W niedzielnych nalotach Izraela na Strefę Gazy miało zginąć co najmniej 18 Palestyńczyków – podają tamtejsze służby medyczne. Od świtu 2 sierpnia izraelskie lotnictwo bombardowało miasto Gaza na północy enklawy, miasto Dajr al-Balah oraz okolice Chan Junus na południu. Liczba ofiar nalotów była największa od tygodni - wynika z przekazywanych przez stronę palestyńską danych.
Izrael sceptyczny co do tego, czy dojdzie do przełomu zapowiedzianego przez Donalda Trumpa
Do nalotów doszło po tym, jak 30 lipca Trump ogłosił, iż Hamas i inne palestyńskie organizacje zbrojne zgodziły się na rozbrojenie, co jest warunkiem wycofania się armii izraelskiej z całej Strefy Gazy, zgodnie z 20-punktowym planem pokojowym opracowanym przez administrację Donalda Trumpa.
Jednak minister energii i infrastruktury Izraela Eli Cohen, których wchodzi w skład gabinetu bezpieczeństwa w rządzie Beniamina Netanjahu, na antenie izraelskiego radia mówił, że wprawdzie izraelski rząd da Hamasowi szansę na rozbrojenie, ale dodał, iż jest „bardzo sceptyczny” co do tego, czy takie rozbrojenie rzeczywiście nastąpi.
Czytaj więcej
Hamas ma zostać rozbrojony, po czym siły izraelskie wycofają się ze Strefy Gazy - porozumienie w tej sprawie miała osiągnąć stworzona przez Donalda...
Cohen mówił też, że nie zawarto żadnego porozumienia przewidującego przerwanie izraelskich ataków na cele w Strefie Gazy. Dodał, że widzi potrzebę, aby izraelska armia przejęła kontrolę nad całą enklawą, jeśli Hamas się nie rozbroi.
- W porozumieniu, które podpisaliśmy z USA, przyjęliśmy stanowisko, że Hamas musi zostać rozmontowany. To pierwsza rzecz, która musi się wydarzyć - oświadczył.
W niedzielę rzecznik premiera Izraela Doron Spielman powiedział w rozmowie z agencją Reutera, że Izrael przekazał USA swoje obawy dotyczące planu rozbrojenia Hamasu. - Najważniejsze dla Izraela jest to, że nic nie może się wydarzyć, dopóki Hamas nie zostanie całkowicie i prawdziwie rozbrojony – oświadczył.
Hamas zapowiada, że nie rozbroi się, dopóki Izrael będzie bombardował Strefę Gazy
Wśród ofiar niedzielnych nalotów na Strefę Gazy jest m.in. małżeństwo i ich 9-letni syn, którzy zginęli w swoim domu w Al-Mawasi. Małżeństwo i ich dziecko zginęli też w ataku na budynek mieszkalny w mieście Gaza.
Tymczasem izraelska armia podaje, że celem jej ataków byli przedstawiciele dowództwa Hamasu.
Sytuacja w Strefie Gazy
Przedstawiciel powołanej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju, Nikołaj Mładenow przyznał, że do ataków w Strefie Gazy dochodzi pomimo starań samej Rady i mediatorów, by skłonić Palestyńczyków do wyrażenia zgody na przedstawioną 31 lipca przez Radę Pokoju 15-punktową mapę drogową do realizacji celu, jakim jest rozbrojenie Hamasu. Mładenow dodał, że wraz ze stronami konfliktu, mediatorami i partnerami w regionie działa na rzecz "deeskalacji i stworzenia przestrzeni do pełnego wdrożenia planu prezydenta" Donalda Trumpa.
Tymczasem Hamas oświadczył, że Izrael musi przerwać ataki na Strefę Gazy i wycofać swoje wojska, zanim organizacja ta przekaże broń nowym palestyńskim władzom enklawy. Członek Biura Politycznego Hamasu Basem Naim, w wydanym oświadczeniu zarzucił Izraelowi, iż ten eskaluje konflikt, aby storpedować wysiłki mające na celu doprowadzenie do pokoju w Strefie Gazy oraz realizować strategię faktów dokonanych.
Były członek Fatahu Mohammed Dahlan napisał na Facebooku, że Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa powiedział mu, iż rozmawia ze stroną izraelską na temat wstrzymania ataków.
Od momentu wejścia w życie zawieszenia broni w wojnie Izraela z Hamasem w październik 2025 roku w izraelskich atakach na Strefę Gazy zginęło co najmniej 1 230 Palestyńczyków – podaje strona palestyńska. Izrael informuje o czterech jego żołnierzach, którzy zginęli w tym okresie.