Format trójmorski, powołany w 2015 r. z inicjatywy prezydentów Polski Andrzeja Dudy oraz Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović, miał być projekcją wschodzącej siły politycznej i gospodarczej Nowej Europy. Państwa członkowskie domagały się przeniesienia ciężkości decyzyjnej w sprawach europejskich z Brukseli, Berlina i Paryża w stronę Warszawy, Pragi, Zagrzebia i Bukaresztu.
Liderem tej regionalnej platformy współpracy, z racji statusu kraju-założyciela, ale i największego potencjału gospodarczego, stała się Polska, co wzmacniało apetyt Warszawy na stanie się istotnym ośrodkiem politycznym i gospodarczym w wymiarze transeuropejskim.
Format Three Seas Initiative (3SI) jest inicjatywą prezydencką i był flagowym projektem geopolitycznym ówczesnej głowy państwa, czyli Andrzeja Dudy. Zdaniem Jakuba Drożdza z Instytutu Dyplomacji Gospodarczej, wręcz jego „największym osiągnięciem w polityce zagranicznej, tuż obok wzmocnienia relacji Polska–USA i Polska–Ukraina”. Następca Dudy – Karol Nawrocki, jest jednak wobec tej koncepcji współpracy 13 stolic mniej aktywny.
– Prezydent Nawrocki niejako „odziedziczył” ten projekt. Jego priorytetem jest jednak zbudowanie jak najlepszych relacji z administracją prezydenta Trumpa i na tym się skupia, a nie na Inicjatywie Trójmorza, która wciąż nie wyszła z etapu dyplomacji prezydencko-szczytowej – ocenia Drożdż.
Orbán, Fico i wojna. Dlaczego Trójmorze wyhamowało
Zmiana personalna na pozycji lidera projektu mogłaby jednak przejść niezauważona, gdyby nie wydarzenia geopolityczne w Europie Środkowej oraz w Europie Wschodniej w ostatnich latach. To w głównej mierze one sprawiły, że siła głosu Inicjatywy Trójmorza jest mocno umiarkowana. Cieniem na współpracy państw rzucił się choćby rozdźwięk w podejściu poszczególnych stolic do putinowskiej Rosji. Zbliżenie z Moskwą, którego orędownikami był węgierski rząd Victora Orbana i słowacki rząd Roberta Ficy, przekreślało szanse na wspólne projekty gospodarcze i polityczne w regionie.
Impet 3SI wyhamował też przez wojnę. Bezpośrednie sąsiedztwo z Ukrainą albo Rosją – nad którymi od 2022 r. latają pociski artyleryjskie i moździerzowe – ma aż 7 z 13 państw należących do Inicjatywy Trójmorza. Patrząc od północy są to Estonia , Łotwa, Litwa, Polska, Słowacja, Węgry i Rumunia. Uwaga premierów, prezydentów i sztabu dyplomatycznego tych państw orbitowała wokół spraw pilniejszych niż regionalna współpraca w zakresie energetyki, transportu czy cyfryzacji.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki wykorzystał orędzie do ponownego zarzucenia rządzącym, że prowadzą finanse publiczne do katastrofy. Tylko, czy pierwszy o...
– Wojna , wydatki obronne, współpraca nordycko-bałtycka czy nowe formaty, takie jak ukraińska Karpacka Inicjatywa Integracyjna, przesunęły uwagę z formatu, który przez lata był głównym polskim projektem regionalnym. Do tego Inicjatywa wciąż ma kłopot z przejściem od deklaracji do inwestycji, a jej fundusz infrastrukturalny pozostaje skromny w porównaniu z potrzebami regionu – zauważa Maciej Dachowski, dyrektor programu polityki zagranicznej i integracji europejskiej w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Trójmorze ma pieniądze, ale skromne
Niemniej prace Inicjatywy Trójmorza nie ustały. W kwietniu 2026 r., jak co roku, odbył się Szczyt Trójmorza. W Zagrzebiu Polskę reprezentował prezydent Karol Nawrocki. Oprócz liderów wszystkich 13 państw członkowskich obecna była także delegacja z USA pod kierownictwem sekretarza ds. energii Chrisa Wrighta. W roli partnera stowarzyszonego do stołu zasiadła też delegacja Ukrainy.
– Wiosenny szczyt Trójmorza był zorganizowany z dużym zaangażowaniem prezydenta Nawrockiego, co świadczy o tym, że projekt jest daleki od bycia porzuconym przez niego – podkreśla Drożdż z IDG.
3SI wzmacnia nie tylko swoją nogę polityczną, ale też ekonomiczną. Pod koniec września Bank Gospodarstwa Krajowego – wraz z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym i pięcioma innymi instytucjami z Europy Środkowej – powołał do życia „fundusz funduszy” Trójmorza z kapitałem 360 mln euro. Docelowo, nowy Fundusz Trójmorza ma mobilizować nawet 2 mld euro kapitału na inwestycje infrastrukturalne w regionie.
Pełnoprawnymi członkami Inicjatywy Trójmorza są obecnie 13 kraje UE: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Grecja (od 2023 r.), Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry. W pracach roboczych i podczas oficjalnych posiedzeń uczestniczą też partnerzy strategiczni, m.in. Stany Zjednoczone, Japonia, Włochy, Niemcy i Komisja Europejska.
G20, Miami i Indie. Gdzie Polska kieruje uwagę
Wyhamowanie pędu Inicjatywy Trójmorza w Polsce związane jest też z przeskoczeniem Polski do dyplomatycznej Ligi Mistrzów. Od grudnia 2025 r. Polska formalnie uczestniczy w pracach Grupy G20 i to wokół tego projektu skupione są zasoby polskiej dyplomacji.
Takie obserwacje potwierdza Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Domański przyznaje, że temat Inicjatywy Trójmorza na liście priorytetów polityki gospodarczej Warszawy znajduje się w tle działań dyplomacji gospodarczej o zasięgu globalnym.
– Współpraca regionalna jest dla nas nadal istotna. Spójrzmy choćby na Czechy, które są drugim na świecie odbiorcami naszego eksportu. Również na G20 czujemy się reprezentantami Europy Środkowej i staramy się mówić w imieniu całego regionu – mówi Domański.
– Natomiast nasz rząd prowadzi w ostatnim czasie znacznie bardziej aktywną politykę gospodarczą na innych kierunkach, pozaeuropejskich. Intensyfikujemy relacje z Kanadą, Turcją, Australią czy Indiami. Wkrótce premier Donald Tusk wraz z dużą delegacją biznesową odwiedzi Indie i Wietnam. Te wszystkie wizyty mają wymiar bardziej gospodarczy niż polityczny – wskazuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister finansów i gospodarki.
Jako osoba decyzyjna w sprawach związanych z polską gospodarką, handlem, rozwojem i ekonomicznymi relacjami z innymi podmiotami prawa międzynarodowego, w tym roku już kilka razy brał udział w USA w spotkaniach krajów G20. Na posiedzeniach Grupy w USA w tym roku obecny był również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W grudniu, na Szczycie G20 w Miami, obecny będzie z kolei prezydent Karol Nawrocki.
– Jeśli Polska przyjedzie do Miami wyłącznie jako partner Waszyngtonu, Trójmorze pozostanie przede wszystkim przedłużeniem relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Jeśli przywiezie propozycje uzgodnione z partnerami, stanie się czymś więcej – ocenia Dachowski z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Co musi się zmienić, by Trójmorze przetrwało
Komentatorzy globalnej geopolityki, z którymi rozmawiamy, idei Inicjatywy Trójmorza jeszcze nie skreślają. Maciej Dachowski wskazuje, że Warszawa musi budować wspólny głos 3SI na forum Unii Europejskiej w takich sprawach jak budżet, polityka spójności, energetyka czy mobilność wojskowa. Siłą Nowej Europy ma być nie tylko 120 mln mieszkańców i łączne PKB przekraczające 3,5 bln euro, ale też impuls ekonomiczny, jaki region może dać całemu kontynentowi.
– Trójmorze przestało być regionem, który tylko odrabia zaległości po transformacji. Coraz więcej firm z regionu inwestuje za granicą, a infrastruktura, energetyka i połączenia cyfrowe mogą uczynić z niego realny makroregion, a nie tylko platformę dorocznych szczytów – zauważa analityk z Fundacji im. Pułaskiego.
Dodaje przy tym, że niezbędne dla siły nośnej Inicjatywy są nowe projekty, które muszą przejść z fazy zamiarów w fazę realizacji.
– Dobrym przykładem jest wspólna konstelacja satelitarna. W Dubrowniku firmy i instytucje z sześciu państw Trójmorza podpisały list intencyjny w sprawie hybrydowej konstelacji obserwacji Ziemi, a Polska zgłosiła własny projekt flagowy 3SI Sat. To właśnie takie przedsięwzięcia, łączące bezpieczeństwo, nowe technologie i regionalny przemysł, mogą nadać Inicjatywie treść – mówi Dachowski.
Czytaj więcej
Po miesiącach jednoznacznego wsparcia ze strony administracji Donalda Trumpa głos w sprawie polskich aspiracji do G20 zabrał Londyn. Brytyjski MSZ...
Z kolei Jakub Drożdż wskazuje na konieczność „zinstytucjonalizowania” tego formatu, by Inicjatywa Trójmorza powołana w 2015 r. przez prezydentów Polski i Chorwacji nie straciła swojej pozycji w regionie Nowej Europy na rzecz choćby Karpackiej Ósemki. To pomysł integracji regionu wysunięty w tym roku przez Kijów.
– To inicjatywa o podobnym charakterze co Trójmorze. Jeśli więc Trójmorze nie zostanie szybko zinstytucjonalizowane, to straci swoje miejsce na mapie Europy. Polityka nie lubi próżni i Polska, przez zaniedbania instytucjonalne, nie wykorzysta okazji do stania się liderem regionu – przewiduje ekspert Instytutu Dyplomacji Gospodarczej.
Gospodarzem Szczytu Inicjatywy Trójmorza w 2027 r. będzie Słowacja. Liderzy krajów Nowej Europy będą obradować w Bratysławie w kwietniu.