W Polsce rozmowa o Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) niemal nieuchronnie zaczyna się od Wołynia. I trudno się temu dziwić. Rzeź wołyńska 1943 r., a później masowa przemoc wobec polskiej ludności cywilnej w Galicji Wschodniej, należą do najtragiczniejszych kart polsko-ukraińskiej historii XX wieku. W polskiej pamięci UPA istnieje więc nie jako ukraiński ruch niepodległościowy, lecz przez doświadczenie zamordowanych ludzi, zniszczonych rodzin i spalonych wsi.

Nie wynika jednak z tego automatycznie, że Polska zajmowała w świecie ukraińskiego podziemia równie ważne miejsce, jakie UPA zajmuje dziś w polskiej pamięci. Warto postawić dwa pytania. Co UPA zrobiła Polakom? Kim Polacy byli dla UPA? Na pierwsze w znacznej mierze znamy odpowiedź. Drugie zwykle ginie z pola widzenia, bo polskie doświadczenie naturalnie stawia Polskę w centrum historii wzajemnych relacji. Jeśli jednak spróbujemy spojrzeć na ukraińskie podziemie od wewnątrz, centrum jego politycznego świata może znajdować się gdzie indziej.

Czytaj więcej

Skrucha i przebaczenie a przeszkody w drodze do pojednania Polski i Ukrainy

Świat Ukraińców z UPA był antypolski, ale dużo bardziej antyrosyjski

Powstaniec żył nie tylko w rzeczywistości konfliktu polsko-ukraińskiego. Na jego doświadczenie składały się II Rzeczpospolita, okupacja niemiecka, powrót władzy sowieckiej, aresztowania, deportacje, więzienia, walka z aparatem represji i własny projekt ukraińskiej państwowości. Polski przeciwnik był częścią tej historii. Pytanie jednak brzmi, jak ważną. Dobrym źródłem są tu pieśni powstańcze. Nie zastąpią programu politycznego, rozkazu czy raportu podziemia, ale pokazują, kogo nazywa się wrogiem, do walki z kim się i komu przypisuje się więzienie, deportację czy utratę państwa.

Przeanalizowałem 604 numerowane pozycje z głównego zbioru 25. tomu „Litopysu Ukraińskiej Powstańczej Armii” – „Pieśni UPA”, opracowanego przez ukraińsko-kanadyjskiego kompozytora i redaktora muzycznego Zenowija Ławryszyna. Nie są to 604 „oficjalne pieśni UPA”, ani wyłącznie teksty napisane przez powstańców. Zbiór obejmuje także utwory międzywojenne, ludowe przeróbki, pieśni więzienne i łagrowe oraz późniejsze. Trafniej więc mówić o świecie pieśni ukształtowanym wokół ukraińskiego podziemia niepodległościowego.

Rzeź wołyńska

Rzeź wołyńska

Foto: PAP

Liczyłem pozycje pieśniowe, a nie liczbę powtórzeń konkretnych słów. Kategorie nie były też rozłączne. W jednej pieśni wśród wrogów mogli pojawiać się jednocześnie Polak i Moskal. W „Marszu OUN” (s. 3-4) obok siebie występują „Lachy” i „przeklęta moskiewska komuna”. Nie mamy więc do czynienia z podziałem zbioru na dwie osobne grupy „polskich” i „moskiewskich” tekstów. Samo wyszukiwanie również nie sprowadzało się do dwóch etnonimów. Po stronie polskiej uwzględniałem różne określenia Polaków, Polski i związanych z nią struktur państwowych oraz wojskowych. Po stronie moskiewsko-sowieckiej – nie tylko nazwy narodu czy terytorium, lecz także władzę sowiecką, jej ideologiczne znaczniki, instytucje polityczne i aparat represji. Każdy przypadek był oceniany w kontekście.

W 162 spośród 604 pozycji pojawia się moskiewsko-sowiecki obraz wroga. W 40 – polski. To około 26,8 proc. wobec 6,6 proc., czyli nieco ponad cztery do jednego. Sama proporcja nie jest jednak najciekawsza. Ważniejsza okazuje się różnica w konstrukcji obrazu obu przeciwników. Polski wróg jest w tych pieśniach realny i bywa przedstawiany bardzo brutalnie. Pojawia się jako przeciwnik wojskowy, władza, z którą się walczy, uczestnik konfliktu terytorialnego i bezpośredni wróg powstańców. Nie ma więc sensu ani pomniejszać, ani maskować antypolskiego komponentu tego świata. Jednocześnie polski przeciwnik najczęściej pozostaje konkretnym aktorem historyczno-politycznym. Za tym obrazem stoją spór o terytorium, doświadczenie państwa międzywojennego, represje, granice, konfrontacja zbrojna i rywalizacja dwóch projektów narodowych.

Czytaj więcej

Po decyzji Zełenskiego liczba antyukraińskich treści w polskiej sieci wzrosła o 345 proc.

Wrogość UPA wobec Rosji na zupełnie innym poziomie niż wobec Polski. W jednej z pieśni Armia Krajowa pomaga Ukraińcom

Obraz moskiewsko-sowiecki rozwija się szerzej. Wykracza poza konkretny naród czy sąsiednie państwo i obejmuje sam porządek polityczny: ideologię, machinę państwową, władzę partyjną, organy represji, system więzień i deportacji. Wróg jest obecny nie tylko na polu walki, lecz również w więzieniu, na zesłaniu, w obozie i w samym doświadczeniu życia w określonym systemie. Wymowna jest nawet represyjna geografia tych pieśni. Syberia, tajga czy katorga same w sobie nie były zaliczane przeze mnie do ścisłego wyniku, jeśli tekst nie pozwalał jednoznacznie wskazać sprawcy represji. Sama ich obecność pokazuje jednak, jak daleko ten antagonizm wykracza poza zwykłą konfrontację wojskową. Chodzi już nie tylko o armię przeciwnika, lecz o cały porządek polityczny.

Jeszcze ciekawsze jest to, co dzieje się z polskim aktorem, gdy zmienia się sytuacja polityczna. W pieśni „Morduje Stalin lud głodny. Antybolszewicki internacjonal” (s. 359) Polacy pojawiają się obok Estończyków, Finów, Łotyszy i innych narodów, które już „poznały Moskwę”. Nie są tu wrogami Ukraińców, lecz innym narodem mającym doświadczenie zetknięcia z tym samym centrum dominacji. W „Nowa radość stała (4)” (s. 370), Armia Krajowa już „pomaga”, ponieważ wie, co sowieckie panowanie oznacza dla zniewolonych narodów. Z kolei w „Bóg Przedwieczny (3)” (s. 376) AK ponownie występuje jednak jako aktor negatywny, związany z przemocą wobec Ukraińców. Te trzy przypadki mówią o naturze polskiego obrazu więcej niż sama liczba 40. Ten sam polski aktor może być wrogiem, jednym z kilku przeciwników, przedstawicielem innego zniewolonego narodu albo sytuacyjnym partnerem. Jego status zależy od konkretnej konfiguracji politycznej.

W przypadku moskiewsko-sowieckiego aktora systemowego analogicznego przejścia w tym zbiorze nie znalazłem. Zmieniają się nazwy, język i sposoby personifikacji, ale nie podstawowa funkcja. Pozostaje on centrum zewnętrznego panowania i systemem, który neguje możliwość istnienia niepodległej państwowości ukraińskiej.

Czytaj więcej

Rosja wykorzystuje spór Polski z Ukrainą o Wołyń. „Dezinformacja eksplodowała”

Polska nie zajmowała centralnego miejsca w świecie UPA

I właśnie tutaj kryje się zasadnicza różnica. Polska występuje przede wszystkim jako przeciwnik w konkretnym konflikcie historycznym. Konflikt ten może być niezwykle brutalny i krwawy, ale jest związany z określoną sytuacją polityczną. Kiedy sytuacja się zmienia, potencjalnie może zmienić się także rola samego przeciwnika. Antagonizm moskiewsko-sowiecki ma inną logikę. Coraz mniej sprowadza się do walki z konkretnym narodem czy sąsiednim państwem, a coraz bardziej nabiera charakteru konfliktu z systemem, w ramach którego niepodległa Ukraina po prostu nie jest przewidziana.

Z tych liczb nie należy jednak wyciągać dalej idących wniosków. Zbiór Ławryszyna jest zróżnicowany chronologicznie i niejednorodny. Nie jest sondażem opinii żołnierzy UPA w konkretnym roku, ani losową próbą wszystkich pieśni rzeczywiście śpiewanych w podziemiu. Nie pozwala więc twierdzić, że każdy powstaniec zawsze uważał władzę sowiecką za swojego głównego wroga. Pozwala jednak stwierdzić coś węższego, ale ważnego. W analizowanym zbiorze moskiewsko-sowiecki obraz wroga pojawia się około czterokrotnie częściej niż polski i obejmuje znacznie szerszy zakres doświadczenia politycznego.

I właśnie tutaj ujawnia się ważna asymetria współczesnej polskiej pamięci. Dla Polaków UPA naturalnie pozostaje kojarzona przede wszystkim z rzezią wołyńską. To mówi wiele o miejscu UPA w polskim doświadczeniu historycznym. Nie określa jednak automatycznie miejsca Polski w wewnętrznym świecie ukraińskiego środowiska powstańczego. Centralne miejsce UPA w polskiej pamięci nie oznacza centralnego miejsca Polski w świecie UPA. Dla polskiej wsi na Wołyniu UPA mogła być najważniejszym bezpośrednim zagrożeniem. Dla ukraińskiego konspiratora w innym regionie albo na innym etapie wojny główne zagrożenie mogło nadchodzić z zupełnie innej strony. Oba doświadczenia są rzeczywiste, ale nie są swoim lustrzanym odbiciem.

Czytaj więcej

Ambasador Ukrainy: W UPA byli zbrodniarze, ale i w polskim podziemiu były takie akty

Rola Polski mogła się zmieniać, ale sowiecka Rosja była dla UPA więcej niż przeciwnikiem narodowym 

Dlatego polska i ukraińska debata o UPA tak często odpowiadają na dwa różne pytania. Polskie brzmi: co UPA zrobiła Polakom? Ukraińskie: przeciw komu i o co walczyła? Pierwsze naturalnie prowadzi do Wołynia. Drugie znacznie częściej prowadzi do doświadczenia sowieckiego. Problem zaczyna się wtedy, gdy odpowiedź na jedno z tych pytań próbuje się zamienić w pełny opis całego zjawiska. Analizowany zbiór pokazuje granice takiego uproszczenia dość wyraźnie. Polski przeciwnik jest w nim realny, bywa niezwykle brutalny i pozostaje bezpośrednio związany z walką zbrojną. Jego polityczna rola może jednak zmieniać się wraz z sytuacją. Systemowy przeciwnik ze Wschodu zachowuje się inaczej. Zmienia się język, którym jest opisywany, ale nie jego miejsce w samej konstrukcji konfliktu.

Dlatego odpowiedź na pytanie, gdzie w świecie UPA była Polska, wydaje się dość wyraźna. Była ważnym przeciwnikiem, ale nie zajmowała w analizowanym zbiorze miejsca centralnego. Obraz moskiewsko-sowiecki nie tylko pojawia się częściej, ale, co ważniejsze, wykracza daleko poza obraz konkretnego przeciwnika narodowego. Polski przeciwnik mógł zmienić swoją rolę polityczną. Moskwa w tym zbiorze zmieniała nazwy, ale nie funkcję.

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

Autor

Taras Myszljajew

Doktor nauk społecznych w zakresie nauki o polityce i administracji. Ekspert i analityk NGO Międzynarodowy Alians Dyplomatyczny