Karty mieszkańca mają przyciągać nowych podatników, budować lokalną tożsamość i przynosić korzyści tym, którzy dokładają się do miejskiego budżetu. Stały się one w ostatnich latach jednym z najpopularniejszych narzędzi marketingu terytorialnego w Polsce. Samorządy oferują ich posiadaczom np. tańsze przejazdy, darmowe wejścia na baseny i lodowiska czy zniżki w lokalnych instytucjach kultury, a do tego promocje u partnerów karty, np. na usługi edukacyjne lub kosmetyczne. 

Problem w tym, że część takich programów zaczęła być kwestionowana przez wojewodów, prokuraturę i sądy administracyjne. Chodzi o brak wyraźnej podstawy ustawowej oraz łamanie konstytucyjnej zasady równości.

Czytaj więcej

Karty mieszkańca w nowej formule. Największy nacisk samorządy kładą na cyfryzację

Karta mieszkańca bez wyraźnej podstawy ustawowej

Jak przykład Portal Samorządowy podaje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 31 stycznia 2025 r., który stwierdził nieważność uchwały wprowadzającej program „Gliwicka Karta Mieszkańca”. Władze Gliwic argumentowały, że przyznawanie benefitów osobom rozliczającym PIT w mieście mieści się w granicach zadań własnych gminy. Innego zdania był jednak NSA. Uznał, że rada miasta nie miała wyraźnego upoważnienia ustawowego do tworzenia w drodze aktu prawa miejscowego programu różnicującego uprawnienia mieszkańców według kryterium podatkowego.

Podobnie było w sprawie dotyczącej Katowickiej Karty Mieszkańca. W grudniu 2022 r. NSA podzielił stanowisko wojewody, który zakwestionował miejską uchwałę. W uzasadnieniu sąd przypomniał wynikającą z Konstytucji zasadę, zgodnie z którą samorząd może działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa. Nie może więc samodzielnie tworzyć nowych kompetencji, których nie przewidują ustawy. „Nie sposób przyjąć, że treść uchwały wyczerpuje delegację ustawową (...), która upoważnia radę gminy do ustalania wysokości cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej oraz za korzystanie z obiektów i urządzeń użyteczności publicznej” – napisano w uzasadnieniu.

Ekspert prawa samorządowego dr Mateusz Karciarz sugeruje ustawowe uporządkowanie zasad tworzenia kart mieszkańca oraz oparcie ich o miejsce zamieszkania. – Już dziś poszczególne ulgi można regulować na podstawie ustaw właściwych dla danej usługi. Jeśli samorządy mają nadawać jedną uchwałą pakiet uprawnień w wielu dziedzinach, potrzebne jest wyraźne upoważnienie ustawowe. Jako kryterium można wówczas przyjąć faktyczne miejsce zamieszkania, tak jak w art. 131 ust. 1 Prawa oświatowego. Należy dopuścić różne sposoby jego wykazania, bez wymogu zameldowania czy złożenia zeznania PIT, choć zeznanie może być jednym z dowodów – wyjaśnia ekspert w rozmowie z Portalem Samorządowym.

Czytaj więcej: Karty mieszkańca mają problem. NSA zakwestionował przywileje dla podatników PIT