Z dużą satysfakcją przeczytałem projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie Strategii Rozwoju Przemysłu Obronnego. Dokument przygotowany w resorcie Andrzeja Domańskiego celnie diagnozuje sytuację i wskazuje kluczowe strumienie zasilające polski sektor obronny. Za jeden z celów słusznie uznano wzmocnienie wsparcia finansowego. Zgodnie z założeniami strategii, ma to pozwolić na budowę trwałych filarów naszego potencjału przemysłowego. Jednym z wyznaczonych zadań jest zwiększenie zaangażowania banków komercyjnych „w oparciu o katalog zachęt”. Uważam to za racjonalny i potrzebny kierunek, pod którym jako sektor bankowy w pełni się podpisujemy.
Nie twierdzimy, że mamy monopol na jedyne słuszne rozwiązania. Biorąc pod uwagę bezprecedensowe wyzwania w naszym bezpośrednim sąsiedztwie, rządowy katalog zachęt powinien być jak najdłuższy i zróżnicowany. Bezpieczeństwo kraju to system naczyń połączonych, a budowa zaplecza dla Sił Zbrojnych RP wymaga precyzyjnie dobranych narzędzi i wspólnego wysiłku państwa oraz biznesu. Im więcej opcji wsparcia wypracujemy, tym silniejsza będzie nasza gospodarka. Dowodem na to, że jako bank traktujemy ten temat niezwykle poważnie, jest nasza nowa strategia na lata 2026-2030, w której wprost wpisaliśmy obronność jako jeden z kluczowych obszarów finansowania projektów rozwojowych.
mBank kładzie na stole gotowe rozwiązanie, które od zaraz może wypełnić pierwsze miejsce w rządowym katalogu zachęt dla banków. Proponujemy mechanizm oparty na faktach, prosty w realizacji i skuteczny. To gotowa zachęta, która już teraz może realnie obniżyć koszty finansowania i odciążyć polskie firmy pracujące na rzecz naszego bezpieczeństwa.
Prosta matematyka: miliony w fabrykach, a nie w podatku
Państwo słusznie zakłada, że do sfinansowania wielkich inwestycji obronnych potrzebujemy zaangażowania banków komercyjnych. Z drugiej jednak, obecna konstrukcja podatku bankowego wręcz karze nas za tę aktywność. Mechanizm jest bezlitosny – udzielając kredytu na rozbudowę polskiej fabryki zbrojeniowej, bank z miejsca płaci podatek od przyrostu aktywów.
Ten koszt jest z góry uwzględniany w cenie finansowania. W efekcie kredyt dla firmy zbrojeniowej staje się droższy. Pytanie brzmi: czy państwo powinno sztucznie podnosić cenę kapitału, który służy bezpieczeństwu? Odpowiedź jest oczywista.
Nasze rozwiązanie jest celowe i punktowe. Postulujemy wyłączenie z podatku bankowego aktywów, które finansują kwalifikowane projekty obronne oraz technologie podwójnego zastosowania (dual-use). Matematyka jest tu prosta. Szacunki pokazują, że takie wyłączenie obniżyłoby koszt kredytu zbrojeniowego nawet o 0,5 punktu procentowego. Brzmi to może niepozornie, ale przy dużych projektach robi różnicę. Przy finansowaniu w wysokości 1 miliarda złotych, mówimy o oszczędności rzędu 5 milionów złotych rocznie. Te pieniądze nie zostają w banku, tylko w kieszeniach przedsiębiorców, zasilając bezpośrednio budżet danego projektu. Pięć milionów złotych to fragment nowej linii montażowej, zatrudnienie wykwalifikowanych inżynierów lub zakup dla armii tysiąca nowoczesnych dronów FPV czy setek pocisków. Każda zaoszczędzona w ten sposób złotówka pracuje na rzecz nas wszystkich.
Zamówienia to nie wszystko, produkcję zwiększa kapitał
W publicznych dyskusjach o modernizacji armii często umyka nam jeden fundamentalny fakt: wojsko kupując sprzęt, kupuje bezpieczeństwo, ale polska gospodarka musi jeszcze wyprodukować to, co zostało zamówione. Samo podpisanie wielomilionowego kontraktu nie sprawi przecież, że z linii montażowej w magiczny sposób zjadą gotowe pojazdy opancerzone czy drony. Huta, fabryka czy producent elektroniki nie żyją samym kontraktem, ale płynnością, która pozwala ten kontrakt wykonać w długiej perspektywie.
Doskonałym przykładem jest tu unijny program SAFE. Z łącznej puli 150 mld euro dla wszystkich państw Unii Europejskiej, Polska wynegocjowała największą alokację, wynoszącą 43,7 mld euro. To gigantyczna szansa, zwłaszcza że planujemy wydać aż 90 proc. tych środków na rynku krajowym. Aby polski przemysł obronny – w dużej mierze oparty na średnich firmach podwykonawczych – był w stanie obsłużyć taki skokowy rozwój zamówień, będzie potrzebował kapitału obrotowego, finansowania inwestycji, gwarancji i finansowania pomostowego.
Polski przemysł obronny potrzebuje zamówień, ale same zamówienia nie zwiększają produkcji. Zwiększa ją kapitał. Największym ryzykiem dla potężnych inwestycji obronnych nie jest dzisiaj brak planów czy chęci. Jest nim brak kapitału, który pozwoli te plany w szybkim tempie zrealizować. Program SAFE, środki z budżetu państwa oraz finansowanie bankowe nie są dla siebie konkurencją – to elementy tego samego systemu, które powinny się efektywnie uzupełniać.
W tym kontekście nie możemy zapominać o obszarze dual-use. Współczesne pole walki wyraźnie pokazuje, że innowacje cywilne i wojskowe coraz mocniej się przenikają. Przedsiębiorstwa rozwijające technologie podwójnego zastosowania potrzebują równie elastycznego i tańszego finansowania. Aby jednak banki mogły skutecznie i bez ryzyka regulacyjnego włączyć te podmioty do proponowanych zwolnień podatkowych, potrzebujemy konkretu ze strony państwa. Czas określić precyzyjne kryteria i stworzyć oficjalną, rządową klasyfikację tego, czym inwestycje dual-use w świetle prawa są, a czym nie. Kiedy te zasady gry będą jasne, nasz mechanizm wsparcia zadziała z maksymalną precyzją.
Okres próbny, na którym zyskamy wszyscy
Nie oczekuję od państwa decyzji w ciemno. Rozumiem, że każda zmiana w podatkach wymaga ostrożności. Dlatego proponuję przetestować to rozwiązanie. Zróbmy z wyłączenia podatku bankowego dla kredytów zbrojeniowych i dual-use poligon doświadczalny na okres 3 lat. To wystarczający czas, aby udowodnić, że koszty finansowania spadną, a zaoszczędzone środki zamienią się w twardy potencjał przemysłowy.
Podobną logikę państwo z powodzeniem już zastosowało – wyłączono z podatku bankowego obligacje skarbowe, aby obniżyć koszt obsługi zadłużenia kraju. I to się udało. Apeluję o równie racjonalne podejście do kwestii naszego bezpieczeństwa. Mamy obecnie najwyższą w Europie stawkę podatku bankowego. Punktowa zmiana jego konstrukcji to impuls, który może skutecznie odblokować akcję kredytową. Jesteśmy partnerem państwa, a nie przeciwnikiem. Jako sektor bankowy chcemy aktywnie wspierać wzrost polskiej gospodarki, finansując innowacje i inwestycje, które ukształtują naszą przyszłość.
Wydatki na obronność, planowane na poziomie blisko 5 proc. PKB w 2025 r., mogą okazać się „czarnym koniem” naszego wzrostu gospodarczego. Naszym docelowym planem nie powinno być jednak wyłącznie zaspokojenie bieżących potrzeb własnej armii. Polska gospodarka ma potencjał, by przy odpowiedniej kombinacji inwestycji, innowacji i wsparcia politycznego wyjść z obecnych wyzwań znacznie silniejsza. Powinniśmy mieć ambicję, by tak rozwinąć nasz przemysł obronny, aby wkrótce stać się jego znaczącym eksporterem. Zbudowanie takich zdolności będzie stanowić najlepszy przykład dla reszty Europy.
Przed Polską stoją gigantyczne inwestycje, które jako sektor bankowy chcemy i możemy sfinansować. W obecnych realiach geopolitycznych wygrywa nie ten, kto długo debatuje, ale ten, kto potrafi najszybciej i najskuteczniej uruchomić kapitał. Gotowe, celowe rozwiązanie leży na stole – zróbmy ten krok i wspólnie sfinansujmy bezpieczeństwo oraz rozwój Polski.