Reklama

Estera Flieger: Nie znoszę dyskusji o sensie Powstania Warszawskiego. Realizm w krótkich portkach

Czy da się przeliczyć substancję narodu na złotówki? Ona wtedy ocalała. Ba, napiszę więcej: wierzę, że bez Powstania Warszawskiego w 1944 roku nie byłoby roku 1989.

Publikacja: 01.08.2025 04:08

Mural upamiętniający 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego

Mural upamiętniający 81. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego

Foto: PAP, Szymon Pulcyn

Prosto w obiektyw, podnosząc wzrok ponad okrągłe oprawki okularów, patrzy mężczyzna. Lat mniej więcej 50–60. Ciemny kitel, krawat. Ma zajęte ręce, w ustach trzyma papierosa. A ten przedwojenny wąs, a to spojrzenie – ach harde tak. Na stole imadło, śrubokręty, obok młodzi chłopcy – jeden w kaszkiecie, drugi w skórzanym fartuchu. Ale to spojrzenie – ach harde tak. 

Twarze Powstania Warszawskiego

Może gdyby fotograf nacisnął spust migawki sekundę później, mężczyzna uniósłby kącik ust, obdarzając nas uśmiechem – nie łobuzerskim czy szelmowskim, bo ani łobuzem, ani szelmą nie jest. Byłby to uśmiech fachury, pewny i hardy, jak jego wzrok. Godny. Nie do zapomnienia. 

Jest takie zdjęcie z Powstania Warszawskiego. Chyba moje ulubione. Zrobił je po 10 sierpnia Eugeniusz Lokajski ps. Brok. Kamienica Lewenfisza, pl. Napoleona 1 (dziś Powstańców). Przy pracy w montowni pistoletów maszynowych Błyskawica fotograf uwiecznił rusznikarzy Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Mężczyzna to Stefan Samek.

Kiedy myślę o Powstaniu Warszawskim, widzę twarze. Nie znoszę dyskusji o jego sensie (odróżniam ją od krytyki, której autorem byli sami powstańcy). Jest nie tylko ahistoryczna. To realizm w krótkich portkach

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Powstanie, miejsce pamięci. Jak wyjść naprzeciw chęci celebracji i uniknąć napięć?

Sensem Powstania Warszawskiego była Rzeczpospolita

Zawsze mnie drażniło sprowadzanie powstańców do bezwolnych mas rzuconych do walki przez cynicznych dowódców. Jakby Stefan Samek nie miał wolnej woli. Sens Powstania jest w jego hardym i godnym spojrzeniu. Sens Powstania jest w tym, że ktoś po raz pierwszy od 1939 roku nie szedł rynsztokiem, a chodnikiem. Wreszcie, sensem Powstania była i jest Rzeczpospolita. To, że miała być inna niż ta z numerem dwa. To, że miała być. Sens Powstania zapisany został w opublikowanych wówczas dziennikach ustaw. Może to mało, nie wiem. Może hardość i godność to na końcu takie ładne słowa, które nic nie znaczą. A może właśnie znaczą wszystko. Czy da się przeliczyć substancję narodu na złotówki? Ona wtedy ocalała. Ba, napiszę więcej: wierzę, że bez 1944 roku nie byłoby 1989.

Foto: Tomasz Sitarski

„Piękno Powstania Warszawskiego (oraz jego piękno symboliczne) – to są rzeczy, które zaczęły wychodzić na jaw po wielu latach, kiedy tamte wydarzenia historyczne oddaliły się od nas na tyle, że można już było, pod ich powierzchnią, dostrzec ich istotę – ten element długiego trwania, który wolno nazwać elementem wiecznym” – ujął to Jarosław Marek Rymkiewicz. Powstanie jest wieczne. Dzięki powstaniom trwamy. 

Czytaj więcej

Powstanie warszawskie: Heroizm i hekatomba
Opinie polityczno - społeczne
Hubert Salik: Przejęcie Grenlandii w amerykańskim kinie gangsterskim
Opinie polityczno - społeczne
Piotr Kłodziński: Selekcja negatywna w rządzie. Dlaczego państwo odrzuca najsprawniejszych ludzi?
Opinie polityczno - społeczne
Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Komu podziękować za transformację
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Gdyby Rosjanie finansowali dziś Leszka Millera, użyliby bitcoina
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama