Idea była słuszna. Zielony wodór miał zwiększyć niezależność energetyczną Europy, przyspieszyć dekarbonizację przemysłu i stworzyć nową gałąź gospodarki. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej wymagająca, niż zakładano. Pierwszą barierą są koszty. W Polsce przez najbliższych kilkanaście lat produkcja zielonego wodoru z energii elektrycznej będzie dwa do nawet trzech razy  droższa od produkcji wodoru z gazu ziemnego. Dla przemysłu chemicznego oznacza to trwały wzrost kosztów i osłabienie konkurencyjności.

Zielony wodór rozwija się za wolno

Drugim problemem jest tempo rozwoju rynku. Pod koniec 2025 r. działało lub było w budowie zaledwie około 15 proc. mocy produkcyjnych zielonego wodoru potrzebnych do osiągnięcia  celów wyznaczonych przez Unię Europejską na 2030 r. Tej luki nie da się zasypać w cztery lata, stąd coraz częściej słychać głosy o konieczności przesunięcia terminów realizacji.

Jeszcze większym wyzwaniem jest jednak coś zupełnie innego.  Analiza Fundacji Instrat pokazuje, że w obecnych warunkach szerokie wykorzystanie wodoru spełniającego unijne kryteria „zieloności” (RFNBO) może prowadzić do wzrostu, a nie spadku emisji w całej polskiej gospodarce. Wysoka emisyjność krajowej elektroenergetyki, ograniczona podaż nowych OZE oraz niska sprawność produkcji wodoru sprawiają, że w obecnych warunkach nie jest to najbardziej efektywny sposób ograniczania emisji. 

Czytaj więcej

Wodorowy biały słoń. Jak dotacje wykreowały rynek, którego nie ma

Konkurencyjne technologie

To nie oznacza rezygnacji z dekarbonizacji produkcji wodoru. Oznacza natomiast, że polityka klimatyczna powinna oceniać technologie według rzeczywistych redukcji emisji, a nie według ich etykiet. Dla polskiego przemysłu chemicznego bardziej racjonalnym rozwiązaniem może być rozwój niskoemisyjnego wodoru produkowanego z wykorzystaniem technologii wychwytu i składowania CO₂ (CCS), a w przyszłości także biometanu.

Obie ścieżki mogą znacząco ograniczyć emisje. Wraz ze wzrostem cen uprawnień do emisji będą też coraz bardziej konkurencyjne ekonomicznie. Przy cenie uprawnień do emisji około 150 euro za tonę CO₂, prognozowanej przez Komisję Europejską na 2035 r., wodór produkowany z wykorzystaniem CCS może być tańszy od wodoru wytwarzanego tradycyjnie bez wychwytu CO₂. Potrzebne są również odpowiednie bodźce inwestycyjne. Środki z systemu EU ETS, w tym proponowany Investment Booster, powinny wspierać przedsiębiorstwa inwestujące w trwałą redukcję emisji, niezależnie od wybranej technologii.

Rola Polski w negocjacjach wodorowych

Europejska polityka wodorowa znalazła się dziś w punkcie zwrotnym. W Brukseli trwają prace nad kolejnymi regulacjami, które zdecydują o kierunku transformacji przemysłu. Polska musi przyjąć aktywną rolę w tych negocjacjach i zabiegać o rozwiązania najlepiej odpowiadające specyfice krajowego przemysłu. Jeśli pragmatyczne podejście przegra z przekonaniem, że zielony wodór z elektrolizy jest jedyną właściwą drogą, europejski przemysł chemiczny czekają lata chaosu i zamykania zakładów. Ambitne cele transformacji oraz redukcji emisji pozostaną jedynie na papierze.

O autorze

Kamil Krakowski

Starszy Analityk w Fundacji Instrat i główny autor badania