Projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w sprawie pieczy współdzielonej przeszedł konsultacje publiczne i – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – ma wkrótce trafić pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów, a następnie rządu. Resort, który przygotował przepisy na podstawie założeń opracowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Rodzinnego, liczy na szybkie skierowanie go do Sejmu. To sztandarowa część pakietu pięciu projektów reformy prawa rodzinnego, podporządkowanych – jak zapewnia ministerstwo – najlepszemu interesowi dziecka.
Sąd ma zacząć od pieczy współdzielonej
Obecnie kodeks rodzinny i opiekuńczy nie definiuje pieczy współdzielonej, powszechnie określanej jako opieka naprzemienna, ani nie wskazuje wprost, kiedy sąd powinien ją zastosować. Sąd może już dziś ustalić, że dziecko będzie przebywało na zmianę u obojga rodziców, korzystając z ogólnych przepisów o wykonywaniu władzy rodzicielskiej. Jednak brak szczegółowej regulacji, co podkreśla resort, staje się coraz bardziej odczuwalny wraz ze współczesnym kryzysem relacji rodzinnych.
Nowelizacja ma wprowadzić do kodeksu definicję pieczy współdzielonej jako odrębnego sposobu wykonywania opieki po rozstaniu. – Przepis mówi, że sąd ustanawia pieczę współdzieloną. Co oznacza, że sąd ma obowiązek zbadać w pierwszej kolejności, czy możliwa jest piecza współdzielona – wyjaśnia w rozmowie z „Rz” Dorota Łopalewska, sędzia rodzinna delegowana do MS, gdzie kieruje Departamentem Spraw Rodzinnych i Nieletnich.
Piecza ma być dla sądu podstawową zasadą w sytuacji, gdy oboje rodzice mają władzę rodzicielską i pomimo rozstania chcą i mogą sprawować opiekę nad dzieckiem.
Dziecko miałoby przebywać u każdego z rodziców w powtarzających się, lecz niekoniecznie równych okresach. Nie musi to być tydzień u matki i tydzień u ojca, lecz możliwy byłby podział np. 60 do 40 albo 70 do 30 proc. Sąd miałby uwzględniać m.in. wiek i zdrowie dziecka, jego opinię, dotychczasowy podział obowiązków, szkołę lub przedszkole, odległość między domami, sytuację zawodową rodziców oraz ich zdolność do współpracy.
Według Ministerstwa Sprawiedliwości, zakres pieczy powinien zapewniać więź z obojgiem rodziców i ich rodzinami, ale zarazem odpowiadać rozwojowi, potrzebom i możliwościom organizacyjnym w zakresie opieki nad dzieckiem.
Czytaj więcej:
Zależy nam, aby rodzice – mimo rozstania – potrafili osiągnąć choć minimalne porozumienie w sprawach dziecka – mówi Dorota Łopalewska, sędzia rodzi...
Pro
Propozycja wyklucza bezwzględne stosowanie pieczy.
– W naszych przepisach nie wprowadzamy automatyzmu, choć piecza ma być dla sądu podstawową zasadą w sytuacji, gdy oboje rodzice mają władzę rodzicielską i pomimo rozstania chcą i mogą sprawować opiekę nad dzieckiem – zaznacza Łopalewska.
Brak porozumienia między rodzicami ma jednak nie zamykać drogi do takiego rozwiązania. – Jeżeli rodzice nie są w stanie się porozumieć, rolą sądu będzie wspieranie ich w wypracowaniu porozumienia i zachęcanie do współpracy w sprawach dotyczących dziecka. Zależy nam, aby mimo rozstania rodzice potrafili osiągnąć choćby minimalny poziom porozumienia, komunikować się wzajemnie i wspólnie podejmować najważniejsze decyzje dotyczące dziecka – zapowiada dyrektorka.
Spór o domniemanie równej pieczy
W Polsce od wielu lat toczy się spór, który dotyczy tego, czy piecza współdzielona ma być podstawową i już w punkcie wyjścia przyjmowaną zasadą, czy tylko jedną z możliwości. Np. niedawno ogłoszony w Sejmie projekt posłów Konfederacji zakłada, że sąd powinien wychodzić od podziału pieczy po równo, także przy konflikcie rodziców. Odstępstwo byłoby możliwe dopiero wtedy, gdy wymagałyby tego szczególne okoliczności. Konfederacja oceniła też, że projekt MS może okazać się nieskuteczny, ponieważ uzależnia pieczę współdzieloną od zdolności rodziców do porozumienia. Ich zdaniem przy silnym konflikcie, który często towarzyszy rozwodowi, rozwiązanie to czyni z opieki naprzemiennej „martwą instytucję”.
Różnica w tej sprawie dotyczy zatem przede wszystkim siły związania sądu określonymi przepisami. Ministerialna propozycja definiuje pieczę współdzieloną, nakazuje zbadać ją w pierwszej kolejności i wskazuje kryteria oceny, ale pozostawia sądowi decyzję, czy zastosowanie tego modelu służy dziecku. Konfederacja chce domniemania równej pieczy, gdzie sąd miałby uzasadniać przede wszystkim odejście od niej.
Czytaj więcej
Rząd zapowiada prace nad nową ustawą o związkach partnerskich. Tymczasem mnożą się wątpliwości wobec poprzedniego projektu, już złożonego w Sejmie....
– W naszej ocenie automatyzm w przyznawaniu pieczy pomijałby sytuację dziecka, skalę konfliktu i możliwości rodziców. Np. jeżeli spór dotyczy podstawowych zasad wychowania, leczenia, szkoły czy codziennej organizacji życia dziecka, które mogłoby funkcjonować w dwóch sprzecznych porządkach. Sąd musi też uwzględnić wiek, zdrowie, więzi rodzinne, zajęcia i odległość między domami – mówi „Rz” Mateusz Korzeniowski, kurator specjalista również delegowany do MS, gdzie jest wicedyrektorem Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich.
– Te sprawy bardzo często charakteryzują się wysokim stopniem skomplikowania. Jest wiele sytuacji i wiele okoliczności. Dlatego przepisy muszą pozostawić sądowi możliwość oceny sytuacji i wydania rozstrzygnięcia podyktowanego najlepszym interesem dziecka – dodaje, podkreślając też, że przemoc, uzależnienia, które do niej doprowadzają i inne przeszkody faktyczne lub prawne mają wykluczać pieczę współdzieloną.
– Piecza współdzielona ma być wspólną pieczą obojga rodziców nad dzieckiem, mimo różnych miejsc zamieszkania, a nie tworzeniem dwóch odrębnych światów norm i zasad. Tam musi być współpraca – podkreśla dla „Rz” biegła z zakresu psychologii sądowej Małgorzata Wojciechowska z MS. Ostrzega też, że przy ostrym konflikcie konieczność częstych kontaktów, przekazywania informacji i uzgadniania spraw dziecka może nasilić spór i pogorszyć jego sytuację.
Przemoc, alimenty i jeden adres
Nowelizacja kodeksu ma wprost nakazać sądowi zbadanie, czy w rodzinie występowała przemoc, co ma zapobiec pominięciu tej okoliczności przez błędne rozumienie dobra dziecka. Resort podkreśla, że piecza współdzielona nie może prowadzić do powierzenia dziecka sprawcy przemocy tylko dlatego, że formalnie zachował władzę rodzicielską.
Czytaj więcej
Kuratorzy rodzinni będą mogli żądać informacji od szkół i placówek medycznych, szybko sprawdzać karalność osób mieszkających z dzieckiem oraz żądać...
Samo wszczęcie postępowania dotyczącego przemocy nie ma jednak automatycznie wykluczać pieczy. Sąd ma zbadać dowody i okoliczności sprawy, co ma ograniczać skutki instrumentalnych zawiadomień składanych podczas konfliktu rodziców. Natomiast ustalona przemoc pozostanie przeszkodą do sprawowania wspólnej pieczy.
Co ważne, ochronę ma uzupełniać pozostała część pakietu, w tym projekt ustawy o postępowaniu wykonawczym w sprawach rodzinnych i opiekuńczych i wzmocnienie roli kuratora sądowego, o czym w ubiegłym tygodniu pisała „Rzeczpospolita”. Kurator ma otrzymać sformalizowane narzędzia do rozpoznawania symptomów krzywdzenia dziecka i przekazywania sądowi informacji mogących uzasadniać ograniczenie albo pozbawienie władzy rodzicielskiej.
Czytaj więcej
W sprawach z zakresu prawa rodzinnego skarga kasacyjna przysługuje tylko, gdy chodzi o przysposobienie oraz podział majątku wspólnego po ustaniu ws...
Piecza współdzielona nie zniesie też automatycznie alimentów. – Sąd może zasądzić alimenty krzyżowe albo orzec, że koszty utrzymania dziecka ponosi każdy z rodziców w okresie, w którym dziecko u niego przebywa – przypomina dyrektor Łopalewska. Rozliczenie ma uwzględniać zarówno proporcje czasu opieki, jak i różnice w dochodach oraz możliwościach majątkowych rodziców.
Ponadto jeden adres zamieszkania dziecka nie ma oznaczać nadrzędnej pozycji jednego z rodziców. Przedstawiciele resortu wyjaśniają, że ustalenie jednego adresu wynika głównie z kwestii urzędowo-administracyjnych np. rejonizacji szkoły, lekarza czy poradni.
Prawo ma zmieniać także praktykę
Ministerstwo Sprawiedliwości zakłada też, że przepisy mają zmieniać sposób myślenia o rozstaniu i odpowiedzialności za wychowanie. Rodzice powinni oddzielić swój spór od prawa dziecka do relacji z obojgiem z nich.
Sama definicja nie ujednolici jednak praktyki orzeczniczej.
– Kolejną odsłoną pracy nad pieczą współdzieloną będzie edukacja decydentów: sędziów rodzinnych i kuratorów sądowych oraz wyposażenie ich poprzez szkolenia w odpowiednie umiejętności – podsumowują przedstawiciele ministerstwa.