Przed tygodniem portal Goniec.pl opublikował fragmenty czerwcowego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego, który zeznawał przed prokuraturą w tzw. sprawie dwóch wież. Prokuratura Okręgowa w Warszawie informowała, że prowadzi czynności w tej sprawie. Pojawiło się oskarżenie, że źródłem wycieku był Roman Giertych, poseł KO a jednocześnie pełnomocnik Gerarda Birgfellnera, który uważał, że został poszkodowany w tej sprawie (chodziło o doprowadzenie go do niekorzystnego  rozporządzania mieniem wielkiej wartości). Prokuratura ujawniła, że „jedyną osobą która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 kk (dotyczy tajemnicy postępowania przygotowawczego)”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński nie będzie ścigany ws. „dwóch wież”. Prokuratura wyjaśnia dlaczego

Donald Tusk o Romanie Giertychu: Nie jest świętą krową

- Gdyby się okazało, że pan poseł Giertych cokolwiek zrobił nielegalnie, np.wyniósł te materiały, to oczywiście poniesie konsekwencje – powiedział Tusk pytany o te doniesienia. 

- Nie odniosłem wrażenia, że prokuratura oficjalnie stwierdziła, że pan Roman Giertych odpowiada za wynoszenie dokumentów – stwierdził również. 

Premier zapowiedział, że „zapyta wprost prokuratora generalnego czy takie jest przekonanie prokuratury”. - Jeśli tak, to oczekuje natychmiastowego wszczęcia dochodzenia w tej sprawie. Proszę mi wierzyć, że Roman Giertych nie jest świętą krową. Jeśli złamał prawo jest out - podsumował. 

Donald Tusk o sytuacji w województwie lubelskim w nocy, gdy na Polskę spadła rosyjska rakieta: Mam obudzić dyżurnego?

Tuska pytano też m.in. o doniesienia Wirtualnej Polski, która relacjonowała, że w nocy z 29 na 30 lipca, gdy na województwo lubelskie spadła rosyjska rakieta Ch-101, system alarmowy nie zadziałała ze względu na błędy ludzkie (m.in. dlatego, że jeden z dyżurnych zaspał). 

- Ja z reguły zawsze biorę na siebie całą odpowiedzialność za wszystko co się dzieje w Polsce wtedy kiedy jestem premierem. Ta słynna wina Tuska dotyczy każdego elementu życia w Polsce, jakoś z tym żyje – odparł. 

- Technicznie trudno mi odpowiadać za to: mam obudzić dyżurnego w powiecie biłgorajskim? - pytał jednocześnie. 

- Z punktu widzenia premiera ważne było jak działa w takiej sytuacji MON, dowództwo Sił Zbrojnych, piloci, procedury stricte wojskowe. Od początku wiedzieliśmy, że w takich sytuacjach nic nie będzie idealne na 100 proc. Kwestie dyżurnych w powiatach bardzo dokładnie zbadamy. Sprawdzimy też kto odpowiada w tych powiatach za władzę publiczną (…). Intuicja mi podpowiada, że włodarzami tych powiatów nie są moi polityczni znajomi – zaznaczył premier. 

Tusk zapowiedział również wyciągnięcie wniosków i „sprawdzenie dokładnie co się stało, że nie w tym samym momencie” zawyły syreny w całym województwie lubelskim.