Szwajcarski serwis informacyjny „20 Minuten” zapytał mera Kijowa Witalija Kliczkę o obecną sytuację w stolicy Ukrainy i krytykę płynącą w jego stronę ze strony części mieszkańców. Były bokser odpowiedział także na trudne pytania dotyczące mobilizacji i udziału dzieci polityków w walce na froncie. 

Gdzie są dzieci Witalija Kliczki? Mer Kijowa odpowiada

Dziennikarka serwisu zadała merowi Kijowa pytanie, które nurtuje wielu obywateli w czasie trwającej wojny. „Dlaczego to my, zwykli ludzie, mamy walczyć? Gdzie są dzieci polityków? Dlaczego mamy umierać, podczas gdy oni żyją za granicą?” Pytanie dotyczyło dzieci polityków w ogóle, ale również potomstwa Witalija Kliczki.

Były mistrz świata w boksie nie unikał odpowiedzi. Kliczko wyjaśnił, jak wygląda sytuacja jego trójki dzieci – dwóch synów: 26-letniego Jegora Daniela i 21-letniego Maksyma oraz córki 23-letniej Elizawiety Wiktorii.

„Moje dzieci nigdy nie mieszkały w Ukrainie. Urodziły się w Stanach Zjednoczonych i studiowały w Europie lub Ameryce” – odpowiedział Witalij Kliczko. 

Czytaj więcej

Rosja oferuje 20 mln dolarów za dowódcę ukraińskich dronów

Jak podaje Przegląd Sportowy, młodszy syn Kliczki 21-letni Maksym jest koszykarzem i aktualnie jest zawodnikiem drużyny East Carolina Pirates, występującej w amerykańskiej lidze NCAA, a wcześniej reprezentował barwy AS Monaco.

Były bokser podkreślił jednocześnie, że on sam wiele lat temu mimo kariery za granicą podjął decyzję o powrocie do ojczyzny.

– Sam mieszkałem za granicą, ale wróciłem, ponieważ moje korzenie są tutaj. Nikt mnie do tego nie zmuszał – zaznaczył. 

„Chcecie zatrzymać wojnę? Wyślijcie dzieci decydentów na front”

Na tym nie zakończył swojej wypowiedzi. Witalij Kliczko przytoczył również znany cytat. – Podoba mi się to zdanie: »Chcecie zatrzymać wojnę? Wyślijcie dzieci decydentów na front« – powiedział i dodał, że nie cytuje go bez powodu. Podkreślił, że sam nie unika odpowiedzialności i jako polityk regularnie co miesiąc odwiedza ukraińskich żołnierzy na linii frontu.

Kliczko zauważył, że problem ma szerszy wymiar. Choć przyznał, że w kraju można zaobserwować skrajne postawy, nie można uogólniać:

– Co mam odpowiedzieć? Odpowiedziałem w sprawie moich dzieci. Znam biznesmenów, których dzieci walczą na froncie, i znam wiele kontrprzykładów – podkreślił.

Czytaj więcej

Korea Południowa chce przeprosin od Ukrainy. W tle żołnierze z Korei Północnej

W opinii mera Kijowa dyskusja o tym, czy na froncie powinno być więcej dzieci decydentów, by wojna szybciej się skończyła, nie rozwiązuje źródła problemu. 

– To pytanie dotyczy całego społeczeństwa. Odpowiadam za siebie i swoją rodzinę. Nie zaczęliśmy tej wojny. Może ją zatrzymać tylko jedna osoba: ta, która ją rozpoczęła – powiedział Witalij Kliczko.