Prosto w obiektyw, podnosząc wzrok ponad okrągłe oprawki okularów, patrzy mężczyzna. Lat mniej więcej 50–60. Ciemny kitel, krawat. Ma zajęte ręce, w ustach trzyma papierosa. A ten przedwojenny wąs, a to spojrzenie – ach harde tak. Na stole imadło, śrubokręty, obok młodzi chłopcy – jeden w kaszkiecie, drugi w skórzanym fartuchu. Ale to spojrzenie – ach harde tak.
Twarze Powstania Warszawskiego
Może gdyby fotograf nacisnął spust migawki sekundę później, mężczyzna uniósłby kącik ust, obdarzając nas uśmiechem – nie łobuzerskim czy szelmowskim, bo ani łobuzem, ani szelmą nie jest. Byłby to uśmiech fachury, pewny i hardy, jak jego wzrok. Godny. Nie do zapomnienia.
Jest takie zdjęcie z Powstania Warszawskiego. Chyba moje ulubione. Zrobił je po 10 sierpnia Eugeniusz Lokajski ps. Brok. Kamienica Lewenfisza, pl. Napoleona 1 (dziś Powstańców). Przy pracy w montowni pistoletów maszynowych Błyskawica fotograf uwiecznił rusznikarzy Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Mężczyzna to Stefan Samek.
Kiedy myślę o Powstaniu Warszawskim, widzę twarze. Nie znoszę dyskusji o jego sensie (odróżniam ją od krytyki, której autorem byli sami powstańcy). Jest nie tylko ahistoryczna. To realizm w krótkich portkach.
Czytaj więcej
Przychodzi taki moment, w którym ulica zakłada koszulki z symbolem Polski Walczącej, chce patriotycznych demonstracji, bywa też radykalna. Nie wszy...
Sensem Powstania Warszawskiego była Rzeczpospolita
Zawsze mnie drażniło sprowadzanie powstańców do bezwolnych mas rzuconych do walki przez cynicznych dowódców. Jakby Stefan Samek nie miał wolnej woli. Sens Powstania jest w jego hardym i godnym spojrzeniu. Sens Powstania jest w tym, że ktoś po raz pierwszy od 1939 roku nie szedł rynsztokiem, a chodnikiem. Wreszcie, sensem Powstania była i jest Rzeczpospolita. To, że miała być inna niż ta z numerem dwa. To, że miała być. Sens Powstania zapisany został w opublikowanych wówczas dziennikach ustaw. Może to mało, nie wiem. Może hardość i godność to na końcu takie ładne słowa, które nic nie znaczą. A może właśnie znaczą wszystko. Czy da się przeliczyć substancję narodu na złotówki? Ona wtedy ocalała. Ba, napiszę więcej: wierzę, że bez 1944 roku nie byłoby 1989.
„Piękno Powstania Warszawskiego (oraz jego piękno symboliczne) – to są rzeczy, które zaczęły wychodzić na jaw po wielu latach, kiedy tamte wydarzenia historyczne oddaliły się od nas na tyle, że można już było, pod ich powierzchnią, dostrzec ich istotę – ten element długiego trwania, który wolno nazwać elementem wiecznym” – ujął to Jarosław Marek Rymkiewicz. Powstanie jest wieczne. Dzięki powstaniom trwamy.
Czytaj więcej
Powstanie warszawskie było i pozostanie przedmiotem gorącego sporu. Tak właśnie powinno być. Zgoda wokół rzeczy tak strasznej i wielkiej mogłaby by...