Kiedy myślę o Powstaniu Warszawskim, myślę o ostatnich godzinach przed jego wybuchem. Czy czas biegł szybko, czy dłużył się niemiłosiernie? Czy – staną się nimi za chwilę – Powstańcy zerkali na zegarek, kiedy zbliżała się godzina 17? Np. na ten zegarek, który młody uczestnik Powstania w ostatnie takie lato dostał w prezencie od rodziców, bo właśnie zdał maturę? Bo na pewno były takie historie. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Powstanie, miejsce pamięci. Jak wyjść naprzeciw chęci celebracji i uniknąć napięć?

Co zabierali ze sobą Powstańcy

Pierwsze zdania felietonu zapisałam w Muzeum Powstania Warszawskiego, do którego przyszłam na wystawę „SPLOT. Czy sukienka może być mundurem. O tym, jak wojna zmieniła strój Warszawiaków”, nie wiedząc jeszcze, że zobaczę tam dwa zegarki. Pierwszy z nich był własnością „Lisa”, czyli Władysława Ozimka, żołnierza 7 Pułku Piechoty „Garłuch”, który poległ 30 sierpnia 1944 roku w trakcie bombardowania przy ulicy Chełmskiej. Zegarek odnaleziono przy jego ciele podczas ekshumacji rok później. 

Drugi należał do walczącego w szeregach grupy „Kampinos” kapitana Aleksandra Piotra Jedlińskiego „Franka” – miał pochodzić ze zrzutów, był używany w czasie Powstania Warszawskiego.

Kiedy myślę o Powstaniu Warszawskim, myślę o tym, czy Powstańcy zabierali ze sobą jakieś drobiazgi, ukochany przedmiot – może pierścionek od babci lub mamy, może małego drewnianego słonika?

Ostatnie spotkania uczestników Powstania Warszawskiego z bliskimi

Kiedy myślę o Powstaniu Warszawskim, myślę o tym, co mówili Powstańcy, wychodząc z domu. I o tym, czy były to ich ostatnie spotkania – z miłością życia, przyjaciółmi i rodzicami. Jak się wtedy patrzy sobie w oczy? A może właśnie zupełnie zwyczajnie. Bo na pewno są takie historie. Przecież znam taką: 28 lipca 16-letnia Halina Dziatko „Grażyna”, która otrzymała rozkaz złożenia meldunku, po drodze spotkała swojego chłopaka, Rafała Białeckiego „Krajana” – nie zobaczą się już nigdy więcej. „Krajan” zginie w Powstaniu 19 sierpnia. 

Chyba nie umiem wyjaśnić, dlaczego, ale kiedy myślę o Powstaniu Warszawskim, często myślę o tych ostatnich chwilach tuż przed. Może to ze strachu przed takimi chwilami.