Zaczęło się od afery. Zaraz po konferencji, na której dyrektor festiwalu w Wenecji, Alberto Barbera, ogłosił listę filmów walczących w tym roku o Złotego Lwa, internet zapełnił się protestami. Od czasu napaści Rosji na Ukrainę na wielkich festiwalach filmowych panuje zasada wykluczania rosyjskich twórców, tymczasem w weneckim konkursie znalazł się „DAU” Ilji Chrzanowskiego. Na protesty zareagował dyrektor: „Budowanie sieci oskarżeń opartych na fałszywych przesłankach i manipulacji rzeczywistością w celu zaatakowania Biennale i filmu zaproszonego do rywalizacji to akt małostkowy i niedopuszczalny. „DAU” nie jest rosyjskim filmem ani propagandą proputinowską. To film, który potępia reżimy totalitarne i ich ingerencję w życie obywateli, aby ograniczyć ich wolność”. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Festiwal w Wenecji. Utopia i nadzieja ustępuje brutalnym faktom

Barbera wygrał. Pokaz 165-minutowego „DAU” stał się w Wenecji wydarzeniem. Sam Ilja Chrzanowski, który w 2024 r. zrzekł się obywatelstwa rosyjskiego, na Lido apelował do Putina o zakończenie wojny z Ukrainą. 

Jego „DAU” to projekt absolutnie unikatowy. Wszystko zaczęło się w 2009 r., gdy Chrzanowski postanowił nakręcić biografię radzieckiego fizyka, laureata Nagrody Nobla Lwa Landaua. Na potrzeby produkcji, na czternastu tysiącach metrów kwadratowych opuszczonego ukraińskiego ośrodka sportowego odtworzył sowiecki instytut naukowy. Efekt pracy scenografów jednak tak go zafascynował, że zamiast pierwotnego projektu przeprowadził wieloletni, niezwykły, choć – jak pisano – wątpliwy etycznie, eksperyment artystyczny. Powołał do życia Instytut Dau. Twórcy filmu spędzili w olbrzymich dekoracjach pod Charkowem dwa lata, żyjąc tam jak w systemie totalitarnym, pod okiem kamer.

Odtwórca głównej roli, Teodor Currentzis w filmie „DAU”

Teodor Currentzis w filmie „DAU”

Odtwórca głównej roli, Teodor Currentzis w filmie „DAU”

Foto: Mat. pras.

Przez „miasto” Chrzanowskiego od października 2009 do listopada 2011 przewinęło się ok. 300 osób. Byli wśród nich członkowie ekipy, artyści, naukowcy, zwyczajni statyści. I oczywiście aktorzy, m.in. grający głównego bohatera „DAU” – rosyjski dyrygent greckiego pochodzenia Teodor Currentzis. Niektórzy spędzili nawet po kilka miesięcy, cały czas ubrani w stroje z odpowiedniego okresu. Nakręcono ponad 700 godzin materiałów. Miało z nich powstać 14 filmów, które obejmują lata 1938-1968. W 2000 r. Chrzanowski zaprezentował na festiwalu berlińskim film „Dau. Natasza”, nakręcił też z tych materiałów kilka miniseriali. 

Lew Landau – bohater czy antybohater?

Pokazany w Wenecji „DAU” toczy się w latach 1928-1968 w Leningradzie, Charkowie i Moskwie. Każda z tych części ma inny charakter i nawet innego operatora. Razem tworzą historię genialnego naukowca, który zaczynał karierę jako obiecujący, potem wybitny specjalista od fizyki kwantowej, a skończył – szantażowany i gnębiony – na usługach totalitarnego systemu. Człowiek, który chciał poszerzać granice nauki, zostaje oskarżony o zdradę państwa i unikając wieloletniego więzienia – choć kiedyś deklarował, że nie będzie „uczestniczył w czymś, co uważa za amoralne” – godzi się na współpracę z reżimem. Czy może wytrzymać upokorzenia, choćby takie, gdy w czasie przesłuchania ktoś zostaje zmuszony do wypicia własnego moczu? Landau zdradza własne ideały, kiedyś zdradzi też przyjaciół, m.in. człowieka, który ocalił go przed kryminalnymi sankcjami. 

Sztuka nie zmieni świata, ale może przynieść ludziom uczucia, emocje i energię potrzebne do duchowego i emocjonalnego przetrwania

Ilja Chrzanowski

W tej opowieści jest również – jak to u Chrzanowskiego – mocna historia prywatnego życia słynnego fizyka zmuszającego żonę do akceptacji „małżeństwa otwartego”. Nie brakuje na ekranie mocnych scen seksu – one też tworzą moralny portret bohatera i świata, w jakim żyje. To kolejny sposób, by pokazać, jak rozumie on wolność i jak nie potrafi dostrzec i uszanować bólu innych. Tak jak zdradza żonę, zdradzi kiedyś przyjaciela. Nie mówiąc o własnych przekonaniach.

Życie w totalitaryzmie

Chrzanowski tworzy mocny film o systemie totalitarnym, ale też i o tym, jak wciąga on ludzi w swoje szpony. Intelekt, zdolności – nic nie gwarantuje niezależności. Już część filmu, która toczy się w Charkowie, w czasie wielkiego głodu w Ukrainie, to zapowiedź tego, co będzie dalej: próba stworzenia sobie w miarę przyzwoitego życia może wymagać uległości wobec władzy. Pojawiają się pytania, coraz ważniejsze w miarę upływu lat: na ile chory system nas wchłania, zaczyna stawać się niekwestionowaną codziennością?

DAU, reż. Ilja Chrzanowski

DAU Ilja Chrzanowski

DAU, reż. Ilja Chrzanowski

Foto: mat. pras.

Ilja Chrzanowski pokazał w Wenecji ważny film. Gdy w coraz większej liczbie krajów do władzy przebija się skrajna prawica albo nawet partie nazistowskie, „DAU” ma ogromną siłę. 

„Czy sztuka może zmienić świat?” – spytał Chrzanowskiego jeden z dziennikarzy podczas konferencji prasowej. „Nie” – odpowiedział reżyser, ale zaraz dodał, że może przynieść ludziom uczucia, emocje i energię potrzebne do duchowego i emocjonalnego przetrwania – zarówno w dobrych, jak i w mrocznych czasach”.