Nie tak dawno, bo 16 lipca, Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia skazał na 20 lat więzienia Łukasza Żaka za spowodowanie w stanie nietrzeźwości śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Feralnej nocy jechał, w dodatku drastycznie przekraczając prędkość, choć miał orzeczonych kilka sądowych zakazów prowadzenia pojazdu. Dwa dni później na autostradzie A1 zatrzymano kierowcę, który również nic sobie nie robił z sądowego zakazu, a w dodatku miał aż 2,7 promila. W tym przypadku skończyło się na kolizji, ale już w ubiegłą środę kierowca BMW wjechał na chodnik i śmiertelnie potrącił 9-latka. Był pod wpływem narkotyków, a auto prowadził mimo że miał pięcioletni zakaz.

Jak zwykle w takich przypadkach odżyła dyskusja na temat surowości przepisów i łagodnego traktowania sprawców. Dziwić nie może, że i tym razem resort sprawiedliwości postanowił dokręcić śrubę drogowym przestępcom.

Pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości 

„Rzeczpospolita” dotarła do projektu nowelizacji kodeksu karnego i kodeksu wykroczeń, autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, którego celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Pomimo sukcesywnego zaostrzania sankcji karnych, utrzymuje się znacząca liczba przypadków prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego oraz notorycznych przypadków łamania orzeczonych przez sąd zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych. Konieczne jest wprowadzenie odpowiednich przepisów prawa, pozwalających realizować funkcję prawa karnego – prewencję generalną, która ma powstrzymywać obywateli przed popełnianiem przestępstw czy wykroczeń drogowych, pokazując poprzez zagrożenie karą oraz wymierzanie wyroków, że łamanie prawa wiąże się z realnymi i dotkliwymi konsekwencjami – czytamy w uzasadnieniu projektu, który powstał w resorcie Waldemara Żurka. 

W jaki sposób? Po pierwsze, chodzi o wymuszenie stosowania kar bezwzględnego więzienia dla kierowców lekceważących przepisy. I tak, jeśli kierowca złamie sądowy zakaz prowadzenia pojazdu, będąc w stanie nietrzeźwości albo pod wpływem środków odurzających, sąd będzie musiał orzec karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Warunkowe zawieszenie wykonania kary będzie możliwe „jedynie w szczególnie uzasadnionych wypadkach”.

Czytaj więcej

Pijani i naćpani. Polscy kierowcy nagminnie lekceważą zakazy prowadzenia pojazdów

Obecnie art. 69 § 4 k.k. uniemożliwia orzeczenie kary więzienia w zawieszeniu tylko w przypadkach sprawców wypadków, którzy spowodowali je, mając co najmniej 1,5 promila albo w okresie zakazu prowadzenia pojazdów. W stosunku do pijanych w mniejszym stopniu albo kierowców odurzonych narkotykami, nadal istnieje możliwość wydania wyroku „w zawiasach”. Po zmianie prawa nie będzie to już możliwe. 

Bez umorzenia postępowania

MS proponuje także wyłączenie możliwości stosowania warunkowego umorzenia postępowania w stosunku do pijanych kierowców albo łamiących zakazy. Chodzi o sytuacje, w których kierowca ma powyżej 0,5 promila, ale posiada uprawnienia do kierowania, albo takie, w których ktoś jedzie na zakazie, ale jest trzeźwy. 

Dziś sąd może w takich sytuacjach umorzyć postępowanie, jeżeli wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, „a postawa sprawcy niekaranego za przestępstwo umyślne, jego właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia” uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa”.

Czytaj więcej

Pijany recydywista z dwoma zakazami wyszedł na wolność. Decyzję podjęła prokuratorka z 9-miesięcznym stażem

Instytucji warunkowego umorzenia nie można jednak stosować w przypadku przestępstw zagrożonych karą powyżej 5 lat więzienia. W projektowanej nowelizacji MS proponuje, by warunkowego umorzenia nie można było zastosować także w przypadku jazdy w stanie nietrzeźwości (art. 178a § 1), powtórnego skazania za jazdę w stanie nietrzeźwości (art. 178a § 4) oraz skazania w przypadku niezastosowania się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdu (art. 244 k.k.).

Zdaniem prof. Andrzeja Sakowicza, członka Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, możliwość warunkowego umorzenia postępowania wobec sprawców prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości po raz pierwszy nie była nadużywana.

– I taka możliwość powinna istnieć, gdy stężenie alkoholu nieznacznie przekroczy dolną wartość, zaś kierujący po raz pierwszy dopuścił się naruszenia art. 178a § 1 k.k. W takiej sytuacji istnieje przecież możliwość orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdu do 2 lat oraz świadczenia pieniężnego – zwraca uwagę prof. Sakowicz. 

Warto wyjaśnić, że sądowe zakazy prowadzenia pojazdów są w przeważającej większości przypadków orzekane za jazdę w stanie nietrzeźwości. Złamanie administracyjnego zakazu prowadzenia pojazdów, który jest stosowany głównie za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h czy przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów stanowi przestępstwo z art. 180a k.k., zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności. W przypadku złamania takiego zakazu ewentualne warunkowe umorzenie postępowania nadal będzie możliwe.

Czytaj więcej

Od 3 września nowe zasady dla kierowców. 0,0 promila i 5 lat bez prawa jazdy

Bez możliwości zamiany kary więzienia na karę wolnościową (grzywnę lub prace społecznie użyteczne)

Zgodnie z art. 178a § 1 za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Choć przepis ten wprost nie przewiduje kary grzywny czy ograniczenia wolności, to w trybie art. 37a k.k. w przypadku przestępstw zagrożonych karą do 8 lat pozbawienia wolności (za które w danym przypadku sąd wymierzył karę nieprzekraczającą roku) można zastosować karę wolnościową. 

Obecnie zgodnie z art. 37a § 2 k.k. możliwość skorzystania ze złagodzenia sankcji jest wyłączona tylko w przypadku recydywy (art. 64 § 1) oraz powtórnego skazania za jazdę w stanie nietrzeźwości (art. 178a § 4 k.k.).

MS proponuje uzupełnić § 2 o czyny z art. 178a § 1 k.k. (jazda w stanie nietrzeźwości) oraz 244 k.k. (naruszenie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów). W konsekwencji sąd będzie zobligowany do wymierzenia kary pozbawienia wolności.

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Sądowy zakaz musi coś znaczyć

Zdaniem dr Grzegorza Bogdana z Uniwersytetu Jagiellońskiego takie działanie trąci populizmem. – Co by nie mówić, jest szereg czynów zabronionych, które pozostają poza ograniczeniami z § 2 art. 37a k.k. Daleko nie szukając: ze złagodzenia kary na podstawie art. 37a k.k. może skorzystać sprawca śmiertelnego wypadku komunikacyjnego (art. 177 § 2 k.k.), który to czyn jest zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności. Natomiast zgodnie z projektem, sprawca przestępstwa z art. 178a § 1, zagrożonego karą tylko do 3 lat pozbawienia wolności, który jechał w stanie nietrzeźwości stwarzając potencjalne zagrożenie, nie będzie mógł z tej instytucji skorzystać – zwraca uwagę dr Grzegorz Bogdan. 

Można byłoby argumentować, że wypadek, nawet ze skutkiem śmiertelnym, jest z założenia czynem popełnionym nieumyślnie, podczas gdy pijany kierowca albo osoba pozbawiona przez sąd uprawnień, wsiada za kółko świadomie i intencjonalnie. Tyle tylko, że jak zauważa dr Grzegorz Bogdan, taka sama sytuacja dotyczy choćby sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym (art. 174 § 1 k.k.), które również jest zagrożone karą do 8 lat, lecz jest przestępstwem umyślnym.

– W tym przypadku także możliwość złagodzenia kary nadal ma pozostać, mimo że mamy do czynienia i z umyślnością i z większym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Można się spodziewać, że jak zdarzy się jakiś głośny incydent tego rodzaju, to pojawią się naciski, by ten katalog wyłączeń dalej rozszerzać – przewiduje dr Bogdan.

Negatywnie projektowaną zmianę ocenia również prof. Andrzej Sakowicz. Jego zdaniem obecne przepisy pozwalają na adekwatną reakcję prawnokarną.

– Kodeks karny pozwala orzec karę pozbawienia wolności, gdy sprawca nie stosuje się do uprzednio orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów. Taka kara pozbawienia wolności, zwłaszcza jako kara krótkoterminowa, tj. do 6 miesięcy, powinna być orzekana, gdy do takiego czynu dochodzi po raz drugi i kolejny. Mam jednak wątpliwości, czy wyłączenie art. 37a § 1 k.k. jest konieczne, gdy naruszenie art. 244 k.k. w zakresie niezastosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów ma miejsce po raz pierwszy – ocenia prof. Sakowicz. – Choć każdorazowo musimy pamiętać o okolicznościach danej sprawy, to są sytuacje, w których adekwatne będzie poprzestanie na karze ograniczenia wolności nie niższej niż od 4 miesięcy albo grzywnie w wysokości co najmniej 150 stawek dziennych.

Czytaj więcej

Panel prawników

Eksperci krytykują drakońskie podwyżki grzywien. „Populistyczny zabieg”

Zwłaszcza że jednocześnie MS pracuje nad podniesieniem górnych i dolnych stawek dziennych grzywien, co oznaczałoby, że po wejściu w życie planowanych zmian minimalna grzywna, jaką można zastosować na podstawie art. 37a wynosiłaby 15 tys. zł.

Ale to nie wszystko. Proponowana zmiana może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Jak zwraca uwagę dr Grzegorz Bogdan, obecnie, jeśli sąd uznaje, że w danym przypadku kara roku bezwzględnego więzienia byłaby za surowa, to może – dzięki instytucji z art. 37a k.k. – skazać sprawcę na prace społecznie użyteczne lub wymierzyć karę grzywny (minimum 1,5 tys. zł). – Jeśli zaś sąd będzie musiał orzec karę pozbawienia wolności, to najprawdopodobniej będzie to kara z warunkowym zawieszeniem wykonania, zamiast sankcji, która rzeczywiście byłaby dolegliwa, czyli grzywny lub kary ograniczenia wolności – zwraca uwagę ekspert.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Projekt zmierza do zaostrzenia polityki karnej wobec sprawców prowadzących pojazdy w stanie nietrzeźwości oraz osób łamiących sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. To czytelny sygnał, że ustawodawca chce konsekwentniej eliminować z ruchu osoby stwarzające szczególne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Sam kierunek wzmacniania ochrony uczestników ruchu drogowego jest zrozumiały i słuszny. Jednocześnie projekt bardzo istotnie ogranicza instrumenty pozwalające sądowi indywidualizować reakcję karną. Wyłączenie możliwości zastosowania art. 37a k.k., warunkowego umorzenia postępowania czy znaczące ograniczenie możliwości warunkowego zawieszenia wykonania kary oznacza, że sąd w wielu przypadkach utraci możliwość dostosowania reakcji do konkretnych okoliczności sprawy i osoby sprawcy danego przestępstwa. To zawsze powinno budzić ostrożność, ponieważ istotą wymiaru sprawiedliwości jest właśnie indywidualizacja kary. Ruch ustawodawcy można także odczytywać jako brak akceptacji dla tego orzecznictwa sądowego, które w wielu ujawnionych przez media przypadkach cechowało się niezrozumiałą społecznie pobłażliwością ze strony sądów, zwłaszcza dla sprawców stwarzających szczególne zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym lub łamiących orzekane zakazy. Projekt wzmacnia nieuchronność sankcji wobec najbardziej niebezpiecznych kierowców, ale jednocześnie wyraźnie ogranicza rolę sądu jako organu indywidualizującego odpowiedzialność karną. W państwie prawa skuteczność i sprawiedliwość powinny iść w parze.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

dr Konrad Lipiński, Uniwersytet Wrocławski

Niestety, trudno oprzeć się wrażeniu, że projekt stanowi przejaw populizmu penalnego. Chodzi oczywiście o radykalne zaostrzenie odpowiedzialności karnej osób jeżdżących w stanie nietrzeźwości oraz łamiących orzeczone względem nich zakazy prowadzenia pojazdów. W uzasadnieniu projektu pojawia się również klasyczny populistyczny argument – „wzmocnienie bezpieczeństwa” - który nie jest jednak poparty jakimikolwiek danymi czy argumentami, które by wskazywały na to, że zaostrzenie zasad odpowiedzialności przełoży się na zmniejszenie liczby tego rodzaju przestępstw. Mało tego – sam projektodawca zauważa: "Pomimo sukcesywnego zaostrzania sankcji karnych, utrzymuje się znacząca liczba przypadków prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego oraz notorycznych przypadków łamania orzeczonych przez sąd zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych". Skoro zatem sukcesywne zaostrzanie nie odnosi sukcesu, to na jakiej zasadzie wykonanie kolejnego kroku na tej samej drodze miałoby sytuację zmienić?! „Wisienką na torcie” populistycznych argumentów jest natomiast deklarowane w uzasadnieniu projektu "zwiększenie społecznego poczucia sprawiedliwości". Racjonalny ustawodawca w demokratycznym państwie prawnym nie może uzasadniać wkraczania w prawa i wolności obywatelskie oddziaływaniem na emocje innych osób. Mówi się tutaj również o „sprawcach najpoważniejszych przestępstw drogowych”, choć ostrze nowelizacji obejmuje również przestępstwo z art. 178a § 1 k.k., które z pewnością „najpoważniejsze” nie jest. Błędne jest twierdzenie, że przestępstwa z art 178a § 1 i 4 oraz 244 k.k. "stanowią realne zagrożenie dla życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego” - wszystkie one są przestępstwami abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo, a zatem do ich cech konstrukcyjnych należy właśnie to, że takiego realnego zagrożenia nie stwarzają.