Rozłam na prawicy staje się faktem. Opuszczenie przez Mateusza Morawieckiego Prawa i Sprawiedliwości zmieni układ sił na prawicy, ale najwięcej zyska na nim partia Jarosława Kaczyńskiego. Widać to doskonale w badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” przeprowadzonym 24 i 25 lipca, czyli w dniach, gdy zdecydowały się losy grupy Morawieckiego skupionej obecnie w stowarzyszeniu Rozwój Plus. PiS ma w nim 17,3 proc., czyli o blisko 6 punktów procentowych mniej niż na początku lipca, jeszcze przed rozłamem. Konfederacja może liczyć na 12,3 proc. (spadek o 1 punkt proc.), Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma 10,9 proc., czyli o 0,1 punktu proc. mniej niż przed kilkoma tygodniami. Stowarzyszenie Morawieckiego Rozwój Plus może liczyć na 7,4 proc. Co najważniejsze, rozłam w PiS aktualnie nie zmienia zasadniczo struktury poparcia. Jeszcze 2-3 lipca szeroko rozumiany blok prawicowy – PiS i obie Konfederacje –  miał w badaniach IBRiS łącznie 47,5 proc. Dziś te same ugrupowania wraz z Rozwojem Plus mają 47,9 proc. 

Poparcie dla rządu Donalda Tuska (CBOS, 2-12 lipca)

Poparcie dla rządu Donalda Tuska (CBOS, 2-12 lipca)

Foto: PAP

Po stronie koalicji nie widać spektakularnych zmian poparcia. KO ma 30,1 proc., czyli o 1 punkt procentowy więcej niż na początku lipca. Nowa Lewica może liczyć na 7 proc., to – spadek o 1,4 punktu proc. Pozostałe partie są pod progiem – PSL z wynikiem 2,8 proc. (1,1 punktu proc. spadku), Polska 2050 z 0,5 proc., Razem – które pozostaje w opozycji do rządu – może liczyć na 1,6 proc. (spadek o 0,7 punktu proc.).  Aż 10 proc. ankietowanych jest niezdecydowanych, na kogo zagłosować. 

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki traci posła. Rafał Bochenek: Złożył rezygnację ze stowarzyszenia

Warto odnotować spadek frekwencji. Na początku lipca wynosiła (deklarowana) 60,4 proc., teraz – tylko 51,4 proc. 

Sondaż: Mateusz Morawiecki odbiera głosy PiS, może być rozgrywającym w przyszłym Sejmie 

„Rzeczpospolita” poznała też wyniki stratyfikacji elektoratu Rozwoju Plus. Widać, że pozycja startowa Morawieckiego to niemal wyłącznie wyborcy, którzy w 2023 r. głosowali na PiS (blisko 86 proc.), a 13 proc. to wyborcy dawnej Trzeciej Drogi. W badaniu nie widać migracji do potencjalnego ugrupowania byłego premiera wyborców Konfederacji. Jeśli chodzi o autoidentyfikację, warto odnotować, że 83 proc. wyborców Morawieckiego w tej próbie określa się jako prawica, 11 proc. jako centrum, a 6 proc. jako lewica.

Jak wygląda przeliczenie na mandaty? Zapytaliśmy o to prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przy takich wynikach, jak w badaniu IBRiS, KO miałoby w Sejmie 186 mandatów, PiS – 98, Konfederacja – 64, Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna – 54, a Rozwój Plus – 30, a Lewica – 28 mandatów. Wynika z tego, że były premier Morawiecki mógłby być rozgrywającym w nowym Sejmie. Bez niego prawica nie ma większości. Alternatywa to rządy albo Tuska z Konfederacją (250 mandatów) albo Tuska z Morawieckim i Lewicą (244 posłów). 

Jak to komentuje Flis? – Wzrosła liczba osób, odpowiadających: „trudno powiedzieć”. Czyli całość obrazu będzie się jeszcze zmieniać. Z jednej strony ta nowa partia trochę wyborców zgarnia sąsiadom, jeśli przeżyje. Dlatego wszystkim partiom, które są pośrodku między PiS a PO, pojawienie się nowego podmiotu może szkodzić. Druga rzecz: metoda d'Hondta jest nieubłagana – powiększa też nagrodę dla tych, którzy zachowują wielkość, jeśli przybywa nowa partia. Na rozłamie w PiS KO zyskuje nie wyborców, a mandaty. Faktem jest, że teraz Rozwój Plus jest języczkiem u wagi. Bez niego PiS z Konfederacjami nie ma większości. Jeśli zaś Morawiecki faktycznie byłby „agentem Tuska”, jak o nim mówią teraz jego dawni koledzy z partii,  to Tusk może dzięki niemu zachować większość – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Flis. 

Elektorat PiS najbardziej wierzył w swoją partię 

W lipcu IBRiS zbadał dla „Rzeczpospolitej” także przywiązanie elektoratów do swoich partii. To z tego badania najlepiej widać, dlaczego Mateusz Morawiecki może mieć kłopot z dalszym pozyskiwaniem wyborców po prawej stronie. Blisko 70 proc. wyborców PiS uznawało wtedy swoje ugrupowanie za idealne, a tylko 31 proc. głosowało na nie jako na mniejsze zło. Można założyć, że Morawiecki łowi aktualnie głównie w tej drugiej grupie. 

Foto: Tomasz Sitarski

Zgadzałoby się to zresztą mniej więcej z poparciem Rozwoju Plus w badaniu IBRiS, co sugeruje, że Morawiecki „na teraz” wyczerpał możliwość przyciągania osób z elektoratu PiS. 

Czytaj więcej

Sondaż dla „Rzeczpospolitej”. Grzegorz Braun wprowadziłby do Sejmu 54 posłów

Morawiecki do tej pory nie założył ani partii, ani klubu w Sejmie – jego posłowie formalnie pozostają w klubie PiS, przynajmniej do wtorkowej decyzji Komitetu Politycznego, który ma zatwierdzić wyrzucenie z partii polityków, którzy nie podpisali „lojalki”. Jeśli do tego dojdzie, to zapewne niedługo zobaczymy w Sejmie nowy klub parlamentarny.