Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega nowelizacja Kodeksu rodzinnego, która ma wprowadzić pieczę współdzieloną jako standard.
- Dlaczego poprawka minister Katarzyny Kotuli wywołała spór w rządzie i sprzeciw organizacji ojcowskich.
- W jaki sposób Konwencja stambulska stała się argumentem w dyskusji o opiece naprzemiennej.
- Jak planowane przepisy wpłyną na tymczasową opiekę nad dzieckiem na czas rozprawy rozwodowej.
„Dziecko nie jest własnością. Dziecko to człowiek, którego dobro musi stać ponad konfliktem rodziców” – ogłosił pod koniec kwietnia minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Zapowiedział nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, wprowadzającą jako standard po rozstaniu rodziców pieczę współdzieloną, czyli rozwiązanie polegające na tym, że dziecko mieszka naprzemiennie u ojca i matki w powtarzających się okresach.
Nad projektem kończą się prace w rządzie i trafił już na Komitet Stały Rady Ministrów, jednak nieoczekiwanie doszło do spięcia między resortem sprawiedliwości a minister ds. równości Katarzyną Kotulą z powodu zgłoszonych przez nią poprawek.
Poprawki minister ds. równości dotyczyły tzw. postępowań zabezpieczających
Czytaj więcej
Większość ankietowanych zna termin „piecza współdzielona” i uważa to rozwiązanie za korzystne dla dzieci. Przeważająca część opowiada się też przec...
Do tych przepisów Kotula nie wniosła uwag. Zaproponowała za to rezygnację ze zmiany, którą Ministerstwo Sprawiedliwości chciało wprowadzić w Kodeksie postępowania cywilnego. Założyło, że opieka współdzielona ma być również punktem wyjścia w postępowaniach zabezpieczających opiekę nad dzieckiem, czyli innymi słowy – przy podejmowanej przez sąd tymczasowej decyzji, która reguluje sytuację małoletniego na czas rozprawy rozwodowej. Zdaniem Kotuli, tutaj opieka naprzemienna nie powinna być wcale standardem.
Zdaniem minister ds. równości, rozwiązania proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości są niezgodne z konwencją stambulską
„Rekomenduje się rezygnację z art. 756(1a) k.p.c., przewidującego co do zasady pieczę współdzieloną w ramach zabezpieczenia, ponieważ ogólne przepisy o zabezpieczeniu są wystarczające. Taka »domyślna« reguła, stosowana przed zbadaniem, czy występuje przemoc domowa, byłaby trudna do pogodzenia z art. 31 i art. 51 Konwencji stambulskiej. Zabezpieczenie nie powinno wyprzedzać oceny ryzyka przemocy” – napisała w piśmie do Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Cytowane przez nią art. 31 i 51 Konwencji stambulskiej obligują państwa sygnatariuszy, by „przy ustalaniu prawa do opieki i do widzenia z dzieckiem były brane pod uwagę przypadki przemocy” oraz by władze danego kraju przeprowadzały analizę „ryzyka powtarzania się aktów przemocy”.
Katarzyna Kotula chciała wybić zęby ważnej nowelizacji?
Projekt zgłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości często przedstawiany jest jako korzystny dla ojców, bo oni o wiele częściej niż matki narzekają na złe traktowanie w sądach rodzinnych. Dlatego prace nad nim są monitorowane przez Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn, które ostro skrytykowało pismo Kotuli w mediach społecznościowych. „Nasze ogromne zdziwienie wywołuje fakt, że Katarzyna Kotula – pełnomocniczka rządu do spraw równości – w oficjalnym piśmie złożonym w toku prac legislacyjnych postuluje istotne ograniczenie równościowego charakteru projektu ustawy poprzez usunięcie punktu, który przewiduje opiekę współdzieloną jako punkt wyjścia w postępowaniach zabezpieczających opiekę nad dzieckiem. Naszym zdaniem taka propozycja idzie dokładnie wbrew intencjom ustawodawcy” – napisało w mediach społecznościowych.
Czytaj więcej
Po 15 latach od pierwszego Kongresu Kobiet rusza podobna inicjatywa dla mężczyzn, którzy mówią: „dość lekceważenia naszych spraw”.
– Uważamy, że rodzice po rozwodzie, czy też znajdujący się w sytuacji rozwodowej, powinni domyślnie zachować swoje pełne prawa i władzę rodzicielską oraz nadal być obecni w życiu dziecka. Przemoc domowa jest oczywiście poważnym problemem i każdy jej przypadek powinien być dokładnie zbadany, a reakcja państwa na przemoc – zdecydowana. Trudno jednak zakładać, że skoro jeden z rodziców składa pozew rozwodowy, to w tej rodzinie domyślnie jest przemoc. I w dodatku – że w oparciu o deklarację jednej ze skonfliktowanych stron będzie od razu wiadomo, kto tę przemoc stosuje, a kto jest tym bezpiecznym rodzicem – mówi „Rzeczpospolitej” Michał Gulczyński, członek zarządu Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn. – Izolowanie dziecka od drugiego rodzica też jest formą przemocy. Przede wszystkim wobec bezbronnego dziecka, ale również drugiego rodzica. O tym już pani minister zdaje się nie pamiętać – dodaje Michał Gulczyński.
Ktoś próbuje zbudować fałszywą narrację, że jestem przeciwniczką pieczy współdzielonej
Co na to minister ds. równości? Czy rzeczywiście chciała osłabić projekt, przedstawiany jako równościowy? Katarzyna Kotula przekonuje, że chodziło jej jedynie o dobro dzieci. – Ktoś próbuje zbudować narrację, że jestem przeciwniczką pieczy współdzielonej. To kompletna nieprawda – zapewnia „Rzeczpospolitą” Katarzyna Kotula. – Po prostu jestem nie tylko pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania, ale też krajową koordynatorką realizacji rządowego programu przeciwdziałania przemocy domowej i w tym właśnie charakterze występowałam w trakcie prac nad projektem Ministerstwa Sprawiedliwości. Moim zdaniem zbadanie, czy nie dochodzi do przemocy wobec dziecka, powinno się odbyć na samym początku przy udzielaniu zabezpieczenia. Pamiętajmy, że postanowienia w zakresie zabezpieczenia często determinują sytuację dziecka na długie miesiące. Ministerstwo Sprawiedliwości co prawda na dziś odrzuciło większość moich uwag, ale trwają rozmowy na temat doprecyzowania tego ważnego dla mnie artykułu – dodaje Katarzyna Kotula.
Ministerstwo Waldemara Żurka uznało propozycję Katarzyny Kotuli za bezzasadną
Rzeczywiście, zgodnie z tym, co powiedziała nam minister ds. równości, Ministerstwo Sprawiedliwości jej uwag nie uwzględniło. „Odnosząc się do powyższej propozycji należy wskazać, że jednym z priorytetów wprowadzanych zmian – chociaż nie przeważającym nad podstawową przesłanką dobra dziecka – jest uniknięcie separowania dziecka od któregokolwiek z rodziców na czas trwania postępowania i tworzenia polityki »faktów dokonanych«. Przewaga przesłanki dobra dziecka powoduje, że jeśli sąd będzie miał powody do podejrzeń, że wobec dziecka dochodzi do przemocy, będzie mógł zastosować inną niż piecza współdzielona formę zabezpieczenia styczności, kontaktów i więzi między rodzicem a dzieckiem” – napisał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
Czytaj więcej
Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił wyrok skazujący księdza Mirosława Matusznego, proboszcza parafii w podlubelskim Snopkowie. Chodziło o znieważenie p...
– W piątek 2 października odbyło się spotkanie organizacji zajmujących się sprawami mężczyzn z Katarzyną Kotulą, a temat poprawek zaproponowanych przez nią do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego był jednym z wiodących tematów. Rzeczywiście usłyszeliśmy od pani minister, że opinię złożyła nie tyle jako pełnomocniczka rządu do spraw równości, lecz jako krajowa koordynatorka realizacji rządowego programu przeciwdziałania przemocy domowej, bo również tę drugą funkcję pełni w rządzie – relacjonuje Michał Gulczyński.
Faktycznie, w swoim stanowisku Katarzyna Kotula występowała jako osoba pełniąca dwie funkcje jednocześnie: pełnomocniczki rządu do spraw równości i krajowej koordynatorki realizacji rządowego programu przeciwdziałania przemocy domowej. Jednak nadesłała je na papierze firmowym z nagłówkiem pełnomocniczki rządu do spraw równości. I takie właśnie stanowisko podała pod swoim podpisem na końcu dokumentu.