– Moim celem na tę kadencję jest zmniejszenie liczby więźniów o 20 tys. – to deklaracja wiceministry sprawiedliwości Marii Ejchart wypowiedziana niedługo po objęciu rządów przez Donalda Tuska. Resort sprawiedliwości przekonywał wówczas, że więzienia są przeludnione i zmiana działania w tym zakresie jest niezbędna.

Czytaj więcej

Maria Ejchart: Więźniów w celach będzie o 20 tys. mniej

Mniej osób za kratami niż za PiS. Coraz częściej wychodzą na wolność przed zakończeniem kary

Wydaje się, że słusznie. Liczba osadzonych w polskich zakładach karnych w latach rządów PiS znacząco wzrosła. Rekord padł w maju 2023 r., kiedy to przebywało w nich wtedy ponad 78 tys. osadzonych, a zapełnienie jednostek penitencjarnych zbliżało się do 93 proc. W rezultacie Polska była jednym z liderów przetrzymywania ludzi w więzieniach, a na problem ich przeludnienia w naszym kraju wskazywał Europejski Komitet do Spraw Zapobiegania Torturom i rzecznik praw obywatelskich.

– Powodem tego – tłumaczył „Rzeczpospolitej” prof. Paweł Moczydłowski, były szef Służby Więziennej – były naciski polityków na dyrektorów zakładów karnych, by blokowali proces warunkowego zwalniania więźniów za postępy wychowawcze.

To miało się zmienić, a warunkowe przedterminowe zwolnienia miały być zdecydowanie częściej wykorzystywane. Co ważne, to zawsze sąd penitencjarny decyduje o zastosowaniu tej instytucji, biorąc pod uwagę m.in. postawę więźnia, okoliczności popełnienia przestępstwa, czy jego zachowanie podczas odbywania kary. Jednak z wnioskiem o wcześniejsze wyjście na wolność wystąpić może nie tylko sam osadzony. Uczynić to może także dyrektor jednostki penitencjarnej, jeżeli uzna, że proces resocjalizacji może być kontynuowany w warunkach wolnościowych.

Jak wynika ze statystyk przekazanych przez ministerstwo, coraz szerzej wykorzystywane są warunkowe przedterminowe zwolnienia z więzienia, o które wnioskują dyrektorzy. W 2022 r. w takich przypadkach zastosowano tę instytucję 1609 razy, a w 2023 r. – ostatnim roku rządów PiS – 1571 razy. Po zmianie władzy nastąpił zauważalny wzrost wcześniejszych zwolnień z więzienia. W 2024 r. było to już 2855 uwzględnionych wniosków dyrektorów o zwolnienia, w 2025 r. – 3710, a w pierwszej połowie bieżącego roku – 1798. Oznacza to, że w ciągu ostatnich dwóch i pół roku mury więzienia opuściło przed zakończeniem orzeczonej kary prawie 8,5 tys. osób.

Rośnie przy tym skuteczność wniosków dyrektorów jednostek penitencjarnych o przedterminowe zwolnienie z więzienia. W 2022 r. sądy uwzględniały około 30 proc. takich próśb, 2025 r. było to już ponad 66 proc., a w pierwszym półroczu 2026 r. – ponad 70 proc.

Czytaj więcej

Skazani z e-bransoletami. Jak działa system dozoru elektronicznego?

Redukcja liczby osadzonych wyhamowała. Więźniów znowu przybywa

Nie oznacza to jednak, że w Polsce z roku na rok jest mniej więźniów. Liczba osadzonych co prawda zauważalnie spadła w 2024 r. z 74,5 tys. do 69,1 tys. Jednak przed rokiem, w lipcu 2025 r. mieliśmy w Polsce 70,2 tys. więźniów, a w końcu lipca 2026 r. było to już ponad 70,5 tys. Jak widać zapowiadana redukcja liczby osadzonych wyhamowała, a w więzieniach znowu zaczęło przybywać więźniów.

Co ważne, w ostatnich latach zmniejszyło się zaludnienie oddziałów mieszkalnych w więzieniach, które wynosi obecnie 82 proc. Przed rokiem było to 84 proc., a dwa lata temu 86 proc. To jednak nadal mniej niż za czasów PiS, kiedy to zaludnienie jednostek penitencjarnych niejednokrotnie przekraczało 90 proc.

70 539

osadzonych przebywa w polskich więzieniach i aresztach śledczych

Zapytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości o przyczyny wzrostu liczby osadzonych w polskich zakładach karnych w ostatnim czasie. Resort przekonuje jednak, że liczba osób przebywających w jednostkach penitencjarnych systematycznie się zmniejsza. – W ciągu ostatnich dwóch i pół roku liczba osób przebywających w jednostkach penitencjarnych zmniejszyła się o blisko 10 tysięcy. Służba Więzienna składa coraz więcej wniosków, jednak ostateczna decyzja zawsze należy do sądu penitencjarnego. Równolegle w maksymalnym stopniu wykorzystujemy system dozoru elektronicznego. Dalsze zwiększenie jego wykorzystania będzie możliwe po wejściu w życie przygotowywanych zmian ustawowych, które są obecnie procedowane przez rząd – twierdzi resort.

Wzrost liczby osadzonych komentuje gen. Służby Więziennej w stanie spoczynku Paweł Nasiłowski, były dyrektor generalny tej formacji i były pełnomocnik ministra. – Zasadniczym systemowym problemem, który wpływa na zwiększanie się populacji w zakładach karnych jest niewłaściwe uregulowanie w kodeksie karnym kary ograniczenia wolności. Archaiczne zapisy kodeksowe powodują niestety, że ten rodzaj nieizolacyjnej kary jest stosowany zbyt rzadko, powiedziałbym nawet, że jest ona niejako zahibernowana. Niestety normy prawne nie odpowiadają w tym wypadku obecnym potrzebom i uwarunkowaniom społecznym – mówi gen. Nasiłowski.

Na potwierdzenie tej tezy ekspert podaje dane, z których wynika, że w 2023 r. wykonywano w Polsce 57 tys. zasadniczych kar pozbawienia wolności, z czego 29,6 tys. to były kary orzeczone w wymiarze do dwóch lat, które - zdaniem byłego szefa Służby Więziennej - mogłyby w dużej mierze być realizowane w formie nieizolacyjnej.

82,28 proc.

to obecny stan zaludnienia oddziałów mieszkalnych w jednostkach penitencjarnych

Ekspert zauważa też, że nie jest wykorzystywany w pełni potencjał systemu dozoru elektronicznego. Choć w ten sposób każdej doby karę w dozorze mogłoby wykonywać 10 tys. osób, to elektroniczną bransoletę nosi ok. 6 tys. skazanych. Nad rozszerzeniem możliwości stosowania systemu dozoru elektronicznego pracuje nadal resort sprawiedliwości. Zgodnie z założeniami projektowanej noweli dozorem takim mogliby być objęci skazani na karę do trzech lat pozbawienia wolności, którym do odbycia zostało nie więcej niż półtora roku.

Gen. Nasiłowski komentuje też wzrost liczby przedterminowych zwolnień z więzienia. – Podejrzewam, że jest to skutek zmiany podejścia do polityki karnej, która w poprzednim okresie obrała bardzo ostry, punitywny kurs. To się zmieniło. Trzeba jednak nadal starać się redukować liczbę osób odbywających karę w zakładach karnych. Do więzień powinni trafiać wyłącznie przestępcy, którzy rzeczywiście wymagają izolacji, a nie osoby, które nie zagrażają porządkowi publicznemu. Dzięki temu społeczeństwo będzie bardziej bezpieczne i nie będzie ponosiło wysokich, wielowymiarowych kosztów utrzymania dużej liczby więźniów, polepszą się warunki odbywania kary, wzrośnie skuteczność procesu resocjalizacji, a karanie będzie sprawiedliwsze – konkluduje gen. Nasiłowski.

Polska jest w czołówce krajów UE, w których za kratami przebywa najwięcej ludzi. Z ostatnich danych Eurostatu za 2024 r. wynika, że w naszym kraju na 100 tys. mieszkańców było 191 więźniów. Wyższy odsetek w UE miały tylko Węgry. Najniższy wskaźnik odnotowano w Finlandii (57), Holandii (67) oraz Danii i Niemczech (70).