– Jesteśmy przyjaciółmi Polski. Prezydent wykonuje świetną robotę. Dlatego ją zaprosiliśmy – wyjaśniał w kwietniu prezydent USA Donald Trump pytany, dlaczego Polska – niebędąca formalnie członkiem grupy G20 – była obecna w Waszyngtonie na spotkaniu ministrów finansów i szefów banków centralnych krajów G20.

Był to kolejny jasny sygnał wysyłany przez Biały Dom pokazujący poparcie dla Polski w drodze do członkostwa w tym elitarnym gronie. Obecna amerykańska administracja snuje wręcz wizję, jakoby Polska miała w bloku zająć miejsce Republiki Południowej Afryki, którą Trump chce zepchnąć na polityczny margines ze względu na swoją dużą niechęć do konceptu BRICS.

Czytaj więcej

G20 to elitarny klub. Czy daje realne korzyści?

Życzliwość Trumpa wobec Polski i prezydenta Karola Nawrockiego niedługo może jednak przestać mieć znaczenie. Polska wciąż jest bowiem jedynie gościem specjalnym doproszonym do stołu przez przyjaznych nam gospodarzy, a nie trwałym uczestnikiem bloku. Tymczasem kierownicza rola USA w pracach grupy G20 z końcem roku wygasa. I choć głos Waszyngtonu nadal będzie miał swoją wagę, to od grudnia formalną agendę polityczno-gospodarczą i priorytety prac grupy kreślić będą już nie Amerykanie, a Brytyjczycy.

Wielka Brytania może poprzeć Polskę w drodze do G20

Zamiana stolic nie musi jednak być dla Polski niekorzystna. Wielka Brytania – obok USA i Francji – to najbliższy nam sojusznik z grona krajów przynależących do G20. Mamy więc prawo oczekiwać, że Londyn, podobnie jak Waszyngton, nadal będzie wspierał Polskę w dążeniu do stałego członkostwa w kręgu najważniejszych krajów świata. I rzeczywiście – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, Londyn nie zamierza aspiracji Warszawy przekreślać.

„Jesteśmy świadomi zarówno imponującego rozwoju gospodarczego Polski i jej rosnącego znaczenia międzynarodowego, jak i stanowiska Stanów Zjednoczonych wyrażającego poparcie dla polskich aspiracji związanych z G20” – oświadczył w przesłanym „Rz” komentarzu brytyjski MSZ.

Czytaj więcej

Polska weszła do gospodarczej elity, ale stare atuty już nie działają

Londyn zaznaczył jednocześnie, że przygotowania do brytyjskiego przewodnictwa w G20 są obecnie na wczesnym etapie i dopiero trwa „planowanie priorytetów oraz ustalenie szczegółów współpracy”.

Warto przy tym zaznaczyć, że grupa G20 nie jest formalną organizacją międzynarodową, nie posiada statutu i nie ma ustalonej oficjalnej procedury przystępowania nowych krajów członkowskich.

Polska uczestniczy w spotkaniach G20 jak pełnoprawny członek

W kwietniu Warszawa po raz pierwszy w historii wzięła udział w ministerialnym spotkaniu w formule G20 jako pełnoprawny uczestnik, a nie tylko obserwator. W Waszyngtonie, na formalnym zjeździe ministrów finansów i szefów banków centralnych, Polskę reprezentował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz prezes NBP Adam Glapiński.

Jak potwierdza nam MSZ, Polski nie zabraknie też na kolejnym oficjalnym spotkaniu przedstawicieli najpotężniejszych krajów świata.

„Polska uczestniczy w pracach G20 na zasadach de facto pełnoprawnego członka grupy” – napisał resort w przesłanym „Rzeczpospolitej” komentarzu. „Oznacza to także udział we wszystkich spotkaniach, na wszystkich szczeblach. W tym w spotkaniach ministerialnych, wśród których jest spotkanie ministrów spraw zagranicznych” – dodał.

Czytaj więcej

Szokujące prognozy Saxo Banku: Polska zatrzymuje się na 72 godziny

Spotkanie szefów dyplomacji odbędzie się 30-31 października w amerykańskiej Atlancie. Natomiast główny szczyt G20 zaplanowano na grudzień 2026 r. na Florydzie. W gronie najważniejszych światowych przywódców Polskę reprezentować będzie Prezydent RP Karol Nawrocki, który do Miami został zaproszony przez Donalda Trumpa we wrześniu ubiegłego roku.

Polski MSZ nie odpowiedział nam na pytanie, czy trwają zabiegi, aby oprócz Nawrockiego Warszawę reprezentował też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Po Wielkiej Brytanii przewodnictwo w G20 obejmie Korea Południowa

Szanse na trwałe zagoszczenie na forum G20 przez Polskę zwiększa kalendarz liderowania. Przed USA pracami G20 kierowały kraje politycznie i ideowo odległe od interesów Warszawy, począwszy od Indonezji (2022), przez Indie (2023) i Brazylię (2024), a na Republice Południowej Afryki (2025) kończąc. To państwa, w których interesie jest raczej osłabianie pozycji Europy i USA, a umacnianie siły tzw. globalnego południa.

Po Wielkiej Brytanii stery w pracach G20 przejmie Korea Południowa.

Grupa G20 powstała w 1999 r. w odpowiedzi na azjatycki i rosyjski kryzys finansowy. Celem było stworzenie forum skupiającego czołowe gospodarki świata, które wspólnie wyznaczałyby kierunki globalnej polityki gospodarczej i finansowej. Blok tworzy 19 państw (Arabia Saudyjska, Argentyna, Australia, Brazylia, Chiny, Francja, Indie, Indonezja, Japonia, Kanada, Korea Płd., Meksyk, Niemcy, Rosja, RPA, Turcja, USA, Wlk. Brytania i Włochy) oraz Unia Europejska i Unia Afrykańska.

Wbrew powszechnemu przekonaniu warunkiem członkostwa nie jest bycie jedną z 20 największych gospodarek świata. Na liście członków brakuje m.in. Hiszpanii i Holandii (są zbiorczo reprezentowane przez UE), a są Argentyna i RPA, których gospodarki są mniejsze niż choćby Polski czy Szwajcarii. Niemniej grupa G20 to dziś ok. 80 proc. globalnego PKB i ok. 2/3 globalnej populacji.