Lubimy myśleć o sobie jako o dumnym i wielkim narodzie. Wobec natrętnej pedagogiki wstydu, którą elity aplikowały nam ponad miarę, uważamy to wręcz za moralny obowiązek i miarę naszego patriotyzmu. Tkwi w tym jednak pewna pułapka. Za bardzo spoczęliśmy na laurach miłej dla ucha opowieści o „złotym wieku” naszego rozwoju i dwudziestej gospodarce świata. Zbyt wielu też uwierzyło, że staliśmy się Zachodem, a nasza przyszłość robi się sama.

Czytaj więcej

Marek Cichocki: Nowa integracja czy nowy podział stref wpływu

Prawda jest niestety brutalna. Zachód Europy ma wciąż nad nami ogromną komparatywną przewagę i chce traktować nas jako swoją prowincję i zasób. Tak, ten upadający, rozklekotany, zalewany przez migrację, nihilistyczny Zachód, jak go wielu u nas postrzega, nadal góruje nad nami skumulowaną przez stulecia przewagą nie tylko bogactwa i zasobów, ale też instytucji, deep state'u, edukacji, kontroli i organizacji społecznej, oraz administracji. W minionych latach nasz dystans gwałtownie się zmniejszył i obrośliśmy w cienką warstwę tłuszczu, ale to oni są nadal doskonale naoliwioną i bezwzględną maszyną. My dopiero przestaliśmy raczkować, a już napiera na nas burza ze Wschodu.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Nowy układ sił w Europie

Obecne polityczne status quo oznacza stagnację

Wiadomo jednak, że sama kumulacja przewagi nie jest wcale gwarancją sukcesu czy rozwoju. A dobrze naoliwiona maszyna może także bezmyślnie i systematycznie zmierzać do samozagłady. Wobec Zachodu naszą główną komparatywną przewagą nie okazała się wcale tania siła robocza peryferii, ale pełna żywotności i uporu zaskakująca zdolność do szukania własnych dróg rozwoju i niezależności. Dlatego dzisiaj, prócz wojny na Wschodzie, nie ma dla Polski większego zagrożenia niż utrwalanie się politycznego systemu opartego na stagnacji i wewnętrznej blokadzie. Taki system niszczy główną przewagę, którą dysponujemy.

Czytaj więcej

Sondaż: Morawiecki będzie mógł budować rząd i z Tuskiem, i z Kaczyńskim

W 2023 r. większość Polaków uznała, że można zachować tę przewagę, odsuwając PiS od władzy. W zamian dostali jednak pozorowany rozwój, amatorską politykę i obraz świata tkwiący głęboko w mentalności typowej dla transformacji lat 90. Z punktu widzenia wcześniejszej dynamiki rozwoju, ale też nowych, naprawdę egzystencjalnych dla Polski zagrożeń, oznacza to wejście na równię pochyłą. Dlatego dzisiaj każda otwierająca perspektywy próba przełamania stagnacji i blokady w systemie politycznym jest lepsza od utrwalania panującego status quo.