki sygnał wystarczy. – mówi Bartkiewicz.
Czytaj więcej
W obliczu trwającej wojny w Ukrainie wśród części obywateli pojawiają się pytania, gdzie są dzieci polityków, podczas gdy na froncie walczą zwykli...
Gość podcastu analizuje także możliwość rosyjskich ataków hybrydowych w państwach Europy Południowej. Ostrzeżenia dotyczące Hiszpanii pojawiły się w raporcie CIA, a potencjalne zaplecze dla takich operacji może stanowić rosyjska obecność w Afryce Północnej i części państw Afryki. Zdaniem Bartkiewicza ewentualny sabotaż w Hiszpanii, Włoszech czy Portugalii mógłby wywołać silny społeczny wstrząs, ponieważ mieszkańcy tych państw są mniej przyzwyczajeni do bezpośredniego zagrożenia. – Dla nich ta wojna się toczy. Oni wiedzą, że trzeba wspierać Ukrainę, ale ona jest od nich odległa. To zwłaszcza widać w Hiszpanii, która jest jedynym krajem, który sprzeciwiał się gwałtownemu podnoszeniu wydatków na NATO – zauważa.
Ważnym wątkiem rozmowy jest potencjalny scenariusz ograniczonego konfliktu w państwach bałtyckich. Bartkiewicz zwraca uwagę, że Rosja może być zainteresowana działaniami, które pozostawiałyby NATO w trudnej sytuacji dotyczącej uruchomienia mechanizmu artykułu 5. Problemem byłoby rozstrzygnięcie, czy pojawienie się rosyjskich „zielonych ludzików” i samozwańczej struktury na terytorium państwa NATO oznacza już otwartą agresję. – Dlatego w tych scenariuszach, o których się mówi, raczej przewiduje się jakieś działania paramilitarne, hybrydowe albo ograniczone militarne – mówi gość.
Rosyjska gospodarka to gospodarka wojenna
Bartkiewicz porównuje również potencjał wojskowy Rosji i Europy. Rosyjska gospodarka została w dużej mierze przestawiona na produkcję zbrojeniową, podczas gdy europejskie gospodarki funkcjonują przede wszystkim w warunkach pokojowych. To oznacza, że państwa Zachodu dysponują ogromnymi zasobami gospodarczymi, ale ich szybkie przełożenie na produkcję uzbrojenia jest znacznie trudniejsze. – My mamy ogromną gospodarkę, ale o tym już jakiś czas temu, pisałem półtora czy dwa lata temu tutaj, że nasza gospodarka jest silna, ale to jest PKB, które pochodzi z produkcji pralek, zmywarek, telewizorów, a nie rakiet i czołgów – tłumaczy.
Czytaj więcej
Wykreślenie dwóch czołowych rosyjskich biznesmenów z listy sankcji Unii Europejskiej stworzyło precedens, który w europejskich sądach mogą wykorzys...
W rozmowie nie zabrakło także pytania o przyszłość wojny na Ukrainie i możliwe decyzje Władimira Putina. Bartkiewicz wskazuje na znaczenie rosyjskiej ofensywy zimowej oraz możliwe ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Jego zdaniem kluczowe będzie to, czy Rosji uda się osiągnąć przełom na froncie i zwiększyć presję na Zachód. – Jeżeli zimą Rosja nie złamie Ukrainy, a wszyscy będziemy robili wszystko, żeby nie złamała, no to Putin stanie przed dylematem, jak bardzo jeszcze może podnosić stawkę w tej grze i co może jeszcze zrobić, żeby skłonić Zachód, żeby on mu oddał Donbas – mówi.
Osobnym tematem jest postawa Stanów Zjednoczonych i Donalda Trumpa. Bartkiewicz przypomina, że po zmianie amerykańskiej polityki Europa zwiększyła własne zaangażowanie w finansowanie dostaw broni dla Ukrainy, wykorzystując m.in. możliwość kupowania amerykańskiego uzbrojenia. Jednocześnie Trump wysyła sygnały, które Bartkiewicz określa jako niejednoznaczne – z jednej strony wspiera Ukrainę, z drugiej apeluje do Kijowa o ograniczenie ataków na rosyjskie rafinerie i zaprasza Władimira Putina na spotkanie G20. – Na tym etapie jest lepiej na pewno niż było w 2025 – ocenia sytuację gość podcastu.
Na koniec rozmowa wraca do roli Polski w Unii Europejskiej i tego, czego Warszawa może oczekiwać od Brukseli. Wśród możliwych działań wymieniane są kolejne pakiety sankcji, uszczelnianie mechanizmów sankcyjnych, sankcje wtórne oraz dalsza dyskusja o przejęciu rosyjskich aktywów. Szczególne znaczenie ma jednak stworzenie wspólnej europejskiej odpowiedzi na rosyjskie działania hybrydowe. – My dzisiaj musimy go przekonać, że dużo większy koszt poniesie, jeżeli będzie tam walczył kolejne trzy, cztery lata i dalej będzie musiał mówić nie o pięciu latach nieudanych, tylko o dziewięciu – podsumowuje Artur Bartkiewicz.