Odyseusz spędził 10 lat błąkając się po Morzu Śródziemnym, po to, by powrócić do domu, gdzie czekała opędzająca się od zalotników wierna Penelopa. Ale go spotkały przygody! Cyklop chciał go pożreć, syreny zwabić śpiewem, a piękna nimfa Charlize usidlić jako partnera. Jeśli ktoś, wspominając nudne szkolne lektury, uznał już, że mity greckie są przestarzałym ględzeniem, po obejrzeniu filmu Nolana może zmienić zdanie.

Ale zafascynowanie mitami greckimi nie ogranicza się w Polsce do kina. Dotyczy też ekonomii. Wystarczy spojrzeć na kilka liczb.

Lista życzeń Polaków

No proszę, 78 proc. Polaków jest zdania, że rząd na dobre powinien zrezygnować z opodatkowania paliw, przedłużając w nieskończoność program CPN (pozostałe 22 proc. zapewne nie ma samochodu). Jeszcze więcej, bo niemal 90 proc. chce natychmiastowego podwojenia kwoty wolnej od podatku w PIT, co dla wszystkich zarabiających minimalne wynagrodzenie oznaczałoby całkowite zwolnienie od podatku, a dla pozostałych znaczne obniżenie (przeciętny podatnik zapłaciłby podatek niższy o 2–2,5 tys. zł). Większość Polaków jest zdania, że VAT na żywność powinien być trwale obniżony do zera. Prezydent odesłał do Trybunału Konstytucyjnego – którego decyzje nietrudno przewidzieć – ustawę, na mocy której rząd chciałby opodatkować nadmiarowe zyski koncernów paliwowych (na pewno ruch ten popierają wszyscy jego zwolennicy, a więc też około połowy Polaków).

Ale życzenia nie ograniczają się do obniżki podatków. Zdecydowana większość Polaków jednocześnie popiera wzrost emerytur, sprzeciwiając się niemal jednogłośnie podwyższeniu wieku emerytalnego (mimo to spora część oczekuje, że ich emerytury powinny być bliskie ostatniej pensji). No dobrze, to pewnie głównie starsi. Ale młodzież też ma swoje oczekiwania wobec finansów publicznych, co dokumentują przeprowadzone w ostatnim pięcioleciu badania. Z jednej strony, zdaniem ponad 90 proc. młodych Polaków podatki powinny być radykalnie obniżone. Z drugiej strony, 76 proc. uważa, że wydatki państwowe powinny zapewnić wysoki poziom świadczeń społecznych. Zdaniem 86-93 proc. ankietowanych młodych ludzi państwo powinno hojniej niż dotąd wspierać transport publiczny, mieszkalnictwo, politykę prorodzinną, edukację, odpowiednio finansować darmową opiekę medyczną, a także budować mieszkania dla młodych i dawać dotacje na zakładanie przez nich firm.

A właściwie dlaczego nie? Kto zakaże przegłosowania ustaw obniżających podatki i zwiększających jednocześnie wydatki? Oczywiście, że nikt. Naród jest w końcu suwerenem i zrobi tak, jak zechce.

Lekcja grecka

Tak właśnie działo się w ojczyźnie mitów, czyli Grecji. Naród domagał się niższych podatków i jednocześnie wyższych wydatków, a politycy chętnie spełniali to życzenie. Dryf trwał całe dekady – jeszcze dłużej niż wędrówka Odyseusza – ale zaprowadził Greków tam, gdzie musiał zaprowadzić. Kraj, który jeszcze w 1988 r. miał dług publiczny niższy niż miała Polska (w relacji do PKB), po 20 latach znalazł się już na skraju bankructwa.

I żadni bogowie go przed tym nie uratowali. Kochajmy mity, ale do końca im nie wierzmy. Zwłaszcza w dziedzinie finansów.

O autorze

Prof. Witold M. Orłowski

Główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce, wykładowca Politechniki Warszawskiej